SuperBiz firma Ukraińcy podbijają polski rynek pracy. Już nie tylko w rolnictwie

Ukraińcy podbijają polski rynek pracy. Już nie tylko w rolnictwie

24.01.2017, godz. 13:37
Flaga Ukrainy
foto: SHUTTERSTOCK

Nie jest żadną tajemnicą, że polskiej gospodarce pracownicy zza wschodniej granicy są niezbędni. W naszym kraju po prostu brakuje rąk do pracy i to już nie tylko, kiedy mówimy o pracach sezonowych w rolnictwie. Coraz częściej w działających w naszym kraju firmach pracują ukraińscy specjaliści. I nie powinno to w nas wzbudzać żadnych obaw, bo nie odbierają nam zatrudnienia i nie mają wpływu na zaniżanie wynagrodzeń – wskazuje „Rzeczpospolita”.

Jeszcze sześć lat temu zatrudnienie w rolnictwie dawało pracę aż 60 proc. osób przyjeżdżających do nas ze Wschodu za chlebem. Obecnie jest to tylko 27 proc. - czytamy w „Rz”. Dziennik wskazuje, że w ubiegłym roku padł rekord, jeśli chodzi o zgłoszenie przez polskich pracodawców zapotrzebowania na pracowników zza naszej wschodniej granicy, głównie z Ukrainy – ofert było aż 1,3 mln, czyli o dwie trzecie więcej niż w także obfitym pod tym względem roku 2015. W ubiegłym roku wydano także rekordową liczbę pozwoleń na stałą pracę. Było ich 123 tys.

ZOBACZ TEŻ: Ukraińcy pracujący w Polsce mają już związek zawodowy

- Ukraińcy nie zabierają Polakom miejsc pracy, ani nie zaniżają wynagrodzeń – mówi Tomasz Dudek, dyrektor operacyjny agencji Otto Polska. W zeszłym roku zatrudniała ona 2,5 tys. pracowników z Ukrainy, teraz nastawia się również na mieszkańców Mołdawii i Białorusi, choć tu sprawę utrudniają niejasne przepisy w tych krajach. Co ważne, coraz częściej w Polsce pracują ukraińscy specjaliści, których także zaczyna w Polsce brakować, jak podkreśla Wojciech Mach, dyrektor zarządzający w firmie Luxoft Central Europe, która w Polsce zatrudnia ponad 2 tys. informatyków. Według Macha, Ukraińcy w tej branży wcale nie są tańsi niż Polacy, Czesi czy Węgrzy.

ZOBACZ TEŻ: Ukraińcy uratują polski ZUS przed zapaścią?

Ukraińcy są zatrudniani w Polsce głównie na podstawie uproszczonej procedury, która miała być, według zapowiedzi rządu, zaostrzona, co miałoby wpływ na ograniczenie napływu pracowników sezonowych zza granicy. Jak jednak podkreśla Bogusław Chrabota, redaktor naczelny „Rzeczpospolitej”, władza się z tych planów wycofała, rozumiejąc najwyraźniej, że pracownicy ze Wschodu są po prostu potrzebni naszej gospodarce.

Źródło: „Rzeczpospolita”

autor: Piotr Osiński zobacz inne artykuły tego autora
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: