SuperBiz opinie Jan Paweł Lisicki: Kredyt Inkaso nie boi się sporu z Bestem [WYWIAD]

Jan Paweł Lisicki: Kredyt Inkaso nie boi się sporu z Bestem [WYWIAD]

08.03.2016, godz. 12:37
Jan Paweł Lisicki
Jan Paweł Lisicki, wiceprezes zarządu Inkaso SA. Fot. Kredyt Inkaso SA. Fotomontaż: Se.pl foto: Fotomontaż SE.pl

Pod koniec lutego w mediach pojawiły się wiadomości dotyczące sporu pomiędzy dwiema firmami zarządzającymi wierzytelnościami – Kredyt Inkaso SA oraz Best SA. Część członków Rady Nadzorczej Kredyt Inkaso oświadczyła, że poczuli się szantażowani przez szefów Besta, którzy mieli skłaniać ich do rezygnacji z zajmowanych stanowisk. O tło tego sporu pytamy Jana Pawła Lisickiego, wiceprezesa zarządu Kredyt Inkaso SA.

Danuta Rawicka, „Super Biznes”: Jak obecnie wygląda sytuacja na rynku windykacyjnym w Polsce. Jak się rozwija, jaki ma potencjał, czy, wzorem banków, się konsoliduje?

Jan Paweł Lisicki, wiceprezes zarządu Kredyt Inkaso SA: W tej chwili polski rynek obrotu wierzytelnościami zaliczany jest do rynków dojrzałych, jest stabilny, przewidywalny. Ma duże perspektywy wzrostu, ponieważ w ostatnim czasie podaż wierzytelności na sprzedaż wzrastała mniej więcej o 10 proc. w skali roku. To atrakcyjny, duży rynek, który cieszy się zainteresowaniem globalnych firm. Jeszcze jakiś czas temu mówiło się, że jest rozdrobniony -  (niekwestionowanym liderem jest KRUK i jest dużo małych spółek windykacyjnych), ale będzie musiał podlegać konsolidacji. W tej chwili to już jest fakt.

Konsolidacja stała się konieczna?

- Z jednej strony polskie spółki windykacyjne bardzo potrzebują dopływu gotówki, żeby dalej się rozwijać, szczególnie małe firmy, które nie mogą wypuścić obligacji, żeby sfinansować nimi zakupy portfeli wierzytelności. Z drugiej strony duże międzynarodowe firmy windykacyjne zaczynają się interesować naszymi spółkami i na polskim rynku doszło już do kilku przejęć w ostatnim czasie. Spółki polskie dostarczają infrastrukturę, struktury organizacyjne, a firmy przejmujące– kapitał, który często jest tańszy niż ten, który można pozyskać w Polsce.

We wrześniu ubiegłego roku rozpoczęły się rozmowy, które miały doprowadzić do połączenia konkurujących ze sobą spółek - Kredyt Inkaso i Best.

- Początek był trochę inny. Spółka Best, która jest naszym konkurentem na rynku windykacyjnym, kupiła niecałe 33 proc. akcji Kredyt Inkaso i w tym momencie stała się, obok funduszy inwestycyjnych, największym akcjonariuszem Kredyt Inkaso.
Jednocześnie Best zgłosił zainteresowanie fuzją prawną i operacyjną pomiędzy obiema spółkami. Zostało podpisane wstępne porozumienie o współpracy.

Dlaczego spółka Best zainteresowała się waszą firmą?

- Jesteśmy zaliczani do czołówki firm windykacyjnych w Polsce (3.-4. miejsce), ale mamy swoje spółki również w Rumunii, Bułgarii, Chorwacji i Rosji. Przejęcie naszej firmy otwiera więc automatycznie spore możliwości rozwoju na rynkach Europy Środkowej. Zbudowaliśmy zdywersyfikowany portfel wierzytelności, bo obsługujemy zarówno wierzytelności telekomowe, jaki i bankowe - detaliczne, korporacyjne i hipoteczne. To nasze przewagi konkurencyjne.

Wszystko dobrze się zapowiadało, ale nie doszło do połączenia. Dlaczego?

- Fuzja miała polegać na tym, że Best wyemituje tzw. akcje połączeniowe, które obejmą dotychczasowi akcjonariusze w zamian za akcje Kredyt Inkaso. Istotą był parytet wymiany akcji i tu nie doszliśmy do porozumienia, bo uznaliśmy, że jest niekorzystny dla akcjonariuszy. Rozmowy zostały zerwane przez Best, a my wypowiedzieliśmy umowę o współpracy. Jednak to nie uniemożliwiało fuzji – wprawdzie zarządy się nie dogadały, ale mogli porozumieć się akcjonariusze.

Best, jako największy akcjonariusz, zarzuca zarządowi Kredyt Inkaso poważne nieprawidłowości. Kredyt Inkaso widzi w tym próbę wrogiego przejęcia.

- Wiemy, że tych nieprawidłowości nie ma. Zarzuty Besta dotyczą rzekomo nieprawidłowego rozliczenia transakcji z 2013 roku. Tymczasem posiadamy opinię podatkową, która potwierdza, że wszystkie nasze rozliczenia podatkowe były i są prowadzone właściwie. Działania Besta nie mają żadnych podstaw merytorycznych. Inicjatywy podejmowane po niepowodzeniu negocjacji w sprawie fuzji z udziałem członków Rady Nadzorczej postrzegamy jako przejaw pozaprawnego i wrogiego usiłowania przejęcia kontroli nad Spółką poprzez doprowadzenie do wymiany jej władz. Po zerwaniu rozmów zaczęły się próby zdestabilizowania sytuacji w naszej firmie na poziomie funkcjonowania jej Rady Nadzorczej. W tym zakresie druga strona kwestionuje kompletność składu rady, bezpodstawnie twierdząc, że doszło do skutecznej rezygnacji przewodniczącego rady. Kolejne odsłony tego sporu są przedmiotem stosownych raportów i komunikatów Spółki, jak również ekspertyz prawnych, natomiast dla nas nie ulega kwestii, że Rada Nadzorcza wciąż istnieje w pełnym składzie.

Wygląda na to, że to dopiero początek ostrej wojny o Kredyt Inkaso. Co obecnie dzieje się na froncie?

- 3 marca odbyło się w siedzibie naszej spółki posiedzenie Rady Nadzorczej. Uczestniczyli w nim wszyscy jej członkowie (7 osób), łącznie z przewodniczącym. Podjęto kilka uchwał – m.in. powołano zarząd na kolejną kadencję i dokonano zmian w funkcjach członków Rady (Pan Mirosław Gronicki utracił funkcję Wiceprzewodniczącego, na rzecz Pana Andrzeja Soczka). W tym samym dniu, tylko po południu, doszło (poza siedzibą firmy) do spotkania, które jego organizatorzy usiłowali przedstawiać jako posiedzenie Rady Nadzorczej (zwołane ze względu na rzekomy brak przewodniczącego Rady), w którym wzięło udział – według naszej wiedzy – nie więcej niż trzech członków Rady Kredyt Inkaso, w tym odwołany wcześniej z funkcji Wiceprzewodniczącego Rady Nadzorczej Pan Mirosław Gronicki. Dostaliśmy informację, że podczas tego spotkania zapadła m.in. decyzja o odwołaniu dotychczasowego zarządu. Jednak gremium składające się z trzech członków Rady nie mogło być uznane za prawidłowe jej posiedzenie, i ta grupa osób nie miała prawa działać jako Rada, ani tym bardziej podejmować żadnych wiążących decyzji za ten organ (dla skuteczności obrad Rady wymagana jest obecność co najmniej połowy wszystkich członków, czyli czterech osób).

Jaki dalszy scenariusz Pan przewiduje? Uda się porozumieć z Bestem?

- Kredyt Inkaso ma w dalszym ciągu możliwość funkcjonowania jako samodzielna firma. Mamy środki na inwestycje, na pewno nie znikniemy z rynku. Kurs naszych akcji dramatycznie nie spadł, nie widać oznak paniki czy braku zaufania. Cały czas wysyłamy raporty na giełdę, informujemy na bieżąco (komunikaty na stronie) o wszystkim, co jest istotne z punktu widzenia inwestorów. Nie zamykamy się na możliwość pozyskania inwestora strategicznego, bo, jak każda firma, potrzebujemy kapitału, żeby sfinansować kolejne pomysły na dalszy rozwój. Mamy opinię prawną, która potwierdza, że Rada w dotychczasowym składzie ma pełną zdolność do funkcjonowania. Zleciliśmy też niezależnemu audytorowi sporządzenie opinii prawnej i podatkowej w sprawie transakcji, co do której Best miał wątpliwości; opinia ta wkrótce się pojawi. Natomiast nie widzimy woli współpracy z drugiej strony, skoro kontynuowane są działania w naszej ocenie nielegalne. Sprawa może zakończyć się sporem sądowym, a co do wyroku nie mamy wątpliwości.

autor: Danuta Rawicka zobacz inne artykuły tego autora
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: