SuperBiz opinie Polacy pod broń. Będziemy drugą Ameryką?

Polacy pod broń. Będziemy drugą Ameryką?

22.10.2016, godz. 16:11
Pistolet, broń
foto: SHUTTERSTOCK

W naszym kraju temat powszechnego dostępu do broni nie budzi takich emocji jak za Ocenem. Dla Amerykanów prawo do jej posiadania jest tożsame z prawem do wolności, czyli jednym z fundamentów demokracji. W Polsce nieśmiało w tej sprawie głos zabiera Kukiz'15.

Dawno temu w Ameryce
Prawo do posiadania bronii w Stanach Zjednoczonych jest wpisane w mit założycielski państwa. Osadnicy, którzy przybyli do nowego świata, często byli zdani tylko na siebie. Pomimo ogromnych i większości nie zagospodarowanych terenów, pionierzy często wchodzili sobie w drogę. Dlatego broń w domu gwarantowała bezpieczeństwo najbliższych. Do tego dochodzi niechlubny rozdział w historii Ameryki związany z Indianami, którzy brutalnie zostali zagonieni do rezerwatów.

Sprawdź również: Najważniejsze strajki w historii Polski [ZDJĘCIA]

Zaledwie dwa lata po wejściu w życie Konstytucji USA, wprowadzono tzw. Kartę Praw Stanów Zjednoczonych, czyli 10. pierwszych poprawek do ustawy zasadniczej. Druga z nich gwarantuje obywatelowi Stanów Zjednoczonych Ameryki prawo do posiadania i noszenia broni.

- W świadomości obywateli USA zakorzenione jest utożsamianie posiadania broni z wolnością. Wynika to z historii. Granica Stanów Zjednoczonych przesuwała się ze wschodu na zachód. Wówczas to człowiek, a nie państwo, musiał zadbać o swoją ziemię i życie. Także na wojnę z Brytyjczykami ludzie musieli stawić się z własną bronią. Nikt nie dostawał jej od rządu. Z tego powodu broń jest historycznie obecna w życiu Amerykanów, przekształciła się w synonim wolności - tłumaczy w rozmowie z WP prof. Bohdan Szklarski, dyrektor Ośrodka Studiów Amerykańskich Uniwersytetu Warszawskiego.

Współcześnie nawet zatrważające statystyki zgonów od broni palnej nie są w stanie podważyć tego prawa. W 2010 roku prawie 32 proc. gospodarstw domowych w USA posiadało broń.

Prawa regulujące posiadanie broni są szczególnie liberalne na Florydzie, Alasce oraz w zachodnich stanach, takich jak Arizona, Teksas czy Kolorado. Dostęp do broni jest tam bardzo łatwy.

W stanie Kolorado, gdzie doszło do masakry w kinie w miejscowości Aurora, na przedmieściu Denver, nie jest wymagane pozwolenie na posiadanie broni ani jej rejestracja. Broń może nabyć mieszkaniec stanu po okazaniu dowodu tożsamości (np. prawa jazdy). Sprawdzana jest jedynie przeszłość kryminalna. Sprzedawca jest zobowiązany do przechowywania danych nabywców broni. Dostęp do bazy ma policja.

Dla porównania w stanie Nowy Jork, w którym obowiązują jedne z najsurowszych przepisów w Stanach Zjednoczonych, wymagane jest uzyskanie pozwolenia i rejestracja tzw. broni krótkiej. Wymóg ten nie dotyczy broni długiej.

Jak podaje portal wp.pl, z analizy przeprowadzonej przez dziennikarza "New York Timesa" Nicholasa Kristofa wynika, że w USA od 1970 roku od strzałów z broni palnej zginęło więcej ludzi, niż we wszystkich wojnach, które prowadziły Stany Zjednoczone w całej swej historii. Chodzi o niemal 1,5 miliona osób, choć trzeba podkreślić, że 2/3 z tej liczby stanowią samobójcy.

Kwestia drugiej poprawki od lat towarzyszy amerykańskiej politycy. Demokraci na ogół opowiadają się za zaostrzeniem przepisów, a Republikanie są temu przeciwni. Przez dwie kadencje bezskutecznie w tym zakresie walczył prezydent Barack Obama.

Zobacz koniecznie: Pot, noga i gafy. Jak debaty prezydencie wpływały na historię [ZDJĘCIA]

Czy wybrany w listopadzie 45. prezydent USA zmieni prawo do posiadania broni? Wydaje się wątpliwe. W przypadku wygranej miliardera Donalda Trumpa nie ma co na to liczyć, bo jak zadeklarował na ostatniej debacie telewizyjnej z Hillary Clinton, jest on zdecydowanym zwolennikiem wolnego dostępu do broni. Jego demokratyczna rywalka podobnie jak Obama będzie apelowała do Kongresu o zmiany, ale mając świadomość, że lobby strzeleckie jest w USA bardzo silne, na tym może się skończyć.

Polska do broni?
W naszym kraju monopol na broń posiada państwo – służby cywilne oraz wojsko. Aby statystyczny Kowalski posiadał na własność pistolet musi być myśliwym albo uprawiać strzelectwo – ani i to nie gwarantuje mu, że łatwo ją otrzyma.

Liberalizację prawa może przyspieszyć powstanie tzw. Obrony Terytorialnej, którą tworzy rząd PiS.

Zdaniem posła Roberta Mordaka, obrona terytorialna byłaby sprawniejsza, gdyby w Polsce zwiększono dostęp do broni. - Przede wszystkim młodzi ludzie mogliby się szkolić, zapoznać z bronią i odpowiedzialnie z nią postępować – przekonywał polityk na łamach "Rzeczpospolitej".

Sprawę doprecyzowuje lider formacji Paweł Kukiz. - Oczywiście nie na takiej zasadzie, że powszechny dostęp do broni będzie polegał na tym, że możesz pójść do sklepu spożywczego i zamówić dwie bułki, kefir i kałasznikowa, bo to nie o to chodzi, ale o powszechny dostęp do broni, jako pewnego rodzaju "nagrodę za współuczestnictwo w obronie terytorialnej" – wyjaśnił.

Jak powiedział, według wstępnej koncepcji młodzi ludzie, którzy będą brali udział w ćwiczeniach obrony terytorialnej i zajęciach kół strzeleckich, mogliby wzorem innych państw przechowywać broń w domu.

Jak kupić pistolet?
Procedura ubiegania się o pozwolenie jest następująca: najpierw badania, potem z dokumentem od lekarza i podaniem oraz dowodem wpłaty ustawowo ustalonej kwoty udajemy się na komendę. W podaniu należy udowodnić, że ma się powód, aby posiadać broń. Co za tym idzie np jeśli jest to broń myśliwska, to należy załączyć odpowiednie dokumenty świadczące o byciu myśliwym, jeśli sportowa to sportowcem itd. Jeśli to broń do samoobrony - należy udowodnić że istnieje realne zagrożenie itd. itp. Jeśli jest to pamiątkowa broń - należy uzasadnić chęć posiadania np. poprzez okazanie dokumentu świadczącego o otrzymaniu broni w spadku albo prezencie i wyjaśnić dlaczego czujemy, że jest to wyjątkowa pamiątka (np pistolet po dziadku, który walczył w czasie drugiej wojny światowej) – tłumaczy w "Dzienniku Gazecie Prawnej" Tomasz Awłasewicz, specjalista w zakresie broni palnej i strzelectwa.

Zobacz też: Wiceprezydent kłamał w sprawie reprywatyzacji?

W 2014 roku policja wydała 341 tys. takich pozwoleń. Te liczby obejmują zarówno broń palną bojową, myśliwską, sygnałową i alarmową, jak i gazową oraz paralizatory, kusze i broń białą.

Nie zawsze pozwolenie na bron jest jednak wymagane. Dotyczy to m.in. sytuacji gromadzenia broni w zbiorach muzeum oraz używania broni udostępnionej na strzelnicy w celach sportowych, szkoleniowych lub rekreacyjnych. Ponadto niepotrzebne jest pozwolenie m.in. do używania broni palnej sygnałowej i alarmowej np. do celów wzywania pomocy, ponadto także na pewne typy paralizatorów czy na broń pneumatyczną.

Za posiadanie broni palnej lub amunicji bez pozwolenia kodeks karny przewiduje karę pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 8 lat.

 

 

Źródło: "Rzeczpospolita", "Plus Minus", "Newsweek Polska", Wp.pl, Superbiz.pl

REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: