SuperBiz opinie Byłe pracownice Miau Cafe: „byłyśmy zastraszane, wyśmiewane i upokarzane”

Byłe pracownice Miau Cafe: „byłyśmy zastraszane, wyśmiewane i upokarzane”

18.01.2017, godz. 15:23
Miau Cafe w Warszawie
foto: miaucafe.pl

Personel warszawskiej kawiarni z kotami złożył masowe wymówienia. Byłe pracownice Miau Cafe skarżą się na mobbing i łamanie praw pracownika, a także twierdzą, że nie były zatrudnione legalnie. Konflikt z właścicielką pierwszej w Warszawie kawiarni dla kociarzy bada Państwowa Inspekcja Pracy. Udało nam się dotrzeć do jednej z poszkodowanych.

- Ta sytuacja nie dotyczy tylko nas, ale tysięcy pracowników w całej Polsce, szczególnie tych zatrudnionych w sektorze gastronomii. Chcemy być przykładem dla innych – tę nierówną walkę da się wygrać. Solidaryzujemy się ze wszystkimi ofiarami wyzysku w gastronomii i liczymy na to, że nadejdzie moment, w którym zjednoczymy siły – mówi serwisowi Superbiz.se.pl jedna z byłych pracowniczek Miau Cafe.

Lokal otwarto rok temu na warszawskiej Woli. Miau Cafe jest pierwszą kawiarnią w stolicy zamieszkałą przez czworonożnych rezydentów. Powstał dzięki datkom, które udało się zebrać na portalu crowdfundingowym Wspieram.to. Darczyńcy wpłacili na konto Miau Cafe ponad 68,5 tys. złotych. W ciągu roku lokal polubiło ponad 27 tys. osób na Facebooku. Koty mieszkające w kawiarni mogą odpoczywać w specjalnie wyznaczonym do tego miejscu i znajdują się pod kontrolą weterynaryjną. Klienci muszą przestrzegać specjalnego regulaminu, m.in. nie mogą gnębić zwierząt. Jednak praca w Miau Cafe okazała się prawdziwym wyzwaniem.

Może cię zainteresować: Spór z Krowarzywa przenosi się do sądu

Na początku stycznia cała obsługa kawiarni zwolniła się z pracy. Jak wyjaśnia nam anonimowo jedna z byłych pracownic lokalu, wszystkie pracowały na czarno. Były zastraszane, poniżane, oczerniane i kontrolowane za pomocą monitoringu, który został zainstalowany bez ich wiedzy. - Dwie z nas pracowały w Miau Cafe od lutego zeszłego roku. Jedna od czerwca. Żadna z nas nie otrzymała umowy – opowiada nasza rozmówczyni.

Zobacz także: Strajk w sieci wegańskich barów. "Stoją" trzy lokale

15 stycznia Międzyzakładowa Komisja Pracujących w Gastronomii OZZ IP opublikowała na Facebooku oświadczenie kobiet zatrudnionych w Miau Cafe. - Jako byłe pracownice kawiarni Miau Cafe oświadczamy, że wbrew naszej woli byłyśmy osobami zatrudnionymi nielegalnie, mimo że forma naszego zatrudnienia idealnie wpisywała się w kryteria posiadania umowy o pracę. Liczyłyśmy na to, że w związku z naszym ogromnym zaangażowaniem i wkładem pracy w poprawne funkcjonowanie kawiarni sytuacja ulegnie zmianie i w końcu otrzymamy odpowiednie umowy – piszą pracownice Miau Cafe w swoim oświadczeniu. – (...) Wielokrotnie byłyśmy zastraszane, wyśmiewane i upokarzane przez panią Annę Pawlicką. Przez ciągłą kontrolę za pośrednictwem nielegalnie zainstalowanych kamer, zastraszanie nieprzybliżonymi „konsekwencjami", codzienne strofowanie i publiczne oczernianie, postanowiłyśmy zgłosić sprawę do Państwowego Inspektoratu Pracy. Inspektor dnia 9. stycznia bieżącego roku doradził nam, abyśmy złożyły wypowiedzenia umowy ustnej bez zachowania okresu wypowiedzenia. Jako przyczynę podał fakt rażących zaniedbań ze strony pracodawcy oraz podejrzenie mobbingu. Tak też uczyniłyśmy- złożyłyśmy wypowiedzenia, a następnie opuściłyśmy stanowisko pracy. W tej chwili Miau Cafe nie ma pracowników. Postępowanie inspektoratu jest w toku – dodaje personel Miau Cafe.

16 stycznia na oficjalnym profilu Miau Cafe na Facebooku ukazało się anonimowe oświadczenie. Można w nim przeczytać, że kawiarnia zatrudniała pracowników w oparciu o umowy cywilnoprawne, a personel cechował „naganny stosunek do powierzonych obowiązków". - Informacje o rzekomych negatywnych zachowaniach czy złym traktowaniu przez mnie osób współpracujących są nieprawdziwe. Żadna z zarzucanych nieprawidłowych sytuacji nie miała miejsca. Wszelkie informacje w tym zakresie rozpowszechniane są przez osoby, z którymi, z uwagi na ich naganny stosunek do powierzonych obowiązków, do mienia kawiarni, a nawet do Klientów, już nie współpracuję – napisano w oświadczeniu.

Byłe pracowniczki Miau Cafe dementują tę wiadomość. - Właścicielka w swoim oświadczeniu podaje fałszywą informację – twierdzi, że zawarłyśmy umowę cywilnoprawną, a my nigdy niczego nie podpisywałyśmy. Jej kłamstwo można zdemaskować w bardzo prosty sposób – niech pokaże umowy. Jeśli je sfabrykuje, będzie pierwszym przedsiębiorcą w Polsce, który wybierze więzienia zamiast legalnego zatrudniania pracowników w oparciu o umowę o pracę. Jeśli nie ma tych umów, niech się przyzna, zamiast oszukiwać kolejnych ludzi – komentuje anonimowa rozmówczyni Superbiz.se.pl.

Zobacz również: Te jaja kosztują 20 złotych. Kury znoszą je słuchając Mozarta [ZDJĘCIA]

OZZ Inicjatywa Pracownicza nie po raz pierwszy interweniuje w sprawie pracowników lokalu gastronomicznego. W połowie 2016 r. pisaliśmy o konflikcie, który wybuchł między właścicielem sieci wegetariańskich barów gastronomicznych „Krowarzywa" a personelem. W wyniku zwolnienia dyscyplinarnego jednego z pracowników, pozostała część obsługi zorganizowała strajk okupacyjny i ogłosiła utworzenie zakładowej organizacji związkowej.

Źródła: facebook.com/InicjatywaPracownicza, facebook.com/miaucafe, wawalove.pl, wspieram.to

REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: