Co to jest CETA? Kontrowersyjna umowa o wolnym handlu w sejmie

2016-10-05 15:51

5 października miała miejsce sejmowa debata dotycząca CETA – umowy handlowej między Unią Europejską a Kanadą. Treść CETA została już uzgodniona, ale podpisaniu umowy są przeciwni ekolodzy i antyglobaliści, a także wielu polskich przedsiębiorców i polityków. Sprawdź, o co chodzi w umowie o wolnym handlu.

CETA (ang. Comprehensive Economic and Trade Agreement) to umowa o wolnym handlu między Unią Europejską a Kanadą. Zakłada ona liberalizację handlu między obiema stronami. Umowa ta często jest zestawiana z TTIP – negocjowaną obecnie umową o wolnym handlu między UE a Stanami Zjednoczonymi. Treść umowy CETA została już opracowana, a negocjacje w jej sprawie zakończyły się w 2014 roku. Obecnie dokument czeka na zielone światło poszczególnych rządów. Zdania w kwestii zawarcia CETA i TTIP są podzielone, a niektóre państwa członkowskie wspólnoty europejskiej zapowiedziały, że będą blokować umowę ze Stanami Zjednoczonymi.

W ramach umów o wolnym handlu między UE a Kanadą (CETA) oraz między UE a USA (TTIP) ma powstać transatlantycka strefa wolego handlu. Jednak przeciwnicy CETA z Akcji Demokracji ostrzegają, że w wyniku podpisania umowy 200 tys. obywateli Unii Europejskiej może stracić pracę. Dodatkowo, rynek rolny uległby diametralnej zmianie.

Zobacz także: Co to jest CETA? Rząd omówi kontrowersyjną umowę

Decydująca część rządu jest za przyjęciem CETA. Po przeciwnej stronie barykady znajdują się osoby, które uważają, że CETA godzi ona w interesy polskich rolników i producentów żywności. Wśród głównych zarzutów wobec CETA pojawia się stawianie w uprzywilejowanej pozycji wielkich korporacji.

Umowa CETA oznacza niemal całkowite zniesienie ceł importowych między Kanadą a UE, a to może niekorzystnie odbić się na lokalnych producentach i sprzedawcach z Polski. Wielkim koncernom łatwiej jest obniżyć koszty produkcji dzięki dostarczaniu na rynek towaru na masową skalę oraz za sprawą rozmaitych ulg. Wprowadzenie CETA mogą np. boleśnie odczuć producenci jabłek. Cła na importowane owoce, które są naszą narodową chlubą, zostałyby całkowicie zniesione. Powody do obaw mają również producenci wołowiny, wieprzowiny, pszenicy czy kukurydzy cukrowej.

Kolejne zagrożenie wiąże się z tym, że zagranicznym inwestorom wolno będzie pozwać rząd w ramach arbitrażu inwestycyjnego. (chodzi o tzw. ISDS, ang. investor-state dispute settlement i ICS, ang. investment court system). W ocenie Marcina Wojtalika z Instytutu Globalnej Odpowiedzialności stanowi to zagrożenie dla suwerenności polskiego wymiaru sprawiedliwości, który musiałby dostosować się do decyzji sądów arbitrażowych. Wprowadzenie arbitrażu inwestycyjnego oznacza procesy sądowe Polski z korporacjami i wysokie odszkodowania, a te trzeba będzie pokryć z publicznych pieniędzy. Jak zaznaczył Wojtalik w rozmowie z Rzeczpospolitą, Instytut Globalnej Odpowiedzialności nie krytykuje wspierania wolnego handlu między UE a Kanadą, ale obecna treść CETA jest dla niego nie do przyjęcia.

Przeczytaj również: Branża ostrzega: Przez TTIP Europę zaleje mięso z GMO

Przeciwnicy CETA ostrzegają wreszcie, że ratyfikacja umowy doprowadzi do pogorszenia norm bezpieczeństwa żywności. Ponieważ Kanada jest trzecim co do wielkości światowym producentem żywności modyfikowanej genetycznie, po wejściu umowy w życie nasz rodzimy rynek mogą zalać rośliby GMO. Podpisanie umowy CETA oznacza import mięsa pochodzącego od zwierząt, którym podaje się hormony wzrostu i mleczności oraz antybiotyki. Przeciwnicy umowy z Kanadą prognozują także większy napływ produktów zawierających sztuczne barwniki, herbicydy i pestycydy.

Jak informuje Akcja Demokracja, na 18 października zaplanowano spotkanie przedstawicielstwa polskiego rządu z reprezentantami Rady Unii Europejskiej. W spotkaniu, podczas którego zapadnie ostateczna decyzja w kwestii podpisania CETA przez Polskę, weźmie udział Witold Waszczykowski, minister spraw zagranicznych. Następnie CETA trafi pod obrady Parlamentu Europejskiego. Aby umowa została przyjęta, potrzebna będzie zgoda 16 spośród 28 państw członkowskich. Jeżeli dojdzie do ratyfikacji umowy, wzrost gospodarczy UE przyśpieszy średnio o 0,08 proc., jednak dla naszego kraju statystyki będą dużo niższe – ostrzega Akcja Demokracja.

Źródła: akcjademokracja.pl, rp.pl, gazetaprawna.pl, biznes.gazetaprawna.pl

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki

Najnowsze