SuperBiz firma SNIADANIE Z SUPER BIZNESEM. Z jakich źródeł czerpać energię dla Polski

SNIADANIE Z SUPER BIZNESEM. Z jakich źródeł czerpać energię dla Polski

07.11.2012, godz. 10:11
Z jakich źródeł czerpać energię dla Polski
foto:

Uczestnicy "Śniadania biznesowego" dyskutowali o tym, czy dla polskiej gospodarki korzystniejsze będzie oparcie się na źródłach konwencjonalnych i bogactwie surowców naturalnych występujących w Polce, czy też postawienie na bardzo przyszłościowy rozwój energetyki ze źródeł odnawialnych. W debacie brali udział: Mieczysław Kasprzak - wiceminister gospodarki, Krzysztof Zborowski - prezes ENEA Wytwarzanie, Krzysztof Kilian - prezes PGE, Przemysław Wipler - poseł PiS, Adam Szejnfeld - poseł PO, Herbert Gabryś - przewodniczący komitetu do spraw polityki klimatyczno-energetycznej KIG, Marek Kossowski, członek Zarządu Polskiej Izby Gospodarczej Energii Odnawialnej.

Hubert Biskupski, zastępca redaktora naczelnego "Super Expressu":

- Panie ministrze, wiemy, że mamy węgiel kamienny i węgiel brunatny. Może gdzieś trochę wiatru tu i tam hula... Czy wiedząc, jakie są koszty wydobycia tego co mamy i mając technologię przerabiania węgla kamiennego i brunatnego na energię elektryczną, warto w ogóle wchodzić w odnawialne źródła energii. Czy, gdyby nie nacisk Unii Europejskiej, w ogóle byśmy się w tym kierunku rozwijali? Czy odnawialne źródła energii (OZE) są potrzebne i ekonomicznie uzasadnione?

>>> ZOBACZ WIDEO: Śniadanie z Super Biznesem, cz. I

Mieczysław Kasprzak, wiceminister gospodarki:

- Odpowiem tak: nie tylko Unia Europejska na nas to wymusza, ale i życie. Postęp jest koniecznością, a odnawialne źródła energii, oprócz tego, że są droższe, co już się dało zauważyć, niosą ze sobą duży potencjał rozwojowy - badania naukowe, myśl technologiczną, nowe pomysły, nowe miejsca pracy. I cały świat idzie w tym kierunku, nie tylko Unia Europejska. Z tym, że trzeba robić to racjonalnie i z rozwagą, dlatego, że u nas podstawowym nośnikiem był, jest i długo będzie węgiel.

W tej chwili państwo musi wspierać rozwój OZE. Ale powinno to być wsparcie malejące. Tak, żeby energia odnawialna stawała się coraz tańsza i była konkurencyjna, bo celem zasadniczym jest dostarczanie po przyzwoitych cenach energii dla odbiorców przemysłowych i indywidualnych.

H.B.: - PGE ma w swoim portfolio nawet jedną ze spółek, która się nazywa Energia Odnawialna. Czy gdyby nie pakiet klimatyczny i gdyby nie wymóg tych 15 procent energii z OZE do 2020 r., to czy wy byście w ogóle w ten biznes wiatrowy wchodzili?

Krzysztof Kilian, prezes PGE:

- Tak zwana teoria komparatywna ma jak wiadomo dużo różnych scenariuszy, więc ja się nie będę odnosił do tego, co by było "gdyby". Natomiast niewątpliwie, jeśli mamy wymóg regulacyjny, który zmusza nas do działania, to dywersyfikujemy czy też tak modyfikujemy swoje działania, żeby spełnić oczekiwania regulacyjne. To nie jest tak, że biznes działa tylko dlatego, że chce komuś zrobić dobrze. Przedsiębiorstwo działa po to, żeby osiągnąć konkretny zysk i zwiększyć wartość swoich aktywów. To są podstawowe cele, jakimi kierują się zarządy spółek prawa handlowego. Nie potrafię odpowiedzieć, co by było, gdyby nie było takiego przymusu...

>>> ZOBACZ WIDEO: Śniadanie z Super Biznesem, cz. II

H.B.: - Ale bez entuzjazmu się pan o tym przymusie wypowiada...

Krzysztof Kilian: - To nie jest kwestia entuzjazmu. Jako kraj weszliśmy w porozumienia, które nakazują nam spełniać pewne oczekiwania ze strony Unii Europejskiej, to jest właśnie to osławione 15 procent energii odnawialnej do 2020 roku, i tak o 5 procent mniej niż pozostałe kraje unijne. I już dzisiaj mamy prawie 10 procent energii odnawialnej generowanej na terenie Polski ze źródeł odnawialnych. Dzisiaj te projekty są o tyle biznesowe, o ile są wspierane, w ramach istniejących regulacji, przez państwo, czyli są dotowane. I, jak wiemy, zarówno energetyka wodna, która jest może w niewielkim stopniu udziałowcem tego naszego portfela energetycznego, to o tyle wiatraki są wspomagane przez państwo i z punktu widzenia takiego przedsiębiorcy jak PGE, tak długo jak to się składa w sensie biznesowym, tak długo będziemy w to inwestowali.

Mogę powiedzieć, że ze względu czysto biznesowego najbardziej nam się opłaca produkcja z tego co mamy, czyli z węgla kamiennego i brunatnego. To jest najtańsza energia, którą jesteśmy w stanie wyprodukować i dostarczyć na rynek, i mamy też pod to wytworzoną całą infrastrukturę wytwórczą, kompetencyjną. Ale zmiana jest konieczna, więc do tej zmiany też się przygotowujemy.

Krzysztof Zborowski, prezes Zarządu ENEA Wytwarzanie S.A.:

- Trudno się z panem prezesem Kilianem nie zgodzić. Cele narzucone przez Unię przełożyły się na cele właścicielskie narzucone poszczególnym firmom. Większość firm energetycznych, opierając się na nowych przepisach, zbudowało swoje strategie. Tak zrobiła ENEA. W strategii mamy rozwój zarówno źródeł konwencjonalnych, jak i źródeł odnawialnych, a także przesył. Na wszystkie te trzy gałęzie chcemy przeznaczyć mniej więcej taką samą sumę pieniędzy. Zgadzam się również, że nie uciekniemy od energetyki opartej na węglu kamiennym i węglu brunatnym. Jako kraj powinniśmy zużywać paliwa, które są dla nas dostępne i w miarę tanie. Głównie dlatego, że zapewnia nam to bezpieczeństwo energetyczne kraju - nikt nam tego paliwa nie odetnie, nie zakręci kurka. Trudno sobie wyobrazić, że dostawy węgla, zarówno węgla kamiennego, jak i brunatnego, zostaną wstrzymane. Można sobie natomiast wyobrazić, że z jakichś względów zostanie przykręcony kurek gazowy albo zamknięty rurociąg. To po pierwsze.

Po drugie, przyzwyczailiśmy się do tego, że mamy energię elektryczną dostępną 24 godziny na dobę, stało się to dobrem takim samym jak powietrze, woda czy jedzenie. I proszę sobie wyobrazić, że mamy energetykę opartą tylko na źródłach odnawialnych... to może być problem. Wiatr nie jest dostępny przez cały rok. Farmy wiatrowe pracują powiedzmy 2300 do około 3000 godzin w ciągu roku, co jest już wynikiem bardzo dobrym. Energetyka oparta na wodzie też niestety, ze względu na warunki geograficzne Polski, jest ograniczona. Jedynie biogazownie, jeżeli będzie zapewniony wsad, mogą pracować cały czas.

H.B.: - Przy czym są dość kosztowne.

Krzysztof Zborowski: - Nie dość, że są kosztowne, to stanowią rozproszone źródła energii o bardzo małej mocy. Czyli żeby mogły istnieć źródła odnawialne, przede wszystkim musi istnieć bardzo dobrze zorganizowana energetyka oparta na źródłach konwencjonalnych. Dla nich, co już nie jest tajemnicą, źródła odnawialne są swego rodzaju problemem. Bo na przykład jeśli zostałyby załączone parki wiatrowe, to elektrownie konwencjonalne wymagałyby odciążenia.

Przemysław Wipler, poseł PiS:

- Powiedzmy sobie szczerze, że ta cała działka energii odnawialnej, cała ekoenergetyka w chwili obecnej działa tylko i wyłącznie, przynajmniej w Polsce i w naszym regionie, ze względów regulacyjnych, dlatego że została podjęta decyzja polityczna, że ona ma funkcjonować.

Z perspektywy polskiego bezpieczeństwa energetycznego powinniśmy mieć jedną zasadę, której należałoby twardo bronić i wypracować w tym zakresie konsensus ponadpolityczny w naszym kraju. Powinna ona brzmieć: koniec z eksperymentami w energetyce, zwłaszcza na dużą skalę.

>>> ZOBACZ WIDEO: Śniadanie z Super Biznesem, cz. III

Energetykę odnawialną, przynajmniej na obecnym etapie, traktować należy jako eksperyment, na który stać bogatych, stać państwa, które - jak Francja - mają doskonale rozwiniętą energetykę jądrową lub - jak Norwegia - prawie sto procent energii produkują z pływów wodnych. Ale Polska tym się różni od Norwegii, że nie mamy fiordów.

Adam Szejnfeld, poseł PO:

- W sytuacji, w której jesteśmy, a więc z jednej strony posiadania bardzo poważnych zasobów węgla kamiennego i brunatnego, a z drugiej strony potencjału, jaki daje nam gaz, te źródła muszą być fundamentem. Natomiast w żadnym wypadku, ani ze względów prawnych, ani ze względów ekonomicznych, ani ze względów cywilizacyjnych, nie można odchodzić ani nie popierać energetyki ze źródeł odnawialnych, bo taki jest świat, taki jest trend i taki jest kierunek. No i mamy przymus prawno-ekonomiczny, wynikający z pakietu klimatycznego i członkostwa w Unii Europejskiej. Jeśli natomiast ktoś chciałby stawiać alternatywę albo-albo, to ja bym się jej sprzeciwiał.

Marek Kossowski, członek Zarządu PIGEO:

- Chciałbym zacząć od tego, żebyśmy zeszli z takiej tonacji dotyczącej Brukseli, że ktoś nam każe i my to musimy robić.

H.B.: - Ale takie są fakty. Każą nam...

Marek Kossowski: - Otóż jesteśmy członkami pewnej społeczności wcale nie dlatego, że ktoś nas zmuszał, bo do Unii Europejskiej wcale nie musieliśmy wchodzić z nakazu, tylko podjęliśmy taką decyzję.

>>> ZOBACZ WIDEO: Śniadanie z Super Biznesem, cz. IV

H.B.: - Co nie znaczy, że nie powinniśmy walczyć o własne interesy.

Marek Kossowski: - Moim zdaniem nie decyzje Unii Europejskiej są tu najważniejsze. Wiele państw na świecie, które nie są członkami Unii Europejskiej, bardzo dynamicznie rozwija u siebie odnawialne źródła energii - np. Chiny i Stany Zjednoczone. Dlaczego? Dlatego, że najpewniejsze bezpieczeństwo energetyczne każdego państwa rodzi się wtedy, jeżeli wytwarza energię elektryczną na bazie źródeł rodzimych. A naszym bogactwem są też warunki atmosferyczne i słońce.

Jeśli chodzi o tak wychwalany tu węgiel, to obecnie Polska nie jest w stanie zaspokoić swoich potrzeb, bo go importuje. W ubiegłym roku import węgla energetycznego zbliżył się u nas do 10 milionów ton.

Dlatego OZE to nie nakaz płynący z Brukseli, tylko konieczność pójścia w kierunku uniezależnienia się od importu tych nośników, które w jakimś stopniu nas ograniczają.

Herbert Leopold Gabryś, przewodniczący komitetu do spraw polityki klimatyczno-energetycznej KIG:

- Policzmy to, na Boga, bo na końcu jest konsument!

Energetyka odnawialna ma być opłacalna, ma być szacowana w kryteriach wyborów gospodarczych, biznesowych. Jak to dziś realizujemy? Dokładając kosztów do energetyki konwencjonalnej. Za rok ubiegły do każdej megawatogodziny dopłacaliśmy 35 złotych tak zwanych procesów wsparcia energetyki odnawialnej. To przecież nie państwo płaci, panie ministrze, tylko ja płacę, gospodarka płaci.

Marek Kossowski: - Zielony certyfikat jest za 20 złotych.

>>> ZOBACZ WIDEO: Śniadanie z Super Biznesem, cz. V

Herbert Gabryś: - 35 złotych łącznie, licząc wszystkie mechanizmy wsparcia. 35 złotych, wynika z danych za rok ubiegły, dopłacamy do każdej megawatogodziny.

Między nami nie powinno być sporu, bo tu są potężne obszary do zagospodarowania. Spieramy się dlatego, że państwo od wielu lat popełnia błąd w tworzeniu tej polityki. My ją uszczegóławiamy, nie mając szansy na reagowanie na to, co się dzieje w otoczeniu.

Mieczysław Kasprzak: - Widzę, że sporu rzeczywiście nie ma, aczkolwiek są prezentowane różne punkty widzenia. Musimy przyznać jedno: że energia odnawialna dzisiaj niesie wielki postęp. To są ogromne liczby miejsc pracy, nowoczesnych, innowacyjnych, nowych technologii. To prosumencka energia odnawialna.

I proszę mnie tutaj nie traktować jako jakiegoś fanatyka energii odnawialnej, po prostu ja chcę racjonalnie podchodzić do tych spraw.

Przemysław Wipler: - Jak Europa wejdzie w prawdziwy kryzys i Polska wejdzie w prawdziwy kryzys, i zielone wyspy będą odległą przeszłością, to wtedy nastąpi powszechne wycofywanie się z elementów kosztowych obciążających gospodarkę w zakresie nazwijmy to ekoenergetyki i upadną wszelkie rozwiązania, które same siebie nie bronią na poziomie ekonomicznym, tylko te, które są dotowane. Krótko mówiąc, jak naprawdę trzeba będzie ciąć koszta, ciąć istotne obciążenia gospodarki, to wtedy nikt nie będzie patrzył, czy szczególnie szkodliwa biomasa, czy wiatraki, czy cokolwiek innego, tylko to pójdzie po prostu pod nóż.

Adam Szejnfeld: - Gdyby chcieli kierować się takimi poglądami, to tak de facto musielibyśmy wprowadzić (wcale nie byłbym takim ostatnim przeciwnikiem) zasadę, że tylko i wyłącznie, i nie tylko w energetyce, ale w każdej dziedzinie, decyduje wolny rynek. Koniec, kropka. To co się opłaca i tyle. A państwo, ze względu na potencjalne ryzyko, nie inwestuje i nie wspiera projektów podobnych do OZE.

Przemysław Wipler: - Energia elektryczna jest i będzie regulowana, ale niech ona będzie regulowana tam, gdzie być powinna.

Krzysztof Kilian: - Nie jestem przeciwny odnawialnym źródłom energii, tylko trzeba się kierować racjonalnymi przesłankami. Wiadomo, że niektóre technologie muszą być wspierane przez państwo, bo inaczej one się w ogóle nie pojawią. Natomiast całość zdarzeń, tutaj na tym rynku, musi się opierać na rachunku ekonomicznym.

I jeszcze jedna bardzo ważna rzecz. Jeżeli chcemy spełniać wymogi zmiany naszego źródła paliwowego, które będzie używane do wytwarzania energii, musimy mieć stabilność prawną, bo inaczej nie będziemy w stanie zbudować finansowania na nasze przedsięwzięcia inwestycyjne. Akurat PGE jest w takiej sytuacji, że ma dzisiaj środki, nie jest zadłużona i może wykonać znaczące projekty inwestycyjne, ale przecież nie musi tak być wiecznie.

H.B.: - Dziękuję panom serdecznie za dyskusję.

Źródło: Hubert Biskupski
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: