SuperBiz firma Krzysztof Pietraszkiewicz: W pracy pociągają mnie wyzwania

Krzysztof Pietraszkiewicz: W pracy pociągają mnie wyzwania

30.10.2011, godz. 02:00
Krzysztof Pietraszkiewicz
Krzysztof Pietraszkiewicz foto:

Wywiad z Krzysztofem Pietraszkiewiczem, prezesem Związku Banków Polskich

- Jest pan związany z ZBP od 20 lat. Co jest najtrudniejsze w kierowaniu taką instytucją?

- Bankowość to branża, w której firmy bardzo mocno ze sobą konkurują. Próby uzgodnień w kwestiach prawnych czy zasad dobrej praktyki bankowej bywają trudne, ale jakoś udaje się godzić sprzeczne interesy. Nieraz trzeba było podejmować trudne decyzje, obarczone ryzykiem. Na szczęście w Związku w sprawach strategicznych stanowisko wypracowywało Walne Zgromadzenie lub Kolegialny Zarząd wspierany przez sekcje bankowe. Od roku działa bardzo reprezentatywna Rada Związku złożona z prezesów banków i profesjonalny trzyosobowy zarząd.

- Nigdy nie zdarzyło się panu postawić wszystkiego na jedną kartę?

- Nie, choć niejednokrotnie zdarzało mi się zabrać głos, który przeważył jakieś rozwiązanie. Ryzykowałem, że jeżeli popełnię błąd, na pewno zostanie to zauważone. Ale nauczyłem się kalkulować ryzyko i wypracowywać wspólne stanowiska.

- Z wykształcenia nie jest pan bankowcem.

- Kończyłem studia na wydziale nauk przyrodniczych, a potem miałem trochę zajęć na prawie i administracji. Najwięcej doświadczenia w rozwiązywaniu różnych problemów zdobyłem w czasie pracy w URM, gdzie zajmowałem się aspektami finansowymi ochrony zdrowia i systemu emerytalnego. Po roku 1991 uczestniczyłem w budowaniu systemu bankowego w naszym kraju. Korzystałem z doświadczeń tych, którzy pamiętali czasy przedwojennej i powojennej pełnokrwistej bankowości, a także z ekspertyz osób z krajowym i międzynarodowym doświadczeniem. Skończyłem też studia podyplomowe w SGH w zakresie bankowości i finansów oraz szereg szkoleń krajowych i zagranicznych.

- Co pana pociągało w pracy dla ZBP?

- Wyzwania. Polski nowoczesny system bankowy trzeba było stworzyć od zera. To była praca w gronie wybitnych, bardzo oddanych krajowi ludzi. Czyż może być coś wspanialszego? To nie było proste naśladownictwo. Staraliśmy się tworzyć nowsze rozwiązania dopasowane do polskich potrzeb, ale według najlepszych standardów.

- Był pan współtwórcą Biura Informacji Kredytowej.

- Kiedy na początku mojej pracy w ZBP jeden z posłów zarzucił mi, że banki udzielają kredytów bez odpowiednich zabezpieczeń, pomyślałem, że warto stworzyć bazę danych o nierzetelnych klientach. Natomiast moja żona ma swój udział w stworzeniu rejestru dokumentów zastrzeżonych. Pracowała w banku i kiedyś opowiedziała mi o tym, ile miała kłopotów z zastrzeganiem kart płatniczych i innych dokumentów, które zgubił jej klient. Parę lat później utworzyliśmy BIK, a potem BIG Infomonitor.

- Z jakich pomysłów ZBP jest pan najbardziej dumny?

- Na pewno z tego, że jako ZBP byliśmy założycielami wielu firm infrastrukturalnych, m.in. KIR-u, Telbanku, pomysłodawcami utworzenia Rady Polityki Pieniężnej i określenia konstytucji autonomii NBP, współtwórcami Bankowego Funduszu Gwarancyjnego, współautorami ustaw pozwalających na obrót elektroniczny i ustaw chroniących prywatność obywateli.

- Szykują się jakieś ułatwienia dla małych i średnich firm?

- Uchwalona niedawno ustawa o innowacyjności to krok w dobrym kierunku. Dla przedsiębiorców bardzo istotna jest możliwość pozyskiwania środków z Europejskiego Banku Inwestycyjnego i z Europejskiego Funduszu Inwestycyjnego. Te instytucje mocno wspierają innowacyjne firmy, w tym start-upy.

- Ponad 70 proc. banków w Polsce jest w rękach zagranicznych grup kapitałowych. Czy w obliczu nadciągającego kryzysu nie stanowi to zagrożenia dla Polaków?

- W każdym kraju trzeba robić wszystko, żeby poważna część sektora bankowego należała do rodzimego kapitału, a banki specjalne do państwa. Jednak ten zagraniczny kapitał pracuje w Polsce, tutaj płaci podatki, a zyski przeznaczane są w znacznej mierze na podnoszenie funduszy własnych. Poza tym w tych bankach w ponad 99 proc. zatrudnieni są polscy pracownicy. Jest jeszcze jedna korzyść - obecność w Polsce banków z kapitałem zagranicznym gwarantuje nam większą wiarygodność.

- Jakie ma pan doświadczenia z naszymi bankami? Co warto w nich zmienić?

- Nasz system płatniczo-rozliczeniowy jest jednym z najnowocześniejszych w Europie. Tak samo jak system informacji o klientach czy dokumentach zastrzeżonych. Jednak możemy jeszcze sporo zmienić na lepsze. Myślę, że Polacy powinni mieć większe możliwości korzystania z bankowości elektronicznej. Pora skończyć z papierkomanią, kolejkami, wypłatami gotówkowymi. Warto też szerzej finansować innowacje i eksport. Dogłębnie musimy przeanalizować źródła kryzysu finansowego i usunąć błędy i zagrożenia także w naszych praktykach.

- Pamięta pan moment, kiedy dostał pan swoją pierwszą w życiu kartę bankomatową?

- To była dosyć zabawna sytuacja, bo instrukcja była napisana bardzo specjalistycznym językiem i nie bardzo wiedziałem, co mam zrobić z tą kartą, jak się zachować. Kiedyś zdarzyło mi się też, że bankomat połknął kartę, bo przy wprowadzaniu PIN-u kilkakrotnie zrobiłem tzw. czeski błąd. Ale czeków bałem się bardziej.

- Jak pan traktuje pieniądze? Kto w domu trzyma kasę?

- Na co dzień rządzi żona i robi to nieźle. Natomiast większe przedsięwzięcia czy wydatki staramy się planować wspólnie. Pieniądze nie są dla mnie celem. Nie jestem rozrzutny. Wymagam, zarówno od siebie, jak i rodziny, żeby nie wydawać pieniędzy na bezsensowne zachcianki.

- Co będzie dla pana priorytetem w najbliższym czasie?

- Budowanie u Polaków skłonności do oszczędzania, zwłaszcza na cele mieszkaniowe, zdrowotne i oświatowe oraz emerytalne. Powinniśmy też zadbać o rozwój systemu poręczeniowo-gwarancyjnego. Chodzi o to, żeby banki mogły lepiej finansować małe i średnie przedsiębiorstwa, żeby klienci, którzy mają dobry projekt, zdolność kredytową i są wiarygodni, a do uzyskania kredytu brakuje im zabezpieczeń, mogli skorzystać z krajowego systemu poręczeń. Trzeba też zatroszczyć się o tych, którzy znaleźli się w tarapatach nie z własnej winy i mają kłopoty ze spłacaniem kredytów. Trzeba opracować nowoczesny system restrukturyzacji i upadłości, żeby dawać im drugą szansę. Ważne jest też dotarcie do osób, które nie korzystają z usług bankowych. Przez wiele lat będziemy budowali potencjał ekonomiczny polskich banków, aby służyły rozwojowi gospodarki. Zdaję też sobie sprawę, że najbliższe lata będą cechować się wielką zmiennością na rynkach, trzeba więc myśleć o stabilizowaniu gospodarki i ciągłej budowie zaufania do naszego kraju i polskich instytucji finansowych.

Krzysztof Pietraszkiewicz

Prezes Związku Banków Polskich. Członek rady Bankowego Funduszu Gwarancyjnego, Przewodniczący Biura Informacji Kredytowej S.A. Od 1998 roku reprezentuje sektor bankowy w Komisji Nadzoru Bankowego.

REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: