SuperBiz firma Historia barów mlecznych w Polsce [GALERIA]

Historia barów mlecznych w Polsce [GALERIA]

15.10.2016, godz. 12:19
Bary mleczne
Mokotowski Bar Mleczny foto: Facebook Mokotowski Bar Mleczny

Polskie bary mleczne stanowią światowy fenomen. Figurują w przewodnikach dla turystów i mają wielu stałych bywalców. Dla niektórych oznaczają możliwość zjedzenia taniego obiadu, dla innych powoli stają się miejscem lansu. Przedstawiamy barwną historię barów mlecznych.

Bary mleczne w Polsce istnieją od 120 lat

Pierwszy polski bar mleczny otwarto w Warszawie, jeszcze w 1896 roku. Tego typu stołówki całkiem dobrze prosperowały w okresie międzywojnia. Jednak czasy ich największej popularności przypadły na okres Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej. Dzięki państwowym dopłatom w latach 50. chętnie stołowała się w nich klasa robotnicza. Zwłaszcza, że dobre jedzenie w epoce PRL-u stanowiło luksus.

Przed 1989 r. państwo dotowało wiele składników stosowanych do przyrządzania śniadań i obiadów w barach mlecznych. Na liście tańszych produktów nie znalazły się jednak tak pożądane towary, jak mięso czy śmietana. Kiedy wprowadzono w naszym kraju ustrój demokratyczny, bary mleczne zaczęły podupadać. Ostatnio obserwujemy jednak ich renesans.

Tanie stołówki są „trendy"

The Guardian szacuje, że w okresie największej świetności barów mlecznych na terenie naszego kraju znajdowało się ok. 40 tys. tego typu miejsc. Dzisiaj jest ich ok. 150, ponieważ większość z nich zamknięto po upadku komunizmu. Jednak kilka naprawdę kultowych stołówek przetrwało do dzisiaj.

W ciągu ostatnich kilku lat wysokość dopłat do dań serwowanych w barach mlecznych została zmniejszona, przez co wiele takich miejsc po prostu przegrało w walce z prawami rynku. Niektóre „marki" zostały sprzedane, ale nadal funkcjonują w starej oprawie. Tak było w przypadku krakowskiego baru mlecznego przy ulicy Tomasza 24. W 2011 r. lokal został sprzedany na aukcji publicznej. Znajdował się wówczas w kompletnej ruinie. W samym przetargu wzięły udział tylko dwie osoby.

Przeczytaj również: Historia smartfona. Te urządzenia zmieniły świat [GALERIA]

Ostatecznie w biznes zainwestował Irlandczyk, Tom Naughton. Kontynuuje on kulinarną tradycję restauracji, która zaczęła funkcjonować jako „Milkbar", posiada fanpage na Facebooku w języku angielskim i jest nastawiona na obsługę turystów. Oprócz tradycyjnych dań z polskiej kuchni, w barze można ównież zamówić typowe irlandzkie śniadanie. Ponadto lokal oferuje usługi cateringowe. Inny krakowski bar, „Górnik" przy ul. Czystej 1, w godzinach lunchu do dzisiaj pęka w szwach. Trzeba jednak liczyć się z tym, że w barach mlecznych często panuje specyficzna atmosfera.

- Wszyscy jedzą w milczeniu, przez co czujemy się niezręcznie. W innym miejscu bez oporów rozpoczęlibyśmy rozmowę, ale tutaj większość klientów ma spuszczone głowy i bezgłośnie spożywa posiłek – opisują swoje wrażenia z wizyty w warszawskim Familijnym Barze Mlecznym Dalene i Pete Heck – Kanadyjczycy, który prowadzą bloga podróżniczego Hecktictravels.com.

Zobacz także: Najważniejsze strajki w historii Polski [GALERIA]

Posępne twarze oglądane przez zdumionych turystów prawdopodobnie należą do Polaków z klasy niższej. Do dzisiaj mogą oni realizować w barach mlecznych bony żywieniowe z opieki społecznej. Dotowanie posiłków dla najuboższych wpisuje się w politykę społeczną realizowaną przez państwo. Mimo wszystko, klientela „prawdziwych" barów mlecznych jest bardzo zróżnicowana. Lokale odwiedzają zarówno bezdomni, jak i biznesmeni w garniturach. Posiłek można zjeść na miejscu lub zamówić na wynos. Zdarza się, że starzy bywalcy proszą o wydanie zamówienia w szklanych słoikach.

Wyzwania dla „mlecznego" biznesu

Chcąc nie chcąc, właściciele barów mlecznych musieli dostosować się do realiów wolnego rynku. Wiele barów mlecznych posiada swoje profile w social mediach. Niektóre placówki, np. założony w 1952 r. w Warszawie bar Złota Kurka, dysponują menu w języku angielskim. Ponadto bary mleczne wprowadzają płatności kartą. Tak np. postąpił warszawski bar Prasowy, który chętnie odwiedza klientela położonego nieopodal Teatru Rozmaitości. Powstają też „hipsterskie" miejsca o nowoczesnym dizajnie, np. Mokotowski Bar Mleczny. W tego typu lokalach nadal obowiązują jednak tradycyjne zasady samoobsługi i wydawania posiłków za okazaniem paragonu.

W 2013 r. nastąpiły poważne zmiany w obszarze dotowania barów mlecznych. Zgodnie z rozporządzeniem, które weszło wówczas w życie, przedsiębiorstwa prowadzące bary mleczne nie mogły liczyć na dotacje w przypadku posiłków z datkiem suszonych przypraw i mięsa. Chociaż surowe przepisy obowiązywały już w przeszłości, to nie były wcześniej restrykcyjnie przestrzegane. Jednak tym razem przeprowadzono kontrole, w ramach których cofnięto dotacje wybranym barom, m.in. gdańskiej „Perełce", która serwowała biały żurek z kawałkami kiełbasy. Istnienie wielu barów mlecznych zawisło na włosku. Niektórzy przedsiębiorcy postanowili dochodzić swoich praw w sądach.

Może cię zainteresować: Krótka historia kodeksu pracy

W obliczu zagrożenia właściciele barów mlecznych porozumieli się między sobą. Około 2 tys. osób podpisało się także pod petycją, w ramach której apelowano o zmianę absurdalnych przepisów. Przedsiębiorcy, którzy serwowali słone dania, tracili przyznane im dotacje, ale klienci nadal chcieli korzystać z tanich stołówek. Dzięki protestom w kwietniu 2015 r. weszło w życie kolejne rozporządzenie, zgodnie z którym w potrawach dopuszczalne są popularne w kuchni polskiej przyprawy, m.in. lubczyk, majeranek i rozmaryn. Dotacje obejmują jednak wyłącznie produkty stosowane w daniach wegetariańskich. Posiłki muszą być przetworzone i gotowe do spożycia, a także – powinny figurować jako oddzielne produkty na paragonie.

Jak zdobyć dotację na bar mleczny?

Zgodnie z rozporządzeniem z kwietnia ur. właściciele barów mlecznych mogą ubiegać się o dotację przedmiotową do serwowanych posiłków. Rozporządzenie zawiera listę dotowanych produktów oraz mówi, ile wynosi dotacja w poszczególnych przypadkach. Jest ona równa 40 proc. wartości surowców zakupionych do przyrządzania posiłków (z VAT-em), powiększonej o narzut. Stawka narzutu nie może przekroczyć 56 proc. wartości surowców zużytych do przyrządzania dotowanych posiłków;, a nazwa lokalu musi zawierać oznaczenie „bar mleczny". Przedsiębiorcy mogą składać wnioski o przyznanie dotacji do właściwego dyrektora izby skarbowej do 30 listopada. Wykaz dotowanych surowców do sporządzania posiłków w barach mlecznych zawiera 95 składników dań wegetariańskich.

Źródła: gwardianom, facebook.com, hecktictravels.com, innpoland.pl, tvn24.pl, money.pl, gazetapodatnika.pl, dziennikustaw.gov.pl, dziennikbaltycki.pl

REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: