SuperBiz firma Co zostało z przedwojennych spółek

Co zostało z przedwojennych spółek

12.11.2016, godz. 18:25
Kompleks przemysłowy kopalni i koksowni Zollverein – dziedzictwo narodowe UNESCO
foto: Materiały prasowe

Odzyskanie niepodległości stulecie temu to również początek kariery polskich spółek. Zaczęły powstawać chwilę po wybuchu I wojny światowej, oficjalne rejestrowane mogły być od 1918 roku. Co z nich przetrwało do dziś?

Pierwszy polski Rejestr Handlowy został powołany do życia dekretem Naczelnika Państwa 7 lutego 1919 roku i istniał do końca roku 2000, czyli zastąpienia przez Krajowy Rejestr Sądowy. Rejestr Handlowy podzielony był na 3 działy:

A (RHA) - spółki jawne i komandytowe;

B (RHB) - spółki z ograniczoną odpowiedzialnością i akcyjnych;

i C (RHC) - spółki kapitałowe z udziałem zagranicznym.

Ale polskie spółki powstawały już wcześniej. Pierwszą polską spółką była "Siła i Światło", założona w 1914 roku. Jej celem było "inwestować na rynku polskim oraz przejmować działające w Polsce oddziały zachodnich przedsiębiorstw". Czyli, mówiąc inaczej dzisiejszym językiem, patriotyzm gospodarczy i polonizacja strategicznych sektorów gospodarki. Jeden z dyrektorów spółki Janusz Regulski w swoich wspomnieniach "Blaski i cienie długiego życia" opisywał: "Podstawowym celem "Siły i Światła" było zdobywanie decydujących wpływów w elektryfikacji i przemysłach pokrewnych oraz możliwie maksymalne uniezależnienie się od obcych wpływów."

Ówczesne źródła donosiła, że powodem postawienia firmie takich celów była polityka koncernów, które "dążyły do wyprowadzania zysków do krajów macierzystych poprzez finansowanie swoich spółek w kraju pokroju Polski, nie za pomocą emisji akcji, ale za pomocą kredytów udzielanych przez instytucje finansowe z krajów macierzystych. W efekcie takiej działalności spółki istniejące m.in. w Polsce nie przynosiły oficjalnie zysków i nie wypłacały dywidend oraz nie opłacały podatków." Także misją firm stworzenie przedsiębiorstwa, które miało tworzyć życie gospodarcze Polski, a z profitów jej działalności miał korzystać ogół społeczeństwa.

ZOBACZ TEŻ: Na zegarkach można nieźle zarobić

"Siła i Światło" została oficjalnie zarejestrowana 5 grudnia 1918 roku. Była jedną z największych przedwojennych spółek. Przez 4 wojenne lata jej kapitał powiększył się z 1 miliona rubli do 10 milionów. Spółka inwestowała w elektrownie w Sosnowcu, Pruszkowie, Krakowie i Bielsku-Białej, linie elektryczne wysokiego napięcia, elektryczne linie kolejowe w okolicach Warszawy (na Młociny, do Łomianek i Modlina) i do Żyradowa przez Grodzisk, która funkcjonuje do dzisiaj jako WKD i ma do dzisiaj osobne od PKP tory kolejowe. Menedżerowie spółki inwestują też w kolej i tramwaje na Śląsku i w Zagłębiu Dąbrowskim, budują założenie "Miasto – Ogród Podkowa Leśna", zakładają Polskie Radio, zarządzają zakładami górniczymi "Silesia", przejmują zagraniczne spółki, m.in. z Czech, Austrii, czy Belgii.

Wspominany Janusz Regulski w swoich memuarach wyliczał: "Łączna wartość inwestycji "Siły i Światła" na koniec 1939 roku według naszych obliczeń przekraczała sumę 160 milionów złotych, czyli około 30 milionów dolarów." Co jest porównywalne do dzisiejszych 450 milionów dolarów. Spółka zakończyła działalność z wybuchem II wojny światowej. "Siła i Światło" wypłacała udziałowcom dywidendę, nawet w czasach hiperinflacji, a jej papiery wartościowe były projektowane przez najwybitniejszych grafików swoich czasów. Spółka "Siła i Światło" Została reaktywowana na papierze w 2011 roku.

Inną popularną spółką przedwojenną była firma "Dobrolin". Działająca na warszawskiej Woli produkowała pastę do butów. Założony w 1908 roku "Dobrolin" zdobył w międzywojniu wielki rozgłos, m.in. głośnymi akcjami promocyjnymi, w efekcie których każdy warszawiak miał w domu co najmniej jedno pudełko wyrobów firmy. Ale też działalność właścicieli, z pochodzenia Niemców, zaskarbiła sobie wdzięczność Polaków: opieranie się tylko na polskich półproduktach, działalność charytatywna i bohaterska postawa zarówno we Wrześniu 1939 roku, jak i Powstaniu Warszawskim. Po wojnie firma wznowiła działalność, jedna szybko została znacjonalizowana, mimo że właściciele, Palowie, przekazali nowym władzom znaczną sumę na odbudowę Warszawy. Jeden z właścicieli próbował rozkręcić biznes ponownie w latach 50. Jednak wykończyły do domiary i marka na zawsze zniknęła z półek sklepowych. Obecnie na miejscu fabryki jest osiedle mieszkaniowe, o nazwie "Dobrolin", którego budowa niedawno się skończyła.

ZOBACZ TEŻ: Historia wielkich marek. Wedel - firma tak popularna, że jej nazwą witał się król

Losy "Siły i Światło", czy w najlepszym wypadku "Dobrolina", podzieliło większość spółek. Są biznesy istniejące dłużej, jak firma cukiernicza "Blikle", czy jeszcze starsza spółka "Bracia Łopieńscy", pracownia odlewnicza, obecna na wielu Wystawach Światowych, współpracująca z artystami, czy rekonstruująca po wojnie pomniki. W tej pracowni wykonano też laską marszałka Sejmu. Ale to spółki działające od XIX wieku. Czasami odnajdziemy ślady dawnych koncernów w dzisiejszej działalności, np. na wrszawskiej giełdzie notowana jest Elektrociepłownia Będzin, przed wojną wschodząca w skład holdingu "Siła i Światło". Jej wartość księgowa, a od początku roku dałą zarobić inwestorom ponad 50 procent. Jednak większość przedwojennych firm została znacjonalizowana po wojnie, "wygaszona" przez władze, albo po prostu bezceremonialnie wykreślona z rejestru.

Obecnie przedwojenne spółki są wykorzystywane nie tylko jako historyczne źródło ciekawych nazw. Ale w obrocie są nadal przedwojenne akcje niesitniejących spółek. Można ich używać jako papierów hisorycznych, jest w Polsce oddane grono kolekcjonerów zbierających akcję polskich spółek z międzywojnia, m.in. ze względu na ich wysoką wartość artystyczną. Można też tych samych akcji używać do reaktywacji tych spółek, celem żadania zwrotu majątku, przede wszystkim nieruchomości. Tak został wybudowany Wola Park, biznesmen Krauze dostał od miasta Warszawa 20 hektarów gruntu, jako spadek po firmie ogrodniczej "Ulrich", mającej tam dawniej swoje ogrody. Tak się zwraca kamienice w Warszawie, np. budynek na Brackiej 23 oddano spółce handlującej przed wojną herbatą. Większość spółek reaktywowanych jest przez okazicieli akcji, niemających nic ze tymi biznesami do tej pory wspólnego. Są wyjątki, jak firma handlowa braci Jabłkowskich, prowadzona obecnie przez spadkobierców.

Niemniej proceder reaktywacji spółek przedwojennych został uznany za wątpliwy, m.in. warszawska giełda odmówiła notowań tak powstały tworów. Taki los spotkał m.in. Warszawskie Towarzystwo Fabryk Cukru i Modrzejów-Hantke Zjednoczone Zakłady Górniczo-Hutnicze, które chciały zadebiutować na NewConnect. Proceder został ukrócony, m.in. dzięki decyzji sądu w Katowicach, który skazał na więzienie grono osób próbujących "na przedwojenną spółkę" nabyć praw do 1/3 gruntów w stolicy Górnego Śląska. Teraz jest niezgodne z prawem. Taki smutny epilog spotkał pionierów polskiej przedsiębiorczości po blisku 100 latach od oficjalnego powstania pierwszej polskiej spółki akcyjnej.

REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: