SuperBiz opinie Gigantyczne kolejki po pączki. Przed tą cukiernią trzeba stać nawet parę godzin [WIDEO]

Gigantyczne kolejki po pączki. Przed tą cukiernią trzeba stać nawet parę godzin [WIDEO]

23.02.2017, godz. 09:00
Pracownia Cukiernicza Zagoździński
foto: EAST NEWS

Już na początku tygodnia pod cukiernią przy ul. Górczewskiej 15 w Warszawie można było zobaczyć sznur ludzi. W Tłusty Czwartek Pracownia Cukiernicza „Zagoździński" jest oblegana przez tłumy, mimo że na miejscu można dostać wyłącznie pączki. Niepozorny lokal w starej kamienicy zyskał opinię najlepszego miejsca z pączkami w całej Warszawie.

DO POPULARNEJ CUKIERNI POJECHAŁA NASZA REPORTERKA, ANNA BARTOSIEWICZ. OTO ZAPIS RELACJI NA ŻYWO:

Udało nam się porozmawiać z właścicielką Pracowni Cukierniczej „Zagoździński", panią Sylwią Tomaszkiewicz. Szefowa cukierni liczy na to, że w Tłusty Czwartek uda się sprzedać ok. 8 tys. pączków. (Za jednego pączka trzeba dać 2,2 zł, więc można liczyć na 17 600 zł utargu.) Cukiernia sprzedaje wyłącznie świeże, wyrabiane na miejscu słodycze z naturalnych składników. Dzisiaj praca wre juz od 2.00 - 3.00 w nocy.

Pyszne łakocie z powidłami kuszą od wielu dekad nie tylko mieszkańców stolicy, ale również - podwarszawskich miejscowości. Miejsce cieszy się tak dużą popularnością, że już teraz nie przyjmuje zamówień na pączki do 3 marca. Jedynym sposobem na to, aby skosztować lokalnych wyrobów w Tłusty Czwartek, jest stanie w kolejce. Mało tego, cukiernia sprzedaje limitowaną liczbę pączków. W środę poprzedzającą święto łasuchów można było kupić maksymalnie 30 sztuk, a w Tłusty Czwartek jedna osoba nabędzie maksymalnie 20 pączków.

Pierwsza cukiernia „Zagoździński" została założona w 1925 r. przez Władysława Zagoździńskiego. Funkcjonowała przy ul. Wolskiej, głównej arterii w dzielnicy. Cukiernik oferował własnoręcznie robione wyroby cukiernicze, natomiast jego żona zajmowała się sprzedażą. W lokalu podobno zaopatrywał się nawet marszałek Józef Piłsudski, który wysyłał po łakocie swojego adiunkta. Po śmierci cukiernika rodzinną tradycję kultywowali jego potomkowie.

Zobacz także: Polskie słodycze podbijają świat. Eksport wzrósł o 10 proc.!

Pracownia parokrotnie zmieniała adres. W czasach swojej największej świetności funkcjonowała jak kawiarnia; była wyposażona w oddzielny pokój dla klientów i stół bilardowy. Niestety, spłonęła podczas II wojny światowej, aby powrócić na mapę Warszawy w odbudowanym przez mieszkańców Woli budynku. Ze względu na fundusze nowy lokal był znacznie skromniejszy. W czasach stalinizmu rodzina cukierników została zmuszona do ograniczenia produkcji, a w latach 70. pracownię przeniesiono ze względu na rozbudowę państwowych sklepów. W 1973 r. władze dzielnicy przyznały cukiernikom mniejszy lokalu przy ul. Górczewskiej, gdzie Pracownia Cukiernicza „Zagoździński" funkcjonuje po dziś dzień.

Przeczytaj również: Tłusty czwartek. Limit na pączki w Biedronce. Bali się bitwy w sklepie?

Ze względu na gabaryty nowego miejsca, rodzina zdecydowała się ograniczyć do produkcji pączków. Okazało się, że był to strzał w dziesiątkę. Zwolenników słodyczy nie ubywało, wręcz przeciwnie, smakosze pączków zjeżdżają się do pracowni z różnych części miasta. Tradycją stało się, że ekspedientki codziennie stawiają przed lokalem stary zydel. Informuje on klientów o tym, że przysmaki można jeszcze dostać. Postanowiliśmy przekonać się na własnej skórze, czy warto stać w kolejce. Komentarz będzie krótki: palce lizać!

Godziny pracy cukierni:
poniedziałek - sobota od godz. 9.00 do ostatniego pączka (najczęściej do godz. 14 – 16, w soboty do godz. 13 – 14).

Godziny pracy w Tłusty Czwartek:
od godz. 9.00 do do godz. ok. 19.00

Oprac. na podst. pracowniacukiernicza.pl

REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: