SuperBiz opinie Ukraina – wielkie piękno za niewielkie pieniądze [ZDJĘCIA]

Ukraina – wielkie piękno za niewielkie pieniądze [ZDJĘCIA]

04.06.2016, godz. 08:00
Ukraina
Buczacz foto: Archiwum prywatne

Wspólna historia, mnogość zabytków, zapierająca dech w piersiach przyroda, wielka gościnność i... przystępne ceny - to tylko kilka z licznych powodów, dla których warto wybrać się na zachodnią Ukrainę. My zdecydowaliśmy się opisać atrakcje obwodu tarnopolskiego.

Jeszcze parę lat temu 30 procent wszystkich turystów na Ukrainie stanowili Polacy. Dziś touroperatorzy i przewodnicy ukraińscy narzekają, że zwiedzających z Polski jest zaledwie kilka procent. Wszystkiemu winna wojna, która toczy się we wschodniej części tego kraju. - Przed wybuchem wojny każde małe zabytkowe miasto obwodu tarnopolskiego gościło trzy autokarowe wycieczki z Polski dziennie. Dziś jest ich zaledwie kilka rocznie. Na szczęście sytuacja powoli się poprawia – mówi Nazar Iavorskyi, szef turystyki w obwodzie tarnopolskim.

Na zachodniej Ukrainie można czuć się w pełni bezpiecznie. O tragicznym konflikcie świadczą jedynie eksponowane w niektórych miejscach, np. na zbaraskim zamku, gabloty upamiętniające ofiary Majdanu. Ofiary, które pochodziły z zachodnich terenów Ukrainy, ale zginęły na jej wschodzie.
Wojna przyniosła natomiast inny skutek – załamanie gospodarki i drastyczny spadek cen waluty. To powód do zmartwienia dla Ukraińców, ale dla turystów taki stan rzeczy oznacza jedno... niższe ceny.

Jak dojechać?
Wszystko zależy od tego, co chcemy zwiedzać. Jeśli naszym celem jest weekendowa wizyta we Lwowie, bez problemu możemy udać się w podróż własnym samochodem. Jeżeli zaś planujemy na zachodniej Ukrainie zabawić dłużej i np. pokusić się o zwiedzanie obwodu tarnopolskiego, warto rozważyć inny środek transportu. Powód jest prosty – stan lokalnych dróg pozostawia jeszcze wiele do życzenia. Nie warto się jednak zniechęcać, bo zabytki i widoki warte są tułaczki.

Samochód:
Samochodem granice z Ukrainą możemy przekroczyć w ośmiu punktach. Są nimi:
Budomierz – Hruszów (województwo podkarpackie), Dołhobyczów – Uhrynów (województwo lubelskie), Dorohusk – Jagodzin (województwo lubelskie), Hrebenne – Rawa Ruska (województwo lubelskie), Korczowa – Krakowiec (województwo podkarpackie), Krościenko – Smolnica (województwo podkarpackie), Zosin – Uściług (województwo lubelskie) oraz Medyka – Szeginie (województwo podkarpackie). Ten ostatni punkt polecamy wszystkim tym, których celem jest obwód tarnopolski.

Kierowca na przejściu granicznym powinien dysponować paszportem; prawem jazdy; dowodem rejestracyjnym samochodu i zieloną kartą. Jeśli zaś w aucie nie ma właściciela, także notarialnie potwierdzonym upoważnieniem do kierowania konkretnym pojazdem. Średnia cena litra benzyny na Ukrainie to ok. 3 zł, czyli o ponad 1,50 taniej niż w Polsce.

Inne środki komunikacji
Aż trudno uwierzyć, ale z Warszawy do punktu granicznego w Medyce można dojechać za... 24 zł. Wystarczy zdecydować się na podróż Polskim Busem do Rzeszowa (koszt ok. 11 zł), następnie pociągiem osobowym do Przemyśla (koszt ok. 11 zł), a stamtąd do punktu granicznego specjalnym busikiem (cena 2 zł). Droga może jest dłuższa, ale cena zachęca do podróży nawet tych, którym zagraniczne wakacje wydawały się poza ich zasięgiem finansowym.

Dalej można poruszać się marszrutkami do Lwowa (aktualna cena 36-37 UAH), które w ciągu 1,5-2 h przewiozą nas do Lwowa, do dworca głównego kolei (w centrum) lub do dworca autobusowego Stryjski (6 km od centrum).

- Jeśli nie chcemy na własną rękę podróżować po Ukrainie pozostaje biuro podróży. W obwodzie tarnopolskim jest ich kilka – mówi Nazar Iavorskyi, szef turystyki w obwodzie tarnopolskim.

W sam raz na Polską kieszeń
Pierwszy szok cenowy czeka nas w kantorze wymiany walut. Niska cena UAH poraża. Hrywna, która zanim wybuchła wojna kosztowała nawet 50 groszy, dziś warta jest ok. 17 groszy. Udając się więc w podróż nie warto zaprzątać sobie głowy robieniem zapasów. Ceny produktów spożywczych są bowiem nawet kilkakrotnie niższe niż w Polsce.

Za nocleg w hotelu „Panorama" w Krzemieńcu zapłacimy 30 zł, jeśli zaś zdecydujemy się na pełne wyżywienie cena dobowego pobytu wzrośnie do ok. 50 zł. Za te pieniądze do dyspozycji gości pozostaje jednak nie tylko czysty pokój, ale także siłownia, bilard, kręgle, sauna oraz letni basen. Na miejscu można także skorzystać z rowerów, rozkoszować się wspaniałą kuchnią oraz podziwiać dzieła młodych artystów. Właściciel hotelu, pan Włodzimierz, wspiera bowiem lokalne talenty, a prace młodych i zdolnych wystawia w hotelowej galerii.

Gdzie zatrzymać powinien się turysta podróżujący po okręgu tarnopolskim? W Oryszkiwicach. Miejscowość ta znajduje się zaledwie 11 km od Czortkowa, 48 km od Buczacza i 65 km od Tarnopola, czyli miejsc, które powinno się zobaczyć.

Ceny zbliżone są do tych w Krzemieńcu. W Hotelu „Orysia", dysponującym: sauną, niewielkim basenem, wyśmienitą restauracją, a nawet salą weselną, można wynająć pokój w cenie 45 zł od osoby. W cenę wliczone jest wyżywienie, nocleg oraz korzystanie z sauny, jacuzzi i basenu.

Co warto zobaczyć?

KRZEMIENIEC
Bo tam gdzie Ikwy srebrne fale płyną/ Byłem ja niegdyś jak Zośka dzieciną – pisał w wierszu „W pamiętniku Zofii Bobrówny" nasz wieszcz, Juliusz Słowacki, wspominając Krzemieniec w którym spędził kilka pierwszych lat życia. Połyskująca w słońcu rzeka Ikwa wciąż płynie przez miasteczko, a o bytności pisarza w tym miejscu świadczy jego pomnik, stojący w bocznej nawie Kościoła św. Stanisława. W Krzemieńcu znajduje się też grób Salomei Słowackiej, matki poety, który odwiedzić można na cmentarzu Tunickim. Spacerując po pięknym miasteczku, nie sposób nie dostrzec imponującego swoim rozmiarem i architekturą Kolegium Jezuickiego. Najlepszy widok na niego rozpościera się z ruin zamku (XII – XIV w.), znajdujących się na górze królowej Bony.

Zamek w Krzemieńcu został przebudowany na renesansowy w XVI wieku na prośbę królowej Bony, która otrzymała starostwo krzemienieckie od męża Zygmunta Starego. Twierdzy nie udało się zdobyć królowi Andrzejowi Węgierskiemu ani Tatarom (w 1241 roku). Zniszczona została dopiero w październiku 1648 roku po 6-tygodniowym oblężeniu przez Kozaków. Dziś można zobaczyć jedynie jej ruiny.

Krzemieniec skrywa jeszcze wiele innych atrakcji turystycznych, których wnikliwemu turyście nie wolno pominąć. Są wśród nich: żeński monaster Objawienia Pańskiego, Liceum Krzemienieckie, czy urokliwe cmentarze.

WIŚNIOWIEC
Mimo strat jakie poniósł Pałac w Wiśniowcu, powinien być obowiązkowym punktem na mapie turystów, którzy zamierzają podróżować po zachodniej Ukrainie. Pałac Wiśniowieckich i Mniszków to piękna barokowa posesja magnatów, malowniczo położona nad rzeką Horyń. Budynek, początkowo w stylu barokowym, wzniósł w 1720 roku Michał Serwacy Wiśniowiecki. Po jego śmierci, w drodze spadku, Pałac trafił we władanie Mniszków. Wtedy też został przebudowany na styl rokoko. Największe zniszczenia przyniosła mu I wojna światowa, a pożar w 1944 roku doszczętnie go strawił. Pałac odbudowano dopiero w latach 60.

Oprócz niego warte wnikliwego zwiedzenia są także należące do zespołu pałacowego: cerkiew Wniebowstąpienia z 1530 roku, klasztor karmelicki w którym dziś mieści się bursa oraz przepiękny, ośmiohektarowy park, obecnie objęty ochroną jako park krajobrazowy.

ZBARAŻ
Trwająca ponad 6 tygodni Obrona Zbaraża latem 1649 roku, która opisana została w „Ogniem i mieczem" przez Henryka Sienkiewicza toczyła się wokół twierdzy położonej na tzw. górze zamkowej. Architekt zamku, Włoch Vincenzo Scamozzi zaprojektował go na zlecenie braci Krzysztofa i Jerzego Zbaraskich. Jednak ze względu na znikome cechy obronne zastąpiono go projektem Flamandczyka Henryka van Peene. Tak powstał piękny i dobrze ufortyfikowany zamek. Twierdza nie do pokonania, do której dostępu broniły wały kazamatowe ze skarpami, cztery bastiony i fosa. Do dziś zobaczyć można oryginalne fragmenty murów, resztki bastionów i bramy zamkowej.

Od 1959 roku w zbaraskim zamku znajduje się muzeum etnograficzne i prehistoryczne. Warto zwrócić uwagę na znajdujące się w holu popiersia i portrety wodzów, którzy nie mogli zdobyć twierdzy. Co jeszcze kryje bogate w eksponaty muzeum? Między innymi ówczesną broń i mrożącą krew w żyłach katownię.

CZORTKÓW
Formalnie aż do 1945 roku Czortków należał do Polski. W przeszłości miasto zamieszkiwali przedstawiciele wielu narodów: Polacy, Rusini, Żydzi i Ukraińcy. Dziś dominują tu Ukraińcy. Choć spotkać też można, osiedloną w czasach radzieckich, mniejszość Rosyjską.

Ruiny zamku (XVII w.) na tzw. Wygnance właściwie niszczeją. Za to ogromne wrażenie wywiera dominikański Kościół św Stanisława. Pierwszy kościół zbudowany tu został w 1619 roku. Do niego niegdyś przyjeżdżali królowie polscy: Jan III Sobieski i Jan Kazimierz. Obecny - wybudowano w 1918 r. w stylu gotyku nadwiślańskiego. To z niego polscy parafianie, wypędzeni z Czortkowa po 1945 roku, wywieźli cudowny obraz Matki Boskiej Różańcowej, który dziś znajduje się w warszawskim Kościele św Jacka.
Wrażenie robi też dzwonnica cerkwii uspieńskiej, ratusz miejski z wieżą na której znajduje się zegar wykonany na polecenie polskich władz samorządowych w Szwajcarii, XX-wieczna synagoga w stylu mauretańskiego neogotyku oraz polski cmentarz.

BUCZACZ
Buczacz to jedno z najbardziej malowniczych miasteczek w okręgu tarnopolskim. Dla Polaków, poza niekwestionowaną wartością estetyczną, ma on też swoją historyczną wagę. To tu, w 1672 roku, nasi przodkowie zawarli traktat z Turcją na którego mocy oddali część Podola z Kamieńcem i zobowiązali się do płacenia 22 tys. dukatów rocznie.

Współczesny Buczacz zachwyca. Sześćsetletnią Lipą, wijącą się rzeką Strypą, panoramą miasteczka widoczną z zamku, a właściwie jego ruin. A także grekokatolickim Kościołem i klasztorem Bazylianów, w którym dziś mnisi prowadzą kolegium historyczno-filozoficzne św. Jozafata. Klasztor usytuowany jest na wzniesieniu i widoczny niemal z każdej części Buczacza. Co jeszcze należy zobaczyć w miasteczku? Barokowy ołtarz w Kościele Wniebowzięcia NMP, XVIII -wieczny ratusz, cmentarz żydowski oraz cerkwie.

JAZŁOWIEC
Jedna z najstarszych osad polskich na Podolu, miejsce urodzenia pisarza Kornela Ujejskiego, przyciąga ze względu na znajdujący się tu klasztor Sióstr Niepokalanek. Założyła go bł. Marcelina Darowska.

Klasztor mieści się w Pałacu, który został kupiony przez Stanisława Poniatowskiego (ojca króla Stanisława Augusta Poniatowskiego) w 1746 roku. Ale to nie on podarował go siostrom. Niepokalanki otrzymały Pałac dopiero w 1863 roku od Krzysztofa Błażewskiego. W Pałacu założyły szkołę z internatem dla dziewcząt, która działała tu aż do 1939 roku. Pałac otoczony jest pięknym parkiem na terenie którego pochowana została siostra Marcelina oraz inne członkinie zakonu.
Obok, na wysokim wzgórzu, wznoszą się imponującej wielkości ruiny średniowiecznej twierdzy. Została ona zbudowana przez magnatów Buczackich. Jej grube na 4 metry mury obronne rozciągały się nawet do 25 metrów. Potężny zamek przetrwał najazdy tatarskie i rozlokowanie się w nim wojsk tureckich w 1672 roku, ale po wyzwoleniu przez Polaków Kamieńca Podolskiego w 1672 roku stracił swoje strategiczne znaczenie. Ostatnim jego właścicielem był Krzysztof Błażewski.

TARNOPOL
Założone w 1540 roku miasto zachwyca dziś zamkiem umiejscowionym nad sztucznie wybudowanym stawem. Do I rozbioru Polski Tarnopol pozostawał w granicach Rzeczypospolitej. Zachwycającą twierdzę założył tu hetman koronny Jan Tarnowski, a Zygmunt I Stary w 1548 roku nadał Tarnopolowi prawa miejskie.

Zwiedzanie zamku i spacer brzegiem stawu to obowiązkowe punkty programu turysty zwiedzającego Tarnopol. Co jeszcze podróżnik powinien zobaczyć? Katedrę pw. Niepokalanego Poczęcia NMP, kościół MB Nieustającej Pomocy, kaplicę rzymskokatolicką na cmentarzu Mikulinieckim oraz starą, gotycko-renesansową synagogę.

REJS DNIESTREM
Rejs Dneistrem to prawdziwa uczta dla miłośników wody i przyrody. Dlaczego warto w niego ruszyć? Dniestrowski kanion uznawany jest za jeden z siedmiu cudów Ukrainy. Strome, porośnięte lasem brzegi rzeki, rozłożyste łąki i strumienie zachwycają turystów. Nie mniejsze wrażenie robią na nich, widoczne ze statku, ruiny Rakowca. Zamku, który w pierwszej połowie XVII wieku, zbudował podczaszy halicki Dominik Wojciech Bieniowski.

Za całodobowy rejs statkiem „Jurij" wypływającym z przystani Wozyliw (Vozylow), po malowniczym Dniestrze zapłacimy ok. 100 zł od osoby. Na dolnym pokładzie znajdują się kabiny dla dziesięciu pasażerów z wygodnymi łóżkami, kuchnią z lodówką i telewizorem, a także sanitariatami – prysznicem, umywalką i toaletą. Organizatorzy są na tyle otwarci, że czas trwania rejsu, za odpowiednią, niewygórowaną opłatą, można wydłużyć nawet do kilku dni. W cenę wliczony jest nocleg i wyżywienie, ale nie alkohol. Ten można dokupić podczas rejsu lub też zabrać ze sobą.

 

Przydatne linki:
RidTour.ua
Oksamyt-kl.com.ua
TripTravel
O tym jakie konkretnie atrakcje oferuje ten piękny region można dowiedzieć się z profilu facebookowego biura podróży

REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: