SuperBiz opinie Chleba, igrzysk i samby

Chleba, igrzysk i samby

23.04.2016, godz. 06:00
Brazylia
Brazylia foto: SHUTTERSTOCK

Za niewiele ponad trzy miesiące największy kraj Ameryki Południowej będzie gościł Igrzyska Olimpijskie. Tymczasem zajmująca połowę kontynetu Brazylia przechodzi najcięższy kryzys od czasu odzyskania demokracji w połowie lat 80.

Na początku zeszłej dekady utarł się termin BRIC, oznaczający cztery wielkie, szybko rozwijające się państwa: Brazylia, Rosja, Chiny i Indie, będące nadzieją globalnej gospodarki na nieustający szybki wzrost. Teraz, po piętnastu latach, jako tako bronią się tylko Indie. Chiny dopadło spowolnienie, Rosja oprócz problemów politycznych cierpi z powodów niskich cen ropy. Brazylię dopadły wszelkie możliwe zmory, gospodarcze, polityczne, społeczne, nawet świetna reprezentacja w piłkę nożną przestała wygrywać.

Ciężki kryzys związany jest ze skandalem korupcyjnym wokół spółki Petrobras, "brazylijskiego Orlenu". Politycy i urzenicy wysokiego szczebla przez lata traktowali publiczne przedsiębiorstwo jako dojną krowę, korzystając na koniunkturze nakręconej sprzedażą ropy i boomie budowlanym przed Mistrzostwami Świata w 2014, których Brazylia była gospodarzem. Pieniądze wypływały szerokimi strumieniami, pod różnymi pretekstami, np. zawyżonych kontraktów budowlanych, a świetne nastroje podsycane były wieściami o odkryciu niesamowicie zasobnych pól naftowych pod dnem oceanu.

Nastroje pogorszyły się, gdy wszystko wyszło na jaw. Na domiar złego złoża okazały się trudno dostępne i drogie w wydobyciu zwłaszcza przy takich cenach ropy, jak dzisiaj. Mimo, że zamieszani są politycy każdej opcji, a prezydent Dilma Ruosseff nie jest bezpośrednio zamieszana, to na niej skupił się gniew ludu.

- Dilma Rousseff jest dla Brazylijczyków symbolem klasy politycznej, która przyniosła im wielkie rozczarowanie. Od 2003 roku, kiedy do władzy doszła lewicowa Partia Pracujących, wyborcy uwierzyli w jej antyestablishmentowy etos i dostali wielki kredyt zaufania. Więc obecne protesty, w tym wielomilionowe manifestacje, pokazują stopień rozczarowania całą brazylijską klasą polityczną. W tej chwili oskarżenia korupcyjne ciążą na 60% parlamentarzystach i dotyczą polityków większości partii. Co nie umniejsza szoku, jakim jest dla ogromnej liczby obywateli świadomość, że rządząca partia, uważana jeszcze niedawno za obrońcę biednych i wykluczonych, okazała się tak samo skorumpowana jak dawne elity - mówi Paweł Zerka, ekspert think tanku WISE Europa.

ZOBACZ TEŻ: Chiński smok pluje krwią

Brazylijski parlament rozpoczął proces odwoływania prezydent, która obecnie rządzi drugą kadencję. Formalnym zarzutem jest manipulacja wynikami budżetowymi, aby postawić rząd w lepszym świetle przed ostatnimi wyborami. Procedura impeachmentu (tak nazywa sie proces odwoływania prezydenta) musi być jeszcze zaakceptowana przez Senat. Jeśli do tego dojdzie, prezydent Rousseff zostanie zawieszona na 180 dni, a w konsekwencji dochodzenia może być odwołana i do końca kadencji będzie rządził obecny wicepezydent Michel Temer. Tylko, że na nim ... mogą ciążyc te same zarzuty, co na Rousseff. Chaos pogłębia jeszcze śledztwo komisji wyborczej, która może ogłosić nieważność wyborów prezydenckich z 2014 roku i rozpisać nowe.

- Afera korupcyjna wokół firmy Petrobras zatacza coraz szersze kręgi. Jest w nią zamieszanych coraz więcej prominentnych osób. Skala jest rekordowa. Według niektórych źródeł afera może dotyczyć równowartości nawet 3 miliardów dolarów. Wśród podejrzanych jest także przewodniczący Senatu, więc w jego interesie nie leży przyspieszanie procesu impeachmentu. To najpoważniejszy kryzys polityczny od 30 lat - mówi Paweł Zerka.

Kryzys polityczny poprzedzony został głębokim kryzysem ekonomicznym. Brazylijski real (waluta tego kraju) stracił połowę wartości przez ostatnie 4 lata, a PKB kurczy się w tempie 4 procent rocznie - tak będzie w tym roku i takie są szacunki na 2017 r.

ZOBACZ TEŻ: Ile jest polskiego kapitału w polskich bankach?

Julia Balicka, badająca życie publiczne w Brazylii, zwraca uwagę, że pierwsze oznaki wyjścia z kryzysu pojawią sie dopiero w 2018 roku, a Brazylia wydała gigantyczne pieniądze, aby zbudować wizerunek w skali globalnej. Koszta mundialu były przeogromne, kilkukrotnie przekraczające szacunki, a odbiór społeczny imprezy był negatywny. W sierpniu w Rio odbywają się Igrzyska Olimpijskie, na szczęście Brazylia jest po pierwsze krajem sfederalizowanym i na szczeblu regionalnym władze są w wielu aspektach niezależne, po drugie zawody będą odbywały się tylko w jednym mieście.

Najsmutniejszy akord całej sytuacji dotyczy byłego prezydenta Luli. Luiz Ignacio Lula da Silva był autentycznym bohaterem ludu, rozpoczął wiele zakrojonych na wielką skalę projektów społecznych, m.in, program elektryfikacji kraju, czy intensywnego rozwój szkolnictwa wyższego, które miały nadgonić zacofanie wielu regionów Kraju Kawy. Obecnie jest oskarzony o wiele nadużyć, między innymi przyjmowanie korzyści materialnych, choćby w postaci rezydencji nad morzem. W momencie pojawienia się zarzutów, został uczyniony ministrem, co mu nadało immunitet i zrujnowało jego reputacje, do tego stopnia, że podczas demonstracji jego kukła w pasiaku jest noszona na czele. Ideał sięgnął bruku.

- Rozbudowane, dobrze zaprojektowane i skuteczne programy pomocy społecznej pozwoliły na wyciągnięcie z biedy ok. 40 mln ludzi w samej tylko Brazylii. Jest to zjawisko bez precedensu w historii świata. Społeczeństwa są nie tylko bogatsze, ale też bardziej świadome swoich praw, potrafiące coraz lepiej wyrazić swój sprzeciw wobec przypadków jawnego łamania zasad społeczeństwa demokratycznego, skorumpowania polityków czy nadużyć finansowych. Wyrazem tej większej świadomości społecznej są właśnie protesty i demonstracje w krajach latynoamerykanistkach czy uruchomienie procedury impeachmentu w Brazylii. Zmiana społeczna jest zjawiskiem długotrwałym i wymaga pewnej stabilizacji ekonomicznej, ale nie ulega wątpliwości, że została zapoczątkowana i cierpliwy obserwator dostrzeże jej oznaki - mówi dr Joanna Gocłowska- Bolek z warszwskiego Centrum Studiów Latynoamerykańskich Uniwersytetu Warszawskiego.

Wielotygodniowe protesty przeciwników rządu pod parlamentem napotykają kontrmanifestacje zwolenników. Temparatura jest tak wysoka, że władze postanowiły strony rozdzielić kilometrowym płotem, wysokim na kilka metrów. Manifestanci zaakceptowali sytuację a barierę wykorzystali do .... gry w siatkówkę. I w tej części brazylijskiej duszy należy szukać nadziei na korzystne i pokojowe rozwiązanie sytuacji.

REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: