SuperBiz prawo przedsiębiorcy 6 sposobów na zakupy, które nie czyszczą portfela

6 sposobów na zakupy, które nie czyszczą portfela

22.10.2015, godz. 00:00
6 sposobów na zakupy, które nie czyszczą portfela
Które sklepy będą otwarte 1 i 3 maja? Sprawdź, gdzie zrobić zakupy w majówkę foto: SHUTTERSTOCK

Domowy budżet nie jest z gumy i ma swoje ograniczenia. Aby nie powstawały w nim dziury, zaś nam starczało nie tylko na podstawowe produkty i potrzeby, powinniśmy umieć nim dobrze zarządzać. Nie sztuka jest nie kupować. Chodzi o to, by kupować z głową i sprytnie.

Zestawienie wydatków

Żeby móc oszczędzać, trzeba wiedzieć, ile wydajemy. Do tego przydaje nam się spisana lista wydatków. Jeśli już od jakiegoś czasu skrupulatnie spisujemy nasze zakupy, z pewnością dobrze wiemy, ile pieniędzy potrzebujemy w danym miesiącu czy tygodniu. Jeśli nadal tego nie robimy – najwyższy czas to zmienić. Przynajmniej przez miesiąc róbmy to bardzo skrupulatnie.

Notujmy nie tylko wydatki z supermarketu czy cenę nowych butów, ale również spontanicznie kupiony batonik, napój czy bilet komunikacji miejskiej. Jeśli chcemy osiągnąć finansowy sukces, musimy być wobec siebie uczciwi. Szybko będziemy widzieć, jaką kwotę musimy zabrać na najbliższe zakupy. Mamy kłopot z dyscypliną? Nie bierzmy ani grosza więcej. Na podstawowe potrzeby wystarczy, a uchroni nas przed wrzuceniem do koszyka czegoś niepotrzebnego.

Lista zakupów

Bez niej nie powinniśmy wchodzić do sklepów. Możemy spisywać ją na kartce lub wykorzystać w tym celu mobilną aplikację do zainstalowania na naszym smart fonie czy tablecie. Możemy potrzebne rzeczy spisać tuż przed wyjściem z domu, ale znacznie lepszym rozwiązaniem jest systematyczne dopisywanie do niej np. produktów, które właśnie się skończyły. Dzięki temu w sklepie weźmiemy tylko to, co potrzebne, a jednocześnie nie zaskoczy nas brak cukru czy płynu do mycia naczyń. Lista powinna być dla nas świętością – jeśli chcemy osiągnąć sukces i wprowadzić ład do naszych finansów, nie możemy pozwolić sobie na żadne ustępstwa. Kupmy tylko to, co jest na liście (możemy wpisać na nią również zachcianki!). I ani jednej rzeczy więcej.

Planujmy tygodniowe menu

To tylko z pozoru ograniczenie i zamach na naszą kreatywność czy spontaniczność w kuchni. Tak naprawdę menu może być bardzo fantazyjne i różnorodne. Dzięki temu, że wiemy, co będziemy gotować w danym tygodniu, łatwiej będzie nam zaplanować zakupy. Na listę wpiszemy tylko potrzebne lub brakujące produkty. Pozwoli to również na optymalne wykorzystanie zapasów z lodówki czy spiżarni. Marnowanie jedzenia i wyrzucanie zepsutych produktów, o których zapomnieliśmy, to wyrzucanie pieniędzy w błoto. Planowanie menu pozwoli nam też zaoszczędzić czas. Dzięki temu nie będziemy w popłochu szukać pomysłów ani przerywać pracy, by wybiec do osiedlowego sklepu po mąkę czy jajka, za które w dodatku będziemy zmuszeni przepłacić.

Logistyka

Nie od dziś wiadomo, że na zakupy nie powinniśmy chodzić głodni. Z pełnym żołądkiem będziemy mocniej opierać się pokusie sięgnięcia po niepotrzebne, ale apetycznie wyglądające produkty. Inna szkoła mówi o tym, by nie zabierać ze sobą dzieci. Maluchy faktycznie łatwiej ulegają czarowi kolorowych opakowań i mają wybitną zdolność przekonywania, by dopisać coś do listy. Przed wyjściem na zakupy omówmy z domownikami ich potrzeby i zbierzmy zamówienia. Tym sposobem wszyscy będą zadowoleni, a jednocześnie dostaną tylko to, czego naprawdę potrzebują.

Promocje i niepowtarzalne okazje

Gazetki promocyjne sieci handlowych to kopalnie wiedzy o produktach i świetna pomoc w planowaniu zakupów. Warto je porównywać – może się okazać, że w danym tygodniu jedna sieć przebija ofertę innej. Przekonajmy się również do internetowych porównywa rek cen. Dzięki nim odnajdziemy interesujący nas produkt w najkorzystniejszej cenie. Szukając okazji starajmy się kalkulować oszczędności. Policzmy, czy opłaca się jechać po tańsze mleko czy jogurty na koniec miasta, czy też koszty paliwa będą na tyle wysokie, że równie dobrze możemy je kupić pod blokiem. Rozważmy usługi internetowych supermarketów. W wielu z nich dostawa jest darmowa (np. po przekroczeniu pewnej kwoty). Trudno nam zebrać wystarczającą ilość? Namówmy na wspólne zakupy i dostawę krewnych lub sąsiadów.

Sklepowe pułapki

Trzeba naprawdę wiele silnej woli i żelaznych nerwów, by oprzeć się sztuczkom i trickom stosowanym przez sprzedawców i specjalistów od promocji. Jak ognia unikajmy produktów, które wystawione są tuż przy kasie – niewinnie wyglądający batonik, napój czy paczka gum wrzucane do koszyka codziennie są w stanie poważnie nadszarpnąć nasz budżet. Degustacje, pokazy sklepowe czy kupony z gwarancją rabatu również mają skłonić nas do zakupu rzeczy, których nie potrzebujemy. Nie mamy w planach zakupu nowego płaszcza czy dywanu? Nie idźmy na pokaz. Szkoda naszego czasu i pieniędzy.

Warto znać swoje prawa

Na pewno niejednokrotnie zdarzyło się nam, ze daliśmy się nabrać na reklamę lub promocje. Zakup miał być korzystny i przynieść nam wymierne oszczędności, a w rzeczywistości przepłaciliśmy lub kupiliśmy bubel. Dlatego zanim następnym razem sięgniemy po gazetkę promocyjna lub skusimy się na „wyjątkowa okazje", przeczytajmy czego możemy oczekiwać od sprzedawców, których produkty wrzucamy do koszyka. Zgodnie z prawem reklama nie może wprowadzać konsumentów w błąd. Jeżeli znajdują się w niej jakieś określenia lub informacje, to reklamujący się w ten sposób przedsiębiorca musi mieć dowody, ze są one prawdziwe. Oglądając reklamy (np. w Internecie czy prasie), możemy niejednokrotnie zauważyć napis „propozycja podania", „zdjęcie poglądowe" lub „modelka na zdjęciu ma sztuczne rzęsy". Jeśli wiec kupiliśmy coś, na co producent lub sprzedawca daje gwarancje skuteczności, to mamy pełne prawo jej wymagać.

Jeśli nasz zakup nie „zadziała" (np. krem nie zlikwiduje zmarszczek w czasie obiecywanym przez reklamę), możemy żądać zwrotu pieniędzy. Informacje umieszczone na opakowaniu produktu uważa się za część umowy pomiędzy sprzedawcą i konsumentem. Regulowane są przez prawo i musza być z nim zgodne. Tak samo ofertą handlową jest cena, którą widzimy w gazetce promocyjnej, na półce lub towarze. Przy kasie okazuje się, że jest inna? To nie nasz problem. Dostaliśmy ofertę handlowa i przyjęliśmy ją – sprzedawca musi nam więc sprzedać towar w takiej właśnie cenie. Nie ma również prawa odmówić nam sprzedaży.

 

REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: