SuperBiz opinie Morawiecki o Trumpie: nie ma czego się bać. A nawet możemy na tym zarobić

Morawiecki o Trumpie: nie ma czego się bać. A nawet możemy na tym zarobić

10.11.2016, godz. 11:05
Minister Rozwoju i Finansów
foto: EAST NEWS

Podczas wizyty w Londynie Mateusz Morawiecki przekonywał, że wybór nowego prezydenta USA to żaden dramat dla Polaków, a nawet możemy handlowo pójść do przodu z naszym amerykańskim partnerem. Opowiadał też o tym, że liczba miejsc pracy w Polsce wzrośnie, jeśli zamierzenia władzy dojdą do skutku, a także naszkicował wizję powrotu rodaków z Wielkiej Brytanii do ojczyzny.

NIE TAKI TRUMP STRASZNY

Wicepremier Morawiecki nie dołączył do grona osób stawiających dramatyczne diagnozy po wygranej w wyborach prezydenckich w USA przez Donalda Trumpa. Jego zdaniem zmiana polityki USA nie będzie dotyczyła Polski.

- Pierwsze wypowiedzi Trumpa wskazują na stonowane zamiary prezydenta-elekta względem rynków finansowych - mówił wicepremier.

Wskazał też, że zapowiadana w kampanii zmiana kierunków polityki handlowej nie praktycznie Polski.

- Mamy stosunkowo niewielką wymianę ze Stanami, zwłaszcza z ich perspektywy. Niewielką, jak na potencjał i nasze oczekiwania, które są o wiele większe. Donald Trump zapowiada rewizję charakteru polityki handlowej i jej kierunków, ale jeśli to dojdzie do skutku, to będzie dotyczyło przede wszystkich takich państw, jak Chiny, czy Meksyk - mówił Mateusz Morawiecki.

ZOBACZ TEŻ: Morawiecki walczy o pieniądze w Londynie

Polska ze Stanami Zjednoczonymi wymienia towary o wartości niewiele ponad 10 miliardów dolarów, co dla naszego zarówno eksportu, jak i importu, oznacza niewiele ponad 2-procentowy udział. Eksperci szacują, że realna stopa jest wyższa, tylko handel odbywa się przez brokerów, czyli firmy pośredniczące, np. z Niemiec, czy Skandynawii.

Morawiecki dodał, że w świetle tych faktów, Polska może na tych wyborach wyjść na plus, pod kątem ekonomicznej współpracy z USA.

JAKA POLSKA PO BREXICIE?

Mateusz Morawiecki brał udział w dyskusji o przyszłości Europy Środkowej po Brexicie, która odbyła się w Londynie. Dyskusja przyciągnęła też grupę inwestorów. Zdaniem ministra przenosinami do Polski zainteresowanych jest 20 instytucji finansowych, które chcą do Polski przenieść cześć swojej działalności. Wedle oceny Morawieckiego na to stworzyć do końca przyszłego roku ok. 20 000 miejsc pracy.

ZOBACZ TEŻ: Wybory w USA. Donald Trump nowym prezydentem Ameryki [WYNIKI GŁOSOWANIA, ZDJĘCIA]

Uczestnicy dyskusji zgodnie wskazywali, że takie kraje jak Polska, Czechy, czy Rumunia, to region stabilny, gdzie inwestycje są bezpiecznie, a potencjalne kadry są utatlentowane. Premier Morawiecki przypominał, że tylko w RP co rok pojawia się na rynku 500 000 absolwentów studiów wyższych, którzy władają 40 językami obcymi. A dodatkowo koncerny zmieniają podejście do inwestycji w Europie Środkowej, która jeszcze dekadę temu była lokalizacją dla tzw. usług wsparcia, czyli np. księgowości, czy kadr, ale nie "rdzenia" całego biznesu, albo usług sprzedaży, czy bezpośredniej obsługi klienta. M.in. dzięki referendum, wygranemu w Wielkiej Brytanii przez zwolenników opuszczenia Unii Europejskiej.

- Brexit stworzył nowy ekosystem dla biznesu. Era post-brexit oznacza, że dla pewnych typów działalności biznesowej równie atrakcyjna może okazać się tak Polska, jak Wielka Brytania, a na niektórych obszarach zdobywamy przewagę. Dla nas to może być początek nowej epoki - mówił premier Morawiecki.

EMIGRANCI WRÓCĄ JAKO ... BRYTYJCZYCY?

Podczas dyskusji padło kilka głosów dotyczących ekonomicznego wykorzystania emigracji do Wielkiej Brytanii. Mateusz Morawiecki wyraził nadzieję, że za 8, maksymalnie 10 lat, Polacy zaczną powracać jako osoby wykształcone i doświadczone w biznesie. Być może jako przedstawiciele brytyjskich firm, które rozpoczną inwestowanie w Polsce na większą skalę.

Więcej
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: