SuperBiz opinie Sport na koszt podatnika

Sport na koszt podatnika

02.10.2016, godz. 17:55
Piast Gliwice
Piast Gliwice foto: CYFRASPORT

Marketing sportowy  to obecnie coraz bardziej popularna forma promocji firmy. Korzystają na tym sportowcy, a pieniądze od sponsorów to większość budżetów dużych klubów w silnych ligach. Trochę mniej typowe jest, gdy na sport na najwyższym poziomie pieniądze idą z publicznej kiesy. A tak jest w Polsce.

Fakt utrzymywania klubów i towarzystw sportowych z budżetu państwa czy samorządu nie jest niczym szczególnym. To obowiązek, zapisany w Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej. Podbnie jest z infrastrukturą. To władze miast i państw budują hale i stadiony, tory saneczkowe i skocznie. Podobnie ze stadionami piłkarskimi. Jeśli ktoś chce stadion na wsi, to go sobie buduje za własne pieniądze - tak jest na przykład w Niecieczy.

Inna sprawa, gdy rzecz ma się z pensjami sportowców. W niektórych dyscyplinach, jak piłka nożna, koszykówka, czy żużel wynagrodzenia zawodników są niebotycznie rozbuchane, sięgające miejscami milonów złotych na tydzień. Tylko w takich przypadkach nikt od Madrytu, czy Barcelony nie oczekuje utrzymywania gwiazdorskich kontraktów ich drużyn piłkarskich. To prywatna inicjatywa właścicieli, władze wspierają rozwój sportu, np. przekazując bezpłatnie teren pod ośrodek treningowy, ale nie sponsorują bezpośrednio sportowców, poza zdobywcami medali olimpijskich. W niektórych sportach, jak w futbolu dochodzą jeszcze sumy do płacenia, jeśli zawodnik zmienia otoczenia, dochodzące do pół miliarda złotych. Nikomu nie przeszłoby przez myśl, żeby szły na to pieniądze z podatków.

A w Polsce idą. Sztandarowym przykład jest Piast Gliwice, ekstraklasowy klub piłkarski ze Śląska. Właścicielem i sponsorem klubu jest miasto, do niedawna zawodnicy biegali po murawie z koszulkami z napisem ... miasto Gliwice. Normalnie jest tam logo sponsora "koszulkowego", więc władze miasta poszły zgodnie z tą logiką. Budżet klubu to 21 milionów złotych, skład roi się od zawodników spoza Polski, czyli nie ma złudzeń, że występy drużyna to kosztowna rozrywka. Jeśli dodać do tego 54 miliony złotych, wydanych niedawno na budowę stadionu, to wychodzi jeszcze większy koszt tej swoistej zabawki śląskiego magistratu. Do miasta należy tez inny ekstraklasowy klub piłkarski - Korona Kielce. Tylko na "podniesienie kapitału" klubu radni wydali blisko 4 miliony złotych w tym roku. Inny klub dotowany przez miasto, Górnik Zabrze, własnie spadł z ekstraklasy. Aby uchronić klub przed bankrutcwem w zeszłym roku magistrat poręczył emisję obligacji na 35 milionów. Koszt ich wykupu to ponad 48 milionów złotych, w ratach do 2028 roku. W tym to 1,7 miliona, w przyszłym 4,7 miliona. Klub nie pali się do ich wykupu, pierwszą, tegoroczną ratę wykupiło miasto, podobnie zanosi się w przypadku drugiej. W ekstraklasie Górnik zasłynął tylko dwa razy większą niż potrzeba kadrą, a na niektóre pozycje sprowadzano 4 czy 5 nowych zawodników w ciągu jednego roku.

ZOBACZ TEŻ: Czy zostały nam jeszcze jakieś państwowe firmy? [ANALIZA]

Inną formą sponsoringu jest przelewanie na konto organizacji sportowych pieniędzy za "promocję wizerunku" miasta czy regionu. I są to sumy liczone w milionach złotych, zapewniającą ezgystencję klubów przez cały rok. Symptomatycznym przykładem jest tutaj miasto Bydgoszcz, które prywatnemu właścicielowi klubu wypłacały dwa miliony złotych, przez lata wyprowadzane z klubu (słynne 100 000 złotych wydane w miesiać na .... kebaby). Zawisza przestał istnieć. Takie przykłady możnaby mnożyć.

Kwoty z budżetów to jedno, a wsparcie płynące ze spółek skarbu państwa czy przez niego firm. Wspominaną ekstraklasę piłkarską wspiera Totalizator Sportowy, który za nazwę "LOTTO Ekstraklasa" przez rok płaci 10 milionów złotych. PGE za pokraczną zmianę nazwy na "PGE Narodowy" placi 8 milionów złotych rocznie. A wydaje jeszcze na żużel (liga nazywa się PGE Ekstraliga, gdzie kontrakty indywidualne zawodników nieradzko przekraczają 3 miliony złotych. A wydaje jeszcze na siatkarzy, koszykarzy, piłkarzy, którzy wykonali efektowny zjazd sportowy od tytułu wicemistrza do III ligi, gdzie grają obecnie. PGE wspiera nawet hokeistów z Opola! Energa płaci 4 miliony złotych za pojawienie się w nazwie stadionu w Gdańsku, Tauron, Enea, PGNiG i Orlen płacą za doklejenie się do nazw lig koszykarzy, szczypiornistów, czy siatkarek. Orlen ma swój Team, którego gwiazdy rozbijają się po bezdrożach Argentyny w rajdzie Dakar. Lista wydaję się nie mieć końca, bo idąć dalej, trafiamy na kolejne rodzynki - KGHM wydaje na sport 30 milionów złotych, itd. itp. Wszędzie widzimy znane nazwy: a to PZU zasponsoruje maraton, a to Lotos skoczków narciarskich, nawet przynoszący miliardowe straty JSW utrzymuje gwiazdorski zespół , który dotarł do finałów Ligi Mistrzów, a trzy lata wystawił w rozgrywkach ligowych dwa niezależne zespoły! Tylko, jak wpomniał w komentarzu internetowym pracownik jednej z energetycznych spółek, "tylko dla nas na odprawy nie ma".

REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: