SuperBiz prawo przedsiębiorcy 40 procent Polaków pracuje na czarno

40 procent Polaków pracuje na czarno

24.04.2015, godz. 10:52
Biznes do remontu
foto: SHUTTERSTOCK

W ciągu ostatniego roku aż 40 proc. Polaków pracowało „na czarno”. Tak przynajmniej wynika z badania przeprowadzonego przez Rynekpracy.pl. Większość pracujących bez umowy twierdzi, że to pracodawca nie dał im innej możliwości zatrudnienia.

Tylko ok. 15 proc. pracujących „na czarno” deklaruje, że sami zaproponowali pracodawcy taki sposób zatrudnienia. Swoją decyzję tłumaczą chęcią większych zarobków i uniknięcia opodatkowania. Jednak są też tacy, którzy uważali, że prawdopodobieństwo otrzymania pracy zwiększy się, jeśli ich szef nie będzie wiązany przepisami, a część ankietowanych chciała pracować nieoficjalnie, by w urzędzie pracy nadal uchodzić za bezrobotniych

Prym wiodą budowlańcy

Czy to oznacza, że polscy pracownicy to kombinatorzy? Niekoniecznie. Aż 76 proc. z 979 badanych twierdzi, że to sam pracodawca uzależnił ich zatrudnienie od zgody na pracę „na czarno”. Co ankietowani myślą o takiej formie zatrudnienia? Aż 40,6 proc. akceptuje nielegalne zatrudnienie pod warunkiem, że szef i pracownik sobie ufają. Zdecydowanymi przeciwnikami pracy „na czarno” jest 29.6 proc. respondentów. Najwięcej zatrudnionych „na czarno” pracuje w branży budowlanej. Tak zatrudnia się też m.in. na rynku usług transportowych, w handlu czy przy pracach ogrodniczych.

Kary za zatrudnienie „na czarno”

Pracodawcy powinni pamiętać, że za zatrudnienie „na czarno” grożą im konsekwencje. Szef, który zatrudnia ludzi nieoficjalnie, musi się liczyć z mandatem w wysokości od 1 tys. do 2 tys. złotych, a w razie recydywy do 5 tys. złotych. Inspekcja pracy może też jednak skierować do sądu wniosek o ukaranie pracodawcy, a wtedy grzywna wynosi aż do 30 tys. złotych. Na baczności powinni się mieć też ci pracownicy, którzy mimo zarejestrowania jako bezrobotni pracują w „szarej strefie”. Jeśli nie zgłoszą faktu podjęcia pracy, muszą się liczyć z grzywną od 500 do 5 tys. złotych i nakazem zwrotu wszelkich świadczeń, które pobierali z urzędu pracy od momentu, w którym podjęli zatrudnienie.

autor: Piotr Osiński zobacz inne artykuły tego autora
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: