SuperBiz firma Od kredytu można odstąpić

Od kredytu można odstąpić

18.07.2012, godz. 02:00
Od kredytu można odstąpić
foto:

Od umowy kredytu konsumenckiego zawsze można odstąpić. Jeśli będziemy pamiętać o dochowaniu terminów i wymaganych procedur, nie zapłacimy za to nawet złotówki. Trzeba się jednak przygotować na spłatę należnych odsetek.

To się czasem zdarza. Wzięliśmy kredyt konsumencki, a tu w ciągu kilku dni pojawia się oferta z innego banku, który oferuje dużo korzystniejsze warunki. Albo po przemyśleniu sprawy dochodzimy do wniosku, że zaciągnięte zobowiązanie jest nie na naszą kieszeń. Co wtedy robić? Pobiec do banku i odstąpić od zawartej umowy. Przy zaciąganiu kredytu konsumenckiego mamy 14 dni na odstąpienie od umowy bez podania przyczyn takiej decyzji. Zasada ta dotyczy kredytów udzielanych przez wszystkie instytucje finansowe, w tym SKOK-i i parabanki, bez względu na to, czy umowa o udzieleniu kredytu zawiera taką informację, czy też nie. Co więcej, brak informacji o prawie do odstąpienia od umowy wydłuża nam termin złożenia oświadczenia. Jak to działa? W przypadku niedopełnienia przez bank formalności związanych ze sporządzeniem umowy (a jest nim właśnie brak informacji o prawie odstąpienia od umowy) bank ma obowiązek sprostować umowę, np. w formie załącznika. 14-dniowy termin zaczyna biec od dnia doręczenia umowy ze wszystkimi brakującymi elementami. Jeśli więc np. od momentu wzięcia kredytu upłynęło 14 dni, ale chcemy z kredytu zrezygnować, znalezienie braków w umowie pozwala nam na zdobycie dodatkowego czasu na wypowiedzenie.

O jakie braki chodzi? Ustawa o kredycie konsumenckim dokładnie określa, jak umowa powinna wyglądać. Wszelkie uchybienia typu brak terminu czy sposobu spłaty kredytu, rzeczywistej rocznej stopy oprocentowania, informacji o warunkach wypowiedzenia umowy czy pouczenia o możliwości spłaty pożyczki przed terminem powodują, że zyskujemy dodatkowe dni na zgodną z prawem rezygnację z kredytu.

Teraz formalności

Konieczne będzie złożenie oświadczenia o odstąpieniu od umowy kredytowej. Robimy to według wzoru dołączonego przez kredytodawcę lub pośrednika kredytowego do umowy. Data złożenia to data stempla pocztowego, jeśli oświadczenie wysyłamy pocztą, lub dzień złożenia pisma w oddziale banku lub u pośrednika kredytowego. Teraz rzecz najważniejsza - kwestia zwrotu pożyczonej kwoty. Powinniśmy to zrobić jak najszybciej. Nic się jednak nie stanie, jeśli przez jakiś czas będziemy korzystać z tej sumy. Nieprzekraczalny termin, w jakim przepisy obligują nas do rozliczenia się z kredytodawcą, to 30 dni od dnia złożenia oświadczenia o odstąpieniu od umowy. Dzień spłaty to dzień przekazania pieniędzy. Nie uiszczamy żadnych opłat manipulacyjnych ani kar pieniężnych.

Należne odsetki

Nie oznacza to jednak, że mogliśmy korzystać z pieniędzy za darmo. Kredytobiorca, który rezygnuje z kredytu, będzie musiał uiścić odsetki za okres od dnia otrzymania pieniędzy do dnia spłaty kredytu. Trzeba też pamiętać, że jeśli w kosztach naszego kredytu były opłaty na rzecz organów administracji publicznej czy opłaty notarialne, kredytodawca ma prawo domagać się ich zwrotu, jeśli wcześniej nie zostały one przez nas uregulowane.

Trochę inna procedura obowiązuje w przypadku zawarcia umowy o tzw. kredyt wiązany. Chodzi o te kredyty, w których bank nie wypłaca pieniędzy bezpośrednio na konto kredytobiorcy, ale kieruje całą sumę do sprzedawcy, od którego konsument nabył towar lub usługę. Chodzi tu np. o popularne zakupy na raty telewizorów, samochodów czy sprzętu AGD. W takiej sytuacji składamy pismo z odstąpieniem od umowy do kredytodawcy lub pośrednika kredytowego, ten przedstawia kopię oświadczenia sprzedawcy, który zobowiązany jest do zwrotu pieniędzy. Odsetki, jakie zapłacimy, obejmują okres od dnia otrzymania towaru lub rozpoczęcia świadczenia usługi do dnia złożenia oświadczenia o odstąpieniu od umowy. Termin uiszczenia należności nie może przekraczać 30 dni od dnia złożenia oświadczenia o odstąpieniu od umowy.

Gdy kupiliśmy towar

Co w sytuacji, gdy chcemy odstąpić od kredytu, a towar jest już w naszym posiadaniu. Jeśli dochowamy 14-dniowego terminu, jest to dopuszczalne. W takiej sytuacji może się jednak okazać, że sprzedawca może się od nas domagać zapłaty należności za ten towar. Unikniemy tego, jeśli niezwłocznie zwrócimy towar. W tym wypadku kierujemy się już jednak zasadami obowiązującymi przy zwrocie towarów, co określa umowa kupna-sprzedaży zawarta między sprzedawcą a klientem. Jeśli umowa dotyczy świadczenia usługi, trzeba się przygotować na konieczność zwrócenia należności za tę usługę.

autor: Aneta Walentek zobacz inne artykuły tego autora
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: