SuperBiz opinie Andrzej Duda od roku jest prezydentem. Czy spełnił zakładane obietnice? [SONDA]

Andrzej Duda od roku jest prezydentem. Czy spełnił zakładane obietnice? [SONDA]

05.08.2016, godz. 16:49
Źródło: Super Express TV

Andrzej Duda został zaprzysiężony na prezydenta RP 6 sierpnia 2015 r. W sobotę minie dokładnie rok od tego wydarzenia. Kandydat PiS na najwyższy urząd w państwie złożył szereg obietnic przedwyborczy, ale trzy z nich stały się sztandarowymi zapowiedziami. Sprawdzamy, jak one wyglądają po 12 miesiącach prezydentury.

- Jeżeli w pierwszym roku mojej prezydentury (...) tych dwóch zasadniczych dla mnie, obiecanych projektów nie przygotuję i nie złożę, to ustąpię z urzędu - mówił przed rokiem Andrzej Duda o obniżeniu wieku emerytalnego i podwyższeniu kwoty wolnej od podatku.

Sprawdź koniecznie: Lista darmowych leków dla seniorów [PEŁEN WYKAZ]

Oba projekty zostały jeszcze pod koniec ubiegłego roku złożone w Sejmie, jednak nie oznacza to, że weszły one w życie. Tym samym samo zaprezentowanie dokumentu nie można uznać spełnieniem obietnicy wyborczej. To dopiero pierwszy krok. Co dokładnie w czasie kampanii wyborczej obiecywał Duda i co już udało się zrealizować?

Obniżenie wieku emerytalnego do 60 i 65 lat [W TRAKCIE REALIZACJI]

- W pierwszym roku prezydentury przygotuję i prześlę do Sejmu dwie ustawy, które są kluczowe dla godnego życia i bezpieczeństwa Polaków. Pierwsza to ustawa obniżająca wiek emerytalny, podwyższony przez Bronisława Komorowskiego. Druga to ustawa podwyższająca kwotę wolną od podatku po to, aby w budżetach polskich rodzin było więcej pieniędzy. Jeżeli bym tego nie zrobił, podam się do dymisji - zadeklarował Duda w czasie telewizyjnej debaty z ówczesnym prezydentem Bronisławem Komorowskim.

Już miesiąc po zaprzysiężeniu Duda składa projekt ustawy przywracający dawny wiek emerytalny. Jednak w Sejmie zdominowanym jeszcze przez koalicję PO-PSL nie zyskuje on uznania. Po wygranych przez PiS wyborach parlamentarnych, prezydent ponownie przesyła go na Wiejską z nadzieję, że wejdzie w życie od 1 stycznia 2016 r. Jednak rząd Beaty Szydło mając świadomość jak kosztowną reformą jest obniżanie wieku emerytalnego, nie podejmuje tematu.

Po pół roku rządzący wracają do zamrożonego projektu ustawy. Rada Ministrów w lipcu popiera prezydencki projekt przechodzenia na emeryturę w wieku 60 lat w przypadku kobiet oraz 65 lat w przypadku mężczyzn. Jak oznajmił rzecznik rządu Rafał Bochenek, "rząd chce, aby ustawa obowiązywała najwcześniej od 1 października 2017 roku".

Z obliczeń Biura Analiz Sejmowych wynika, że ta reforma - tylko do 2025 roku wygeneruje gigantyczne koszty rzędu 140 mld zł.

Kwota wolna od podatku z 3 tys. zł do 8 tys. zł [NIESPEŁNIONA]

- Patrząc od 2007 roku, liczba Polaków, którzy zarabiają najniższą możliwą pensję, podwoiła się. Bezrobocie w międzyczasie oczywiście wzrosło. (...) Dziś potrzebne jest podwyższenie kwoty wolnej od podatku. Ja już się do tego zobowiązałem. To jest ulga zwłaszcza dla mniej zarabiających. Dla tych, którzy dostają choćby najmniejszą emeryturę, te przysłowiowe 880 zł, to będzie ponad 75 zł miesięcznie i to będzie realna pomoc - mówił Duda.

Zobacz również: Polacy mają najniższą kwotę wolną od podatku w UE. Nie licząc polityków [INFOGRAFIKA]

Osoba, która dziś zarabia jedynie 300 zł miesięcznie, jest zmuszona płacić podatek dochodowy. A to dlatego, że kwota wolna od podatku wynosi zaledwie 3091 zł. Nie dotyczy to polityków, których obowiązuje limit 30 tys. zł! Duda i PiS obiecali podnieść ją obywatelom do 8002 zł. W grudniu prezydencki projekt pojawił się w parlamencie, ale podobnie jak z reformą emerytalną, na długo ugrzązł w sejmowych komisjach. Do tej pory rząd nie wydał opinii na jego temat. Ponownie problemem są pieniądze, a właściwie ich brak w kasie państwa.

Początkowo - wbrew obietnicy, politycy PiS chcieli stopniowego podnoszenia kwoty np. o 1 tys. zł rocznie. Obecnie planowane jest włączenie jej do wielkiej reformy podatkowej w której kilka podatków ma zostać zastąpionych jednym. Planowany termin dopiero na 2018 r. Co ciekawe, rządzący mieli już w tej kadencję okazję, aby zrealizować w pełni obietnicę prezydenta.

Bliźniaczy projekt zgłosiła opozycyjna PO, ale posłowie PiS zagłosowali przeciwko niemu. Minister finansów Paweł Szałamacha ogłosił wówczas, że "kwota wolna od podatku będzie wprowadzona w następnych latach" i to na zasadach PiS.

Przewalutowanie kredytów frankowych [W TRAKCIE REALIZACJI]

- Państwo polskie powinno im ("frankowiczom" - red.) pomóc. Bo państwo polskie od dawna powinno dbać o ich interesy. W tym zakresie jest konieczna zmiana podejścia. Nie jest tak, że instytucje bankowe będą królowały. Trzeba powrócić do rozliczenia złotówkowego tych kredytów, tak jakby nigdy nie były we frankach zawarte - powiedział podczas debaty w TVN.

Pomysłów na to jak pomóc frankowiczom, urzędnicy prezydenta mieli wiele. Najpierw w styczniu zaproponowano tzw. kurs sprawiedliwy, który miał być wyliczany indywidualnie dla każdego zadłużonego. Następnie zaoferowano jego cztery progi oraz możliwość zwrotu kluczy do lokalu. Komisja Nadzoru Finansowego nie pozostawiła suchej nitki na tych założeniach.

Na początku sierpnia poznaliśmy kolejny wariant. W tym przypadku jednak obiecywanego przewalutowania kredytów na złotówki już nie ma, a jedynie zwrot spreadów (więcej na ten temat TUTAJ). Banki dostaną rok na dogadanie się z kredytobiorcą. Ustawodawcy chcą się przyjrzeć, na jakich zasadach będzie się to odbywało i dopiero w razie czego nałożą na instytucje finansowe konkretne zobowiązania. Tym samym frankowicze nadal mają szansę na przewalutowanie, jednak nie wiadomo, kiedy może to nastąpić.

Inne obietnice

Poza trzema głównymi zapowiedziami Andrzeja Dudy, znalazły się także inne - nie mniej ważne. Przypominamy część z nich, które wiążą się bezpośrednio lub pośrednio z gospodarką lub portfelami Polaków.

Czytaj też: Ustawa frankowa. Pomoc dla frankowiczów już jest, ale z niej nie korzystają

Tutaj część zasług należy oddać prezydentowi za program "Rodzina 500+". To Duda wspomniał pierwszy o potrzebie wsparcia kwotą 500 zł na drugie i kolejne dziecko. Wprawdzie projekt ustawy był autorstwa rządu, to zasługi pomiędzy prezydenta i gabinet premiera rozdzielamy po równo.

Sukcesem należy też określić wprowadzenie podatku bankowego oraz handlowego. Ten pierwszy obowiązuje banki, firmy ubezpieczeniowe, SKOK-i i firmy pożyczkowe już od 1 lutego tego roku. Ustawa o podatku od niektórych instytucji finansowych przewidują obłożenie tzw. podatkiem bankowym, wynoszącym rocznie 0,44 proc. wartości ich aktywów.

Bardziej wyboistą drogę przechodził podatek handlowy, który w kampanii nazywany był podatkiem od hipermarketów, który według pierwotnego pomysłu miał dotyczyć przede wszystkim zagranicznych sieci handlowych, które zagrażają małym, rodzinnym sklepikom. Zacznie on obowiązywać od 1 września bieżącego roku i zakłada dwie stawki podatkowe: 0,8 proc. od przychodu między 17 mln zł a 170 mln zł miesięcznie praz 1,4 proc. od przychodu powyżej 70 mln zł miesięcznie.

W pierwszym roku kadencji prezydent Duda zawetował dotąd cztery ustawy - wszystkie uchwalone przez Sejm poprzedniej kadencji: ustawę o uzgodnieniu płci, nowelę ustawy o lasach, nowelę ustawy o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz ustawę o ratyfikacji poprawki dauhańskiej do Protokołu z Kioto.

Do Trybunału Konstytucyjnego skierował: nowelizację ustawy o kuratorach sądowych oraz nowelę Prawa o ustroju sądów wojskowych. Z kolei podpisanych ustaw w pierwszym roku urzędowania naliczyliśmy aż 235.

REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: