SuperBiz prawo przedsiębiorcy Koniec z papierowymi paragonami

Koniec z papierowymi paragonami

07.09.2016, godz. 08:30
Koniec z papierowymi paragonami?
Koniec z papierowymi paragonami? foto: SHUTTERSTOCK

Przedsiębiorcy powinni przygotować się na prawdziwą rewolucję. Od 2018 roku w Polsce ma funkcjonować system elektronicznych paragonów. W ciągu kilkunastu miesięcy tradycyjne kasy zostaną zastąpione przez urządzenia rejestrujące obrót elektronicznie.

Papierowe wydruki już niedługo mogą zniknąć z naszego życia. Rząd chce je zastąpić cyfrowymi odpowiednikami. Wejście w życie programu cyfryzacji będzie się więc wiązać z wymianą obecnych kas fiskalnych na kasy rejestrujące sprzedaż tylko elektronicznie. Ministerstwo Rozwoju chce w ten sposób uszczelnić system i ograniczyć szarą strefę poprzez popularyzację obrotu bezgotówkowego. Resort szacuje, że dzięki elektronicznym paragonom wpływy z VAT wzrosną o 2–3 mld zł rocznie. Za pomysły polityków zapłacą jednak przedsiębiorcy. Zarówno handlowcy, jak i klienci obawiają się, że docelowa całkowita rezygnacja z papierowych dowodów sprzedaży przyniesie sporo zamieszania.

Jak to działa?
Konsumenci informacje o swoich zakupach będą otrzymywać w dowolnej formie – SMS-em, na aplikację w smartfonie bądź na skrzynkę e-mail. Każdy klient podczas zakupów w punkcie sprzedaży będzie mógł przedstawić swój adres poczty elektronicznej oraz informacje potrzebne do identyfikacji. Sprzedawca dane te dołączy np. do kart klienta – magnetycznych bądź procesorowych. Jako że nowe kasy mają mieć dostęp do internetu, po dokonaniu zakupu informacja o transakcji zostanie przesłana poprzez sieć do bazy danych sprzedawcy. Identyfikacja danych pozwoli na utworzenie cyfrowego paragonu w bazie danych zawierającej rachunki, ta natomiast będzie połączona z serwerem pocztowym lub serwerem WWW. Stamtąd cyfrowy paragon zostanie przesłany pod adres nabywcy lub umieszczony jako strona na serwerze WWW. Konsumenci, którzy nie mają w zwyczaju płacić kartą, także mogą skorzystać z opcji systemu. Wystarczy, że klient będzie korzystał z programu lojalnościowego lub przedstawi adres e-mail lub numer telefonu. Dzięki tym informacjom sprzedawca będzie mógł mu przesłać e-paragon.

Rachunek zawsze pod ręką
Co na paragonowej rewolucji zyskają klienci, a co przedsiębiorcy? Konsumenci nie będą musieli składować paragonów, martwić się ich zgubieniem bądź tym, czy nie wyblakły. Jednocześnie cyfryzacja ułatwi sposób reklamacji czy dochodzenie odszkodowań. E-paragony mają pomóc także przy... odchudzaniu. W jaki sposób? Każdy klient będzie mógł stworzyć aplikację, która zarchiwizuje dowody zakupu oraz je przeanalizuje – sprawdzi, ile kalorii mają kupowane produkty spożywcze. Dowody transakcji będzie można sprawdzać także w swoim systemie bankowym, o ile klient się na to zgodzi. Dzięki temu banki będą miały uporządkowaną wiedzę na temat dokonywanych zakupów, a to pozwoli im dostosować ofertę pod konkretnego konsumenta. Wprowadzenie e-paragonów ma także na celu zmniejszenie szarej strefy. Łatwiej będzie namierzyć przedsiębiorców niepłacących podatków. Przedsiębiorcom natomiast odejdą koszty zakupu rolek paragonów oraz konserwacji sprzętu. Firmom łatwiej także będzie nadzorować zakupy dokonywane przez pracowników na firmowe karty stałego klienta.

Duże koszty zmian
Handlowcy, szczególnie ci prowadzący małe punkty sprzedażowe, nie podchodzą do pomysłu zbyt optymistycznie. Wymiana kas fiskalnych będzie bardzo kosztowna, zwłaszcza że pod koniec 2013 roku weszło rozporządzenie, które nakazywało ich wymianę. Dotyczyło to liczby znaków w opisie towaru. Po czterech latach przedsiębiorcy ponownie będą musieli wymienić sprzęt. Największe koszty poniesie mały handel, korzystający z kas dwurolkowych, które będą musiały zostać wycofane z rynku. Kupno nowego urządzenia to koszt około 2 tys. zł, a wszystkich kas działających w Polsce jest według Ministerstwa Finansów 2 mln szt. Jak wynika z obliczeń Polskiej Izby Handlu, wymiana sprzętu w skali kraju pociągnie koszty w wysokości nawet 4 mld zł. Wiele obaw budzi także wątpliwa ochrona danych osobowych. Ministerstwo zapewnia wprawdzie, że państwo zyska jedynie dane o statystycznym Polaku i nie będzie wnikało w to, co kupuje konkretna osoba, ale podczas zakupu klient będzie zobowiązany przedstawić swój adres e-mail bądź numer telefonu.

REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: