SuperBiz opinie PiS – na lewo marsz!

PiS – na lewo marsz!

06.12.2016, godz. 11:16
Hubert Biskupski
foto: Super Express

Rzutem na taśmę, w iście stachanowskim tempie, parlamentarzyści PiS dokonali zmian w przyszłorocznej kwocie wolnej od podatku.

Zgodnie z dialektyką rządu – kwota ta została podniesiona do 6600 zł. Zgodnie z dialektyką opozycji została ona zmniejszona bądź w ogóle zlikwidowana. Zgodnie z prawdą podniesiono ją do 6600 zł, ale tylko dla tych, którzy maksymalnie tyle zarobią rocznie. Potem kwota maleje, by przy zarobku rocznym 11 000 zł wrócić do obowiązującego od 2009 roku żenująco niskiego poziomu 3090 zł. A po przekroczeniu 85 tys. zł kwota maleje, by w ogóle zniknąć. Według wyliczeń resortu finansów, poddawanych jednak w wątpliwość przez ekspertów, ma na tym skorzystać ponad trzy miliony Polaków, a stracić ok. 650 tys.
Zaproponowana w ostatniej chwili zmiana, mająca w gruncie rzeczy tyle wspólnego z wyborczymi obietnicami Beaty Szydło i Andrzeja Dudy, co osioł z pełnej krwi arabem, wskazuje kierunek, w którym będzie zmierzał obecny rząd. A jest to kierunek lewicowy. Odebranie kwoty wolnej, a w przyszłości zapewne także wprowadzenie większej liczby progów podatkowych i podniesienie tego górnego, ozusowanie zarobków po przekroczeniu dochodów 127 tys. zł rocznie bez przelewania jednak tych składek na indywidualne konto w ZUS to nic innego, jak zwiększanie obciążeń podatkowych dla tzw. bogatych. Piszę tzw. bogatych, bo według definicji ministra Henryka Kowalczyka do tej grupy należy zaliczyć osoby o dochodzie co najmniej 7 tys. zł miesięcznie. Nie mam wątpliwości, że rząd będzie dociskał tzw. klasę średnią, a kwestia sprawiedliwości społecznej, już dzisiaj wykorzystywana propagandowo, nie ma z tym nic wspólnego. Po pierwsze chodzi o szukanie dodatkowych dochodów do budżetu. Po drugie, o ukaranie, a docelowo może i nawet wymianę tzw. klasy średniej, która nie stanowi naturalnego elektoratu aktualnie rządzących.
Zgodnie z doktryną, że celem władzy jest władza, PiS nie popełni błędów z lat 2005–2007 i nie będzie czynił ukłonów i rozdawał prezentów (zmniejszenie składki dla pracodawców, obniżenie najwyższego progu podatkowego) tym, którzy i tak na PiS nie zamierzają głosować. Walka toczy się o następną kadencję.

Więcej
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: