SuperBiz opinie Leżuch. Start-up, który zadziwia prostotą [ROZMOWA]

Leżuch. Start-up, który zadziwia prostotą [ROZMOWA]

24.06.2017, godz. 11:00
Start-up Leżuch
foto:

Ma 26 lat i za sobą studia pozornie ze sobą niezwiązane: inżynierkę z technologii żywności i żywienia człowieka i magisterskie z zarządzania. 2 lata temu wyjechał do Stanów, gdzie pracował głównie jako kelner. Jako powód ubiegania się o wizę podał: „chcę spotkać jednego z najbogatszych ludzi na świecie". Ślepy traf chciał, że w czasie jego podróży odbywało się spotkanie największych biznesmanów w maleńkiej miejscowości, nieopodal tej, w której mieszkał. Spotkał Warrena Buffeta i marzenie spełnił. I na tym kończy się „american dream". Zaczyna się ciężka praca i dalsza pogoń za marzeniami.

Łukasz Zakrzewski jest młodym przedsiębiorcą, choć obecnie popularniejsze jest chyba określenie: „start-upowcem". Jego pomysł wydaje się być banalnie prosty. Dmuchany materac, który można napełnić powietrzem w 30 sekund i położyć się na nim w dowolnym miejscu. Struktura nie jest jednak tak prosta – pomysł Leżucha powstał w kwietniu 2016 roku. Dopiero pod koniec wakacji 2016 gotowy był projekt, który następnie przerodził się w produkt. Trzeba było wymyślić technologię, która będzie autorska, lepsza od konkurencji i znaleźć materiał, z którego będzie wykonany. Wspólnie z zespołem, który obecnie składa się z kilku osób, znaleźli właściwy: trwały, wodoodporny, nieprzepuszczający powietrza.

Sprawdź koniecznie: Jak osiągnąć sukces w startupie?

Na horyzoncie pojawili się jednak Chińczycy, którzy podrabiają wszystko i choć swoje poduszki wykonują z gorszej jakości tworzyw, ceny mają o wiele niższe. Dlatego zdecydował się wystąpić do urzędu patentowego o udzielenie patentu na wzory użytkowe na terenie całego kraju. Czeka na decyzje. W między czasie pojawiło się też kilka innych firm na zachodzie, które wykonują podobne produkty korzystając z innej techniki produkcji (dwukomorowe z folią wśrodku). Właśnie w technologii produkcji swojej największej przewagi konkurencyjnej upatruje Łukasz. I zapowiada premierę nowych 8 kształtów już na początku lipca.

Leżuch to poduszka, leżanka, materac – jakkolwiek go nazwać. Choć pomysł jest banalnie prosty to wymaga tyle samo pracy, co przy każdym biznesie. Młody twórca pracuje po 12 godzin dziennie. Choć jak mówi, zadowolony jest najbardziej z tego, że „na swoim". Oprócz promocji Leżucha zajmuje się także pracą dla Migam (start-up, który łączy głuchych ze słyszącymi za pomocą aplikacji, tłumacząc mowę na język migowy – przyp.red.) przy projekcie „Praca bez barier". Pytany, o której zaczyna pracę odpowiada: „Lubię się wyspać, wstaję o 7-8" . Dlaczego według niego to późno? „Bo podobno milionerzy wstają o 5."

Nigdy nie wiedział, co chce w życiu robić, przełom nastąpił dopiero po wyjeździe na Erasmusa do Francji, gdzie otworzyły mu się oczy. Wiedział już wtedy, że chce czymś zarządzać, mieć własną firmę. Jego marzenie to zwiedzenie całego świata z Leżuchem. Mogłoby to być połączenie pasji do podróżowania z biznesem, swego rodzaju akcji marketingowej. Być może spróbuje zebrać pieniądze z crowdfundingu? Na razie pierwszą większą sumę, którą zarobił w pracy w USA zainwestował w start-up. Czy się uda? Nie wiadomo. Do działania napędzać go mają słowa Winstona Churchilla: „Sukces polega na przechodzeniu od porażki do porażki bez utraty entuzjazmu".

Z Łukaszem Zakrzewskim, współtwórcą Leżucha zamieniliśmy kilka słów:
Superbiz.pl: Jesteś młodym przedsiębiorcą, który próbuje swoich sił w poważnym biznesie. Co byś doradził osobom, które tak jak Ty chcą założyć własny start-up?

Łukasz Zakrzewski: Sam w sobie start-up to świetna perspektywa dla młodych ludzi, którzy chcą zdobyć doświadczenie i rozpocząć swoją przygodę z biznesem. Osoby, które mają pomysł powinny próbować swoich sił i nie poddawać się po pierwszych potknięciach. Pracowitość, wytrwałość, konsekwencja i kreatywność to cechy, które powinien posiadać każdy młody przedsiębiorca. Jestem zwolennikiem „rozważnego ryzyka", dlatego zanim ktoś postawi wszystko na jedną kartę i zainwestuje pieniądze i czas, powinien najpierw dokładnie poznać rynek. Receptą na to jest wyjście zza biurka do ludzi i rozpoczęcie sprzedaży swojego produktu jak najszybciej się da.

Zobacz też: Emeryt zakłada start-up. Na firmę nigdy nie jest za późno

Jeden z Twoich start-upów to Leżuch. Skąd wziął się pomysł na dmuchane poduszki, które są gotowe do użytku w 30 sekund?
Leżuch to alternatywa dla leżaków, krzeseł i różnego rodzaju siedzisk. Jego technologia pozwala na łatwe złapanie powietrza i utrzymanie go w środku przez dłuższy czas. Ponadto, złożony zajmuje niewiele miejsca, co pozwala na zabranie go dosłownie wszędzie. Tradycyjne krzesła czy leżaki są nieporęczne, a Leżuch mieści się w worku na buty. Zaczynaliśmy od jednego kształtu, obecnie jesteśmy w stanie tworzyć dowolne. Duża powierzchnia reklamowa pozwala firmom na umieszczenie swojego logotypu. Firmy mogą też udostępniać tak przygotowany produkt w strefach relaksu w swojej siedzibie lub przy okazji różnych eventów. Jest to rozwiązanie z pewnością przyciągające uwagę. Pomysł wziął się z życia. Zawsze ceniliśmy sobie wypoczynek i szukaliśmy sposobów na wygodny relaks – wszędzie, gdzie tylko chcemy.

Jak oceniłbyś poziom zainteresowania Leżuchem? Wydaje się być idealnym rozwiązaniem na lato, na spotkanie wśród znajomych na świeżym powietrzu. Cena nie należy jednak do najniższych.
W przedsięwzięciach takich jak Leżuch liczy się nie tylko pomysł. Istotna jest promocja, która umożliwia dotarcie do klienta. Ludzie widząc Leżucha w parku lub przy okazji eventów są bardzo często zainteresowani i wypytują o co chodzi. Aktualnie wraz z zespołem jesteśmy na etapie promocji na szeroką skalę, ale na własnej skórze przekonujemy się, jak trudne zadanie przed nami. Faktycznie cena nie należy do najniższych. Jest ona związana z bardzo wysoką ceną materiału z którego wykonujemy nasze produkty. Jest bardzo wytrzymały i wodoodporny.

Rynek zalewa ostatnio fala chińskich podróbek. Nie boisz się, że Twój Leżuch zostanie wyparty przez wierne kopie?
Niestety współcześnie chiński rynek podrabia praktycznie każdy produkt. Z drugiej strony coraz więcej osób stara się dokonywać zakupów świadomie i rozważa oferty na rynku kompleksowo zapoznając się z wieloma ofertami. Taki klient, zestawiając nasz produkt z innymi może bardzo szybko przekonać się o zaletach Leżucha. Staramy się pokazywać jego atuty naszym klientom. Niestety są już podobne chińskie podróbki. Jednak są zdecydowanie gorszej jakości, mają folię w środku i napełnienie ich powietrzem nie jest już tak proste. Dlatego też stawiamy na jakość i przywiązanie do pochodzenia naszych produktów.

Jaki masz plan rozwoju firmy? Nowe kolory, wzory, wielkość poduszek? Możliwości wydają się być ograniczone.
Najbliższe plany to tak jak wcześniej wspomniałem promocja Leżucha na jak najszerszą skalę. Widzimy potencjał w ewolucji kształtów, kolorów i wielkości naszych produktów. Z uwagi na przyciągający uwagę sposób przygotowania oraz dużą powierzchnię reklamową realizujemy zamówienia dla klientów biznesowych, ale i indywidualnych. Tak naprawdę ogranicza nas tylko wyobraźnia. Marzymy, żeby w kolejnych latach nasze produkty dawały wypoczynek wszystkim Polakom oraz były oryginalnym nośnikiem reklamowym.

W Polsce zakładanie start-upów staje się coraz bardziej popularne. Niektórzy mówią, że to domena pokolenia Y, które chce być niezależne i pracować na własne konto, nie chce być zniewolone żadnymi schematami i pracą w korporacji. To prawda? Dlaczego Ty zdecydowałeś się założyć własny biznes?
To prawda (uśmiech). Nasze pokolenie Y jest nastawione na konsumpcję, zapominając przy tym o wkładzie własnym. Wszystko ma swoją cenę. Start-upy wydają się być idealnym odzwierciedleniem „american dream", w którym szybko i prosto osiągamy sukces. To tylko część prawdy. Osoby z zewnątrz widzą jedynie efekt końcowy. Start-up to praca, praca i jeszcze raz praca 24 godziny na dobę. Nawet kosztem zarwanych nocy i miłych chwil z przyjaciółmi. Moja historia była podobna, po powrocie z USA, gdzie miałem okazję poznać i porozmawiać z Warrenem Buffetem (3. najbogatszy człowiek świata – przyp.red.) również zauroczyłem się światem start-upów i możliwością zostania milionerem.

Sprawdź również: 10 najdziwniejszych pomysłów na biznes [GALERIA]

Brałeś udział w konkursie prezydenta miasta Łodzi „Młodzi w Łodzi – mam pomysł na biznes" w którym były do wygrania m.in. nagrody pieniężne na rozkręcenie swojego biznesu. Co sądzisz o tym systemie finansowania w Polsce? Na jakim poziomie rozwoju jest według Ciebie system finansowania start-upów w Polsce?
Środowisko start-upowe w Polsce zaczyna dopiero raczkować, jeśli chodzi o możliwości finansowania. Konkursy i wsparcie finansowe z pewnością są niezwykle pomocne, ale tylko kiedy w konstruktywny sposób laureaci wydają te pieniądze. Pomimo iż bardzo trudno jest w Polsce o kapitał na start, to coraz więcej dobrych rzeczy dzieje się w tym kierunku. Mogę wymienić takie programy jak: rządowy Ministerstwa Rozwoju - Scale Up, fundusze typu VC, finansowanie społecznościowe na takich platformach jak Beesfund, Aniołowie Biznesu, akceleratory korporacyjne, fundacje takie jak Startup Poland. Możliwości jest coraz więcej, dlatego oprócz samych pieniędzy sugeruję szukać tzw. „Smart Money" – inwestorów, którzy dają poza kapitałem na rozwój swoje kontakty i wiedzę branżową. Prawdziwy boom na start-upy dopiero przed nami. Potwierdza to fakt, że najbogatszy Polak, Sebastian Kulczyk w najbliższym czasie ma otworzyć własny akcelerator dla start-upów.

W Polsce „kultura start-upów" dopiero się rozwija. Nie brakuje oddolnych inicjatyw czy tak dużych wydarzeń jak krakowski Impact. Jakbyś porównał Polskę do zagranicy? Polska będzie drugim Izraelem?
Mamy jeszcze wiele pracy przed sobą. Wszystko rozwija się w dobrą stronę, powstają nowe perspektywy, ale warto podglądać innych, którym już się udało. Nie możemy ślepo kopiować rozwiązań zastosowanych przez innych, powinniśmy poznać jedynie mechanizmy i reguły i zestawić je z naszą gospodarką, prawem i dopiero wtedy zastosować rozwiązania. Polska jest ciągle krajem na dorobku, który w porównaniu do naszych zachodnich sąsiadów nie zgromadził jeszcze tak dużych zasobów finansowych, które są niezbędne do finansowania podmiotów wysokiego ryzyka jakimi są start-upy. Izrael jest swego typu fenomenem i możemy od nich uczyć się globalnego myślenia o biznesie.

Na koniec: czy zakładanie start-upów uzależnia? Planujesz kolejną firmę po sukcesie Leżucha?
Jest pewne uniwersalne uczucie, które niesie z sobą zakładanie start-upów. Pan Leszek Czarnecki, jeden z najbogatszych Polaków porównuje prowadzenie własnej firmy do uprawiania profesjonalnego sportu. Chęć zwycięstwa, bycia lepszym od innych oraz elementy rywalizacji potrafią uzależniać. Poznałem to uczucia przez trenowanie 10 lat biegania. We własnym biznesie dochodzą jeszcze dodatkowe czynniki. W tej chwili pracuję w jednym z najlepszych polskich start-upów Migam, prowadzę Leżucha, od października chciałbym kontynuować naukę na studiach doktoranckich oraz edukować młodzież w zakresie otwierania własnych biznesów. Nie jestem ślepo zapatrzony w Leżucha, choć wraz z zespołem chcemy wykorzystać jego rosnącą popularność. Poza tym mam jeszcze kilka wizji, które mam nadzieję, sukcesywnie będę mógł wdrażać w życie.

W takim razie życzę samych sukcesów i trzymam kciuki. Dziękuję za rozmowę.

 

Rozmawiała Nikola Bochyńska

REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: