SuperBiz opinie Rocznica podpisania konkordatu. Co naprawdę zawiera umowa Polski z Watykanem?

Rocznica podpisania konkordatu. Co naprawdę zawiera umowa Polski z Watykanem?

29.07.2017, godz. 09:00
Ksiądz w kościele
foto: SHUTTERSTOCK

28 lipca 2017 r. minęły 24 lata, odkąd Polska podpisała konkordat ze Stolicą Apostolską. Dokument ten wywołuje ogromne kontrowersje, co jakiś czas pojawiają się głosy o konieczności jego zmiany, bowiem, zdaniem krytyków, ma zbyt duży wpływ na funkcjonowanie polskiego państwa. Czy jednak owa umowa rzeczywiście jest aż tak wszechmocna? Czy ustanowienie dnia wolnego w święto Trzech Króli stanowiło jej naruszenie? Co właściwie konkordat zawiera? Tego wszystkiego dowiecie się z poniższego tekstu.

Konkordat (słowo to oznacza po prostu umowę zawieraną między papieżem a danym państwem) składa się ze wstępu i 29 artykułów. Ze względu na objętość dokumentu omawiamy tylko wybrane – te, które wydały nam się najciekawsze. Umowa między Polską a Watykanem, a dokładniej Stolicą Apostolską, została sporządzona w dwóch językach, po polsku i po włosku. We wstępie czytamy, po co w ogóle konkordat został podpisany.

ZOBACZ TEŻ: Rekordowe wydatki na Kościół. Aż 145 mln złotych w rok

Sygnatariuszom chodziło przede wszystkim o „trwałe i harmonijne uregulowanie wzajemnych stosunków”, potrzebne tym bardziej, że „religia katolicka jest wyznawana przez większość społeczeństwa polskiego”. We wstępie podkreślono również ważną rolę Kościoła w tysiącletnich dziejach państwa polskiego. Konkordat stwierdza także, że Kościół miał „doniosły wkład w rozwój osoby ludzkiej i umacnianie moralności”. Dokument został oparty w poszanowaniu polskiej konstytucji i ustaw, a także postanowień Soboru Watykańskiego II i prawa kanonicznego.

Już w pierwszym artykule konkordatu obie strony potwierdzają, że są od siebie niezależne. Kościół i państwo polskie mają się wzajemnie szanować i „współdziałać dla rozwoju człowieka i dobra wspólnego”, ale zawsze podkreślając swą autonomię. W artykule czwartym czytamy z kolei, że Polska uznaje osobowość prawną Kościoła oraz jego instytucji. W artykule kolejnym Polska deklaruje zaś, że będzie zapewniała Kościołowi katolickiemu swobodę w pełnieniu jego misji publicznej. Kościół ma też prawo zarządzać swoimi sprawami w oparciu o prawo kanoniczne.

Biskupi tylko polscy

W dalszej części tekstu czytamy, że w Konferencji Episkopatu Polski (czyli organie koordynującym prace polskich biskupów) nie może zasiadać ani jeden biskup bez polskiego obywatelstwa; żaden też biskup z Konferencji nie może być członkiem jej odpowiednika w innym państwie. Wyjątkiem, w którym biskup bez polskiego obywatelstwa może w Polsce pełnić funkcje, jest sytuacja w której mówimy o wysłanniku papieskim. W konkordacie pada także stwierdzenie, że władza świecka nie ma prawa mieszać się w to, kto obejmie dany urząd kościelny, ale Kościół musi poinformować rząd (poufnie) o tym, kto będzie mianowany biskupem diecezjalnym.

Umowa między Polską a Stolicą Apostolską stwierdza również, że katolicy mają prawo sprawować uroczystości kultu religijnego właściwie w dowolnym miejscu na terytorium Rzeczypospolitej, chyba że zagrażałoby to bezpieczeństwu czy porządkowi publicznemu. W dziewiątym artykule konkordatu zapisano z kolei, które dni w naszym kraju muszą być wolne od pracy. Są to wszystkie niedziele oraz Nowy Rok, Poniedziałek Wielkanocny, Boże Ciało, Uroczystość Wniebowzięcia NMP, Wszystkich Świętych, i dwa dni Bożego Narodzenia. Gdyby więc polski rząd postanowił, że którekolwiek z tych świąt miałoby stać się dniem pracującym, musiałby wystąpić o zgodę do Watykanu i renegocjować konkordat!

Trzech Króli na „nielegalu”

Tu pojawia się ciekawostka – od kilku lat w Polsce wolne jest ważne kościelne święto Objawienia Pańskiego, czyli Trzech Króli. Nie dopisano go jednak do konkordatu, mimo że widnieje w nim punkt, w którym rozszerzenie wymienionej wyżej listy także powinno zostać uzgodnione ze Stolicą Apostolską! Jak więc widać, w kwestii dnia wolnego w święto Trzech Króli konkordat został de facto naruszony (tak stwierdził w 2013 r. dr Paweł Borecki, specjalista z zakresu prawa wyznaniowego, w rozmowie z tygodnikiem „Przegląd”)! To może wskazywać na to, że umowa państwa polskiego z Kościołem w wielu punktach jest skuteczna tylko częściowo, co może prowadzić do jej naruszeń, którymi nie przejmie się ani strona polska, ani Stolica Apostolska!

Dość jednak tych dywagacji, wróćmy do konkordatowych artykułów. Artykuł dziesiąty jest ważny dla osób zawierających związek małżeński. To właśnie on stwierdza, że zawarcie ślubu kościelnego oznacza też zawarcie ślubu cywilnego, jeśli tak zażyczą sobie państwo młodzi (w konkordacie zwani… nupturientami), a więc obu ceremonii nie trzeba rozdzielać. Artykuł ten jasno stwierdza przy tym, że oba śluby są od siebie niezależne, a więc rozwód nie anuluje ślubu kościelnego i odwrotnie – unieważnienie małżeństwa przez Kościół nie wiąże się z rozwiązaniem małżeństwa cywilnego. Kolejne dwa artykuły dotyczą dzieci i młodzieży. To właśnie w nich zapisano, że w państwowych przedszkolach i szkołach muszą być organizowane lekcje religii, a program nauczania i podręczniki opracowuje wyłącznie Kościół i tylko informuje o ich treści państwo. To także Kościół instruuje na temat programu nauczania katechetów, ale w innych kwestiach, np. zatrudnienia, podlegają już państwu.

Pięć lat zwłoki

W konkordacie zapisano również, że dzieci przebywające na obozach i koloniach mają nieutrudniony dostęp do praktyk religijnych, w szczególności jeśli chodzi o udział we mszach świętych. Artykuł szesnasty gwarantuje z kolei możliwość uczestnictwa w nabożeństwach wojskowym i stwierdza, że duszpasterską opiekę nad nimi roztacza biskup polowy. Kościół zobowiązuje się również w tym artykule, że w razie wojny skieruje mężczyzn m.in. z seminariów duchownych do służby sanitarnej lub też do służby w obronie cywilnej kraju! W artykule dwudziestym znajduje się zaś zgoda na to, aby Kościół posiadał swoje media oraz emitował treści w mediach publicznych, zgodnie z zasadami prawa polskiego.

Bardzo ciekawe z finansowego punktu widzenia są ostatnie artykuły konkordatu. Dają one kościelnym osobom prawnym swobodę w nabywaniu i zbywaniu gruntów, nieruchomości oraz praw majątkowych. Kościół swobodnie może też wznosić i remontować już istniejące obiekty sakralne, ale zawsze w zgodzie z polskimi decyzjami administracyjnymi. Strona kościelna zobowiązuje się również do współpracy z odpowiednimi organami państwowymi w celu ochrony zabytków i dóbr kultury znajdujących się w jej posiadaniu. Rzeczpospolita deklaruje przy tym, że, w miarę możliwości, będzie będzie dofinansowywała konserwacje i remonty dzieł oraz budynków kościelnych, które stanowią polskie dziedzictwo.

ZOBACZ TEŻ: Tablica pamiątkowa dla bogaczy. Kościół zbiera 30 mln zł na Świątynię Opatrzności Bożej

Konkordat został podpisany 28 lipca 1993 r., w życie wszedł jednak dużo później – 25 kwietnia 1998 r. Skąd taka zwłoka? Odpowiedź jest bardzo prosta i mocno związana z wynikiem wyborów parlamentarnych, które odbyły się we wrześniu 1993 r., wkrótce po podpisaniu konkordatu. W ich wyniku przewagę w parlamencie zdobyły partie lewicowe z SLD na czele. Wtedy klimat polityczny do ratyfikacji konkordatu po prostu zaniknął. Zmieniło się to po dojściu do władzy prawicowego AWS-u po wyborach z 1997 r. Wtedy też nastał odpowiedni czas do ratyfikacji konkordatu. Jeśli chcecie zapoznać się z jego pełną treścią, dokument ów znajdziecie tutaj >>>

Źródła: isap.sejm.gov.pl, tygodnikprzeglad.pl, stowarzyszeniekanonistow.pl

autor: Piotr Osiński zobacz inne artykuły tego autora
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: