SuperBiz opinie Święty Mikołaj bez tajemnic, czyli jak biskup został wykorzystany do reklamy [ZDJĘCIA]

Święty Mikołaj bez tajemnic, czyli jak biskup został wykorzystany do reklamy [ZDJĘCIA]

18.12.2016, godz. 06:00
Święty Mikołaj
foto: SHUTTERSTOCK

Święty Mikołaj w swoim pierwowzorze miał uratować trzy niewiasty przed sprzedaniem do domu publicznego przez ojca, który popadł w długi. Duchowny, aby je ocalić, wrzucił przez komin sakiewki z pieniędzmi, które trafiły do pończoch i trzewiczków umieszczonych przez córki przy kominku dla wysuszenia. Brzmi znajomo? A to tylko jedna z wersji, która tłumaczy skąd znamy brodatego starca, który obdarowuje prezentami w święta Bożego Narodzenia.

"Drogi Święty Mikołaju. W tym roku pod choinkę chciałbym dostać..." - kto choć raz nie użył tych słów, pisząc list do całkowicie obcego człowieka, który w zbiorowej wyobrazi żyje w Laponii (w innych kulturach mowa też m.in. o biegunie północnym) i rozdaje grzecznym dzieciom prezenty? Skąd pomysł, że taka osoba w ogóle istnieje? Patrząc wstecz można zrozumieć dlaczego współcześnie św. Mikołaj jest tym kim jest. I choć jego postać ma swój prapoczątek w chrześcijańskim biskupie, to jego czerwony wizerunek ma zgoła odmienne pochodzenie.

Zobacz również: Zarabiaj na byciu Świętym Mikołajem. Pomysł na biznes

Biskup Mikołaj
Św. Mikołaj urodził się ok. 270 roku w Patarze (tereny obecnej Turcji). Zasłynął jako człowiek o dobrym sercu, zadziwiał swoją serdecznością i życzliwością wobec innych, zwłaszcza ludzi biednych i schorowanych. Legendy głoszą, że otrzymał spory majątek po rodzicach, którym podzielił się z ubogimi.

Już jako młodziec miał doświadczyć przyjemnego uczucia jakie wiązało się z obarowywaniem nieznanych sobie osób - szczególnie tych ubogich. Jedna z legend mówi o tym jak Mikołaj widząc dwóch głodnych chłopców siedzących przed biedną chatką, postanowił poczęstować ich jedzeniem, ale dzieciaki uciekły wystraszone bojąc się zaufać obcemu bogaczowi. Podrzucił im podarek, a sam ukrył się w zaroślach. Na rozłożonej przed progiem chuście leżał świeżutki chleb i ser. - Zobacz! – powiedział starszy z braci – to chyba jakiś anioł nam zostawił. Od tego czasu biedni ludzie mieli opowiadać o aniele, który przynosi jedzenie.

Druga legenda mówi o trzech młodych chłopcach, którym ocalił życie od wyroku śmierci. Wybawił także kilku żeglarzy z katastrofy morskiej. Znana jest również opowieść o tym, jak Św. Mikołaj zachował się na wieść o tym, że pewien nędzarz sprzedał swoje trzy córki do domu publicznego. W nocy, przez komin wrzucił worki z pieniędzmi, by je wykupić. Sakiewki wpadły do pończoch i butów, które suszyły się przy kominku. Stąd też zrodził się zwyczaj wieszania skarpet na prezenty, przy kominkach w okresie Bożego Narodzenia. Święty Mikołaj zasłynął jako biskup potrzebujących. Biednym ofiarował pomoc materialną, a pokrzywdzonym wsparcie duchowe.

Mikołaj swój majątek, który odziedziczył po zmarłych rodzicach miał rozdać potrzebującym, a sam zostać biskupem w Mirze. 6 grudnia, kiedy współcześnie obchodzimy Mikołajki, Kościół Katolicki wspomina rocznicę jego śmierci. Jest również patronem Grecji, Rusi, Antwerpii, Berlina, Miry, Moskwy, Nowogrodu; bednarzy, cukierników, dzieci, flisaków, jeńców, kupców, marynarzy, młynarzy, notariuszy, panien, piekarzy, pielgrzymów, piwowarów, podróżnych, rybaków, sędziów, studentów, więźniów, żeglarzy. W Kościele Prawosławnym św. Mikołaj jest najbardziej czczoną postacią spośród wszystkich świętych, patronuje Grecji, Albanii i Rosji.

Z Holandii do Ameryki
Z czasem jednak kult św. Mikołaja ewoluował. Od XVI wieku świętego Mikołaja wyobrażano sobie przypływającego statkiem zza Oceanu i jeżdżącego na białym koniu. W Holandii zapiski o świętowaniu 6 grudnia pochodzą już z XIV wieku, kiedy uczniowie oraz członkowie chóru kościelnego dostawali kieszonkowe i mieli dzień wolny. Kiedy Brytyjczycy zajęli kolonię holenderską Nowy Amsterdam i założyli Nowy Jork, mieszkający tam Holendrzy w dalszym ciągu kontynuowali tradycję obdarowywania się prezentami. W Polsce o tradcyjnie prezentów na 6 grudnia mowa już w XVIII w., kiedy to grzeczne dzieci otrzymywały jabłka, złocone orzechy, pierniki i drewniane krzyżyki.

Sprawdź też: Choinka na Święta. Porównaj ceny sztucznych i naturalnych choinek

To właśnie w holenderskich przybyszach do Ameryki należy szukać współczesnego początku św. Mikołaja. Nazywamy przez nich Sinterklaas stał się Santeclausem - a to za sprawą wiersza William Gilley z 1821 roku, w którym w towarzystwie Mikołaja pojawią się też po raz pierwszy renifery. A 12 lat wcześniej za sprawą karykatury holenderskich zwyczajów w Nowym Jorku Washingtona Irwinga, który używał określenia St. Nicholas, odżyła legenda związana z kominem.

Ponoć Irwing w młodości lubił wychodzić przez okno sypialni na dach, przechodzić na dach sąsiadów i robić im żarty, wrzucając kamień do komina, nic zatem dziwnego, że w jego wersji St. Nicholas miał lądować na dachach i wchodzić przez komin. Przez kolejne dziesięciolecia św. Mikołaj był obrazowany jako grubiutki krasnal, z brodą oraz fajką. Wizerunek ten umocnił w XIX w. rysownik Harper's Weekly Thomas Nast. W wydanej w 1869 roku książeczce „Santa Claus and his works" z poematem George'a P. Webstera i z ilustracjami Nasta, Santa wykonuje zabawki dla dzieci, mieszkając na biegunie północnym.

Niegrzeczny Mikołaj z reklamy
Te wszystkie elementy posłużyły amerykańskiemu ilustratorowi Huddonowi Sundblomowi, który narysował postać św. Mikołaja na zlecenie Coca-Coli w 1931 r. Nie wiadomo dokładnie, w jaki sposób Sundblom tworzył postać św. Mikołaja, która jest znana nam współcześnie. Jedna z wersji mówi o tym, że modelem Sundbloma był jego przyjaciel i sąsiad, emerytowany sprzedawca, Lou Prentiss. Pewne jest to, że właśnie ok. 80 lat temu kolor czerwony został na stałe przypisany do puszystego starca z białą brodą. Amerykanin ubrał też Mikołaja w elfią czapkę, inspirując się wierszem Clementa Moore'a z 1823 r. zatytułowanym "Wizyta świętego Mikołaja". Mikołaj był tam przedstawiony jako elf w miniaturowych saniach i nosił taką właśnie elfią czapkę.

Przez ponad trzydzieści lat w świątecznych reklamach Coca-Coli pojawiał sie coraz to inny obrazek, przedstawiający Świętego Mikołaja. Często był to niegrzeczny Mikołaj, przyłapany na podkradaniu butelki Coca-Coli z lodówki lub bawieniu się przyniesionymi prezentami. Na reklamie z 1942 roku Święty Mikołaj naniósł śniegu do pokoju, zaś w 1959 roku buszował w lodówce, w poszukiwaniu Coca-Coli. Do 1964 roku Sundblom stworzył na potrzeby świątecznych kampanii reklamowych Coca-Cali, ponad 40 obrazów olejnych, przedstawiających Świętego Mikołaja. Po śmierci rysownika w 1976 roku,
Coca-Cola nie zaprzestała wykorzystywania wizerunku Świętego Mikołaja.

Co ciekawe, stworzony i wykreowany przez Coca-Colę obecny wizerunek św. Mikołaja nie jest zastrzeżonym znakiem markowym, choć tam mocno utożsamiany jest nie tylko ze świętami, ale także popularnym napojem. - Wizerunek św. Mikołaja jest dobrem publicznym. To, że powszechnie używa się obrazu Mikołaja inspirowanego tym wypromowanym przez Coca-Colę, bardzo nas cieszy. Ten wizerunek się spodobał, a my nie uzurpujemy sobie prawa do niego. Jeszcze raz więc podkreślę, że nie pobieramy żadnych opłat z tytułu jego wykorzystania - przekonywała w rozmowie z Piotrem Osińskim Iwona Jacaszek, dyrektor ds. korporacyjnych w Coca-Cola HBC Polska.

Czytaj koniecznie: Polacy wydadzą na święta 819 zł

Listy z życzeniami do współczesnego Świętego Mikołaja dzieci mogą wysyłać na adresy trzech urzędów pocztowych:

do Drøbak w południowej Norwegii:
Julenissen's Postkontor, Torget 4,
1440 Drøbak, Norwegia

do Rovaniemi w Finlandii:
Santa Claus, Arctic Circle,
96930 Rovaniemi, Finlandia

do Kanady:
Santa Claus, North Pole,
Canada, H0H 0H0

 

Źródło: gazeta.pl, sanctus.pl, www.wiadomosci24.pl

REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: