SuperBiz opinie Polacy nie chcą pracy sezonowej na Mazurach

Polacy nie chcą pracy sezonowej na Mazurach

07.06.2016, godz. 11:47
Polacy nie chcą pracować na Mazurach
Polacy nie chcą pracować na Mazurach foto: SHUTTERSTOCK

Mazury to region, w którym pracodawcy notorycznie mają problem ze znalezieniem pracowników. Krystalicznie czyste jeziora i piękne lasy przyciągają urlopowiczów, ale odstraszają lokalnych mieszkańców. Fatalna komunikacja idzie w parze z niskimi zarobkami.

Mimo że wielu mieszkańców Mazur żyje z turystyki, a w sezonie letnim region dostaje zastrzyk finansowy od osób spędzającym urlop nad jeziorem, to lokalny transport pozostawia wiele do życzenia. Pensje w woj. warmińsko-mazurskim znajdują się poniżej średniej krajowej. W marcu 2016 r. średnie miesięczne wynagrodzenie brutto w Polsce wynosiło 4351 złotych. Tymczasem w woj. warmińsko-mazurskim średnia miesięczna pensja uplasowała się na poziomie 3407 zł brutto. To prawie 1000 zł poniżej krajowej.

Na Mazurach osoby niezmotoryzowane częstokroć borykają się z utrudnionym dojazdem do pracy. „Mam w kuchni zatrudnioną panią, która ma ostatni autobus do domu o godz. 17:45. To starsza osoba, rowerem nie pojedzie, a jak mamy np. wesele czy jakieś przyjęcie, to pracujemy znacznie dłużej" – żali się PAP Marek Szmit – prezes Lokalnej Organizacji Turystycznej w Giżycku, prywatnie osoba prowadząca firmę w branży turystycznej (cyt. za WNP).

Przeczytaj również: Praca sezonowa w Niemczech. Vademecum pracownika

Z danych GUS wynika, że pod koniec kwietnia 2016 r. w woj. warmińsko-mazurskim było 81 tys. zarejestrowanych bezrobotnych. Z tego 33,4 tys. osób zamieszkiwało podregion olsztyński, 18,8 – podregion ełcki, a 28,9 – podregion elbląski. Stopa bezrobocia w województwie wynosiła 15,8 procent.

Burmistrz Mikołajek Piotr Jakubowski przytacza w rozmowie PAP przykład matki, która nie zdecydowała się na zatrudnienie, ponieważ wolała zachować prawo do świadczenia wychowawczego. Wspomina również wizytę dyrektor dużego hotelu, która skarżyła się, że osoby przychodzące na rozmowy rekrutacyjne proszą, aby ich nie zatrudniać. Zdaniem Jakubowskiego program „Rodzina 500+" rozleniwia te osoby, którym i tak już nie chce się pracować.

Nadzieją dla mazurskiej turystyki jest tania siła robocza z zagranicy. Burmistrz podaje przykład przedstawiciela branży hotelarskiej, który wybudował pod Mikołajkami hotel pracowniczy dla Ukraińców. Nasi sąsiedzi nie mają tak wygórowanych wymagań finansowych jak Polacy, ale często nie dostają pracy przez barierę językową. Znajomość języka polskiego jest niezbędna zwłaszcza na stanowiskach, które wymagają bezpośredniego kontaktu z klientem: w restauracjach, cukierniach czy hotelach.

Według PAP (cyt. za WNP), nawet pochodzący z Mazur nastolatkowie nie są chętni do pracy w rodzimym regionie. Chociaż ofert pracy sezonowej w woj. warmińsko-mazurskim nie brakuje, to jednak przeważnie są to nisko płatne stanowiska. Wielu pracodawców nie ma do zaproponowania nic poza stanowiskami, na których zarobki oscylują wokół najniższej krajowej. Część młodzieży opuszcza Mazury, aby podjąć naukę na uczelni wyższej, a po ukończeniu studiów zostaje w większym mieście z lepszymi perspektywami zawodowymi. Inni decydują się spędzić wakacje na przysłowiowym zmywaku za granicą. Dla wielu młodych ludzi wyjazd do bogatszego od Polski kraju jest dużo bardziej opłacalny niż zatrudnienie się w rodzimej miejscowości za minimalną stawkę.

Może cię zainteresować: Praca za granicą. Ile zarobisz w Wielkiej Brytanii

Na Mazurach można znaleźć liczne przykłady tzw. migracji wahadłowej. Przejawia się ona krótkimi, sezonowymi, 3 – 8-tygodniowymi wyjazdami w celu podjęcia pracy za granicą. Jak podaje w serwisie migraceonline.cz Piotr Szenajch, absolwent socjologii UW i doktorant w PAN, ten rodzaj migracji jest popularny zwłaszcza w Polsce północno-wschodniej, m.in. na Mazurach. Mieszkańcy woj. warmińsko-marurskiego szukają szczęścia w Niemczech, Hiszpanii, Wielkiej Brytanii czy we Włoszech. Nie odkładają jednak przywiezionych do kraju pieniędzy, ale wydają je w ciągu roku na utrzymanie. Szenajch tłumaczy, że dla wielu osób to jedyny sposób na przetrwanie i utrzymanie rodziny.

Paradoksalnie, przedstawiciele branży turystycznej z Mazur muszą szukać personelu w innych częściach Polski. Dla niektórych przyjezdnych pobyt w Krainie Wielkich Jezior stanowi dodatkową atrakcję, dlatego są skłonni podjąć zatrudnienie mimo mało konkurencyjnej płacy. Z kolei dla emigrantów z Ukrainy praca w turystycznej oznacza szansę do rozpoczęcie życia od nowa.

Źródła: statoblast, migraceonline.cz, praca.wnp.pl, wynagrodzenia.pl

REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: