SuperBiz wiadomości Prezes NIK: Nasze kontrole frustrują

Prezes NIK: Nasze kontrole frustrują

01.04.2015, godz. 16:10
Krzysztof Kwiatkowski prezes NIK
Krzysztof Kwiatkowski prezes NIK foto: Super Express

Wywiad z Krzysztofem Kwiatkowskim, prezesem Najwyższej Izby Kontroli.

Hubert Biskupski: Pełnienie funkcji prezesa NIK musi być wyjątkowo frustrujące, gdyż każda wasza kontrola ujawnia obszary patologii, niegospodarności, złego prawa. Ciężko żyć ze świadomością tego, jak wadliwie funkcjonuje nasze państwo?

Krzysztof Kwiatkowski: W ciągu roku przeprowadzamy kilkaset kontroli, co oznacza kilka tysięcy skontrolowanych instytucji. W dużej części z nich rzeczywiście dochodzi do nieprawidłowości. Ale są i takie, które działają bez zarzutów. Z punktu widzenia osoby, która kieruje NIK każdy raport ujawniający nieprawidłowości w funkcjonowaniu państwa mógłby być przyczyną frustracji. Na szczęście ta frustracja mnie nie ogarnia m.in. dlatego, że ponad  90 proc. naszych wniosków jest realizowanych już w trakcie kontroli lub bezpośrednio po ich zakończeniu. Niestety, problemem jest tych 10 procent instytucji, które nie dokonują wskazanych przez nas rekomendacji. Wtedy z pomocą przychodzi opinia publiczna i media.

HB: Panie prezesie, raport po kontroli w KBW mówiąc kolokwialnie nie pozostawia suchej nitki na działaniach tej instytucji. Jakie wnioski płyną z tej kontroli i co należy poprawić, by nie doszło do takiej sytuacji, jak w trakcie wyborów samorządowych?

KK: KBW dopuściło się poważnych błędów organizując na ostatnią chwilę przetarg na oprogramowanie do wyborów samorządowych. Później odebrało przysłowiowego "kota w worku", bo bez żadnego sprawdzenia zapłaciło za dostarczone oprogramowanie. Dalej mimo nieudanych testów dopuściło zakupiony system informatyczny do użytkowania. W systemie tym były poważne błędy, które umożliwiały włamanie z zewnątrz. Na szczęście nie stwierdziliśmy, aby do niego doszło. Kultura prowadzenia przetargów i zarządzania projektami informatycznymi przez KBW sprawia, że rekomendujemy, aby w wyborach prezydenckich policzyć głosy bez wsparcia informatycznego. Zauważamy pozytywne zmiany jakie zachodzą obecnie w KBW. Ważne, aby w kontekście wyborów parlamentarnych Biuro uwzględniło wszystkie nasze uwagi, choć trzeba pamiętać, że czasu jest już bardzo mało na stworzenie w pełni bezpiecznego systemu.

HB: Proszę wskazać obszary państwa, które działają najbardziej wadliwie.

KK: Niewątpliwe miejscami, które wymagają szczególnej troski są te obszary, w których wydajemy najwięcej publicznych pieniędzy.

HB: Czyli służba zdrowia?

KK: Tak. Jej sytuacja wymaga absolutnej poprawy. Nasze raporty wskazują na wydłużające się kolejki do specjalistów. Te liczby są zaskakujące, gdyż na tych samych specjalistów w jednych województwach czeka się czasami kilka razy dłużej, niż w województwach sąsiednich. To świadczy o tym, że niewłaściwie zostały podpisane kontrakty z NFZ.

HB: Kolejny obszar to…

KK: … wielkie inwestycje infrastrukturalne, drogowe i kolejowe. Co istotne, przyglądamy się wszystkim etapom ich realizacji. Odwołam się do przykładu naszej kontroli dotyczącej ekranów dźwiękochłonnych stawianych przy drogach ekspresowych i autostradach. Pokazaliśmy, w jak wielu miejscach nie były one potrzebne, bo nie chroniły domów ale pola, a państwo polskie wydało na nie setki milionów złotych. I nie był to koszt jednorazowy, gdyż ekrany te trzeba myć, konserwować i naprawiać.

HB: Jeśli chodzi o ekrany akustyczne udało się zmienić przepisy, zracjonalizować je. Ale w budownictwie drogowym pozostały inne patologie, czego modelowym przykładem jest budowa obwodnicy Włocławka.

KK: Tak, niedawno ogłaszaliśmy wnioski pokontrolne z tej inwestycji. I okazuje się, że tam popełniono wszystkie możliwe błędy, które są do popełnienia przy inwestycjach infrastrukturalnych. Na przykład dokumentację projektową opracowano na podstawie danych geotechnicznych z lat 60. i 70. Źle przygotowana dokumentacja skutkowała tym, że trzeba było aneksować umowę i zlecać prace dodatkowe. Wzrosły koszty, doszło do opóźnienia i utraty środków z Unii Europejskiej. Jakby tego było mało, wykonawcę wybrano z naruszeniem zasad uczciwej konkurencji. W tym wypadku skierowaliśmy do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa.

HB: Przykład Włocławka, to przykład urzędniczej ignorancji, nieudolności a może i nawet korupcji. Ale często jest tak, że urzędnicy działają w dobrej wierze, ale wadliwa ustawa o zamówieniach publicznych skutkuje tym, że przetargi wygrywają firmy oferujące najniższą cenę i fatalną jakość. Czy z waszych raportów nie wynika jednoznacznie, że tę powszechnie krytykowaną ustawę należałoby znowelizować?

KK: Realizację ustawy o zamówieniach publicznych kontrolujemy co roku w ministerstwach, urzędach centralnych i wybranych samorządach. I to kontrolerzy NIK już dawno temu zauważyli, że przy wielkich inwestycjach infrastrukturalnych nie można się kierować tylko niską ceną. Wiarygodność wykonawcy, zatrudnianie pracowników na umowę o pracę, czy klauzule społeczne również powinny być uwzględnianie przy ocenie ofert. Co z tego, że ktoś proponuje za budowę odcinka autostrady najniższą cenę, skoro nie jest w stanie zakończyć inwestycji i zapłacić podwykonawcom. Efekt to później liczne bankructwa i opóźnienie oddania autostrady. To na wniosek NIK niedawno wprowadzono do ustawy definicję rażąco niskiej ceny. Może się to wydawać paradoksem, że organ kontrolny, któremu byłoby najłatwiej weryfikować  przetargi w oparciu jedynie o ich cenę domagał się zmian. Ale po tylu negatywnych doświadczeniach nasze państwo musi nabierać mądrości.

HB: Raport pokontrolny NIK dotyczący budowy terminala LNG nie jest lekturą budującą. Sztandarowa inwestycja rządu mająca nam zagwarantować bezpieczeństwo gazowe, mówiąc kolokwialnie, została położona.

KK: Zgodnie z umową zawartą z generalnym wykonawcą inwestycji, pierwotnie miała się ona zakończyć w czerwcu zeszłego roku, a po aneksie do końca 2014 roku. Jak wiemy, żaden z tych terminów nie został dotrzymany, a mówimy przecież o inwestycji wyjątkowej. Wskazaliśmy na cały szereg przyczyn tego opóźnienia. Zwlekanie ze zmianami prawa usuwającymi bariery w realizacji gazoportu. Niewłaściwe relacje pomiędzy instytucjami nadzorującymi a głównym wykonawcą terminala. Nieprawidłowość nadzoru nad inwestycją, którą sprawowały spółki skarbu państwa Gaz System i Polskie LNG. A na koniec niewłaściwy nadzór administracji rządowej nad całością tego ważnego projektu. Upadłość firm wchodzących w skład konsorcjum. I wreszcie błędy generalnego wykonawcy, który przygotowywał i wykonywał prace niezgodnie z umową, a teraz kolejnymi aneksami wymusza wyższe wynagrodzenie od państwa.

Zobacz również: Raport NIK: Tak oszukują na stacjach paliw

HB: Czasu cofnąć się już nie da a popełnione błędy skutkują m.in. tym, że Litwini mają już swój gazoport, a my wciąż nie. Czy NIK nie za późno przeprowadził tę kontrolę?

KK: To była druga kontrola dotycząca tej inwestycji. Już we wcześniejszym raporcie sygnalizowaliśmy problemy dotyczące generalnego realizatora ale wtedy nie wzbudziło to większego zainteresowania, gdyż nie upłynął jeszcze termin zakończenia inwestycji. Zgadzam się, że trzeba coraz częściej przyglądać się inwestycjom na różnych etapach ich realizacji i przewidywać, czy zostaną one zakończone w zapisanym w umowie czasie. I tak będziemy działać.

HB: Panie prezesie, proszę zdefiniować najważniejsze czynniki ryzyka na ten rok i zaplanowane z nimi kontrole.

KK: Na początek powiem, że jedną z najważniejszych tegorocznych kontroli była ta, dotycząca oceny egzaminu dojrzałości. I okazało się, że państwo, które organizuje publiczny system egzaminów nie zbudowało systemu weryfikacji ocen tego egzaminu, gdyż w co czwartej pracy ponownie weryfikowanej zmieniano punktację. Już mogę zapowiedzieć, że w przyszłym roku sprawdzimy, czy nasze wytyczne z tej kontroli zostały zrealizowane.

A jeżeli chodzi o plany na ten rok, to wyselekcjonowaliśmy obszary, którym będziemy przyglądać się wyjątkowo uważnie: jakość usług publicznych (służba zdrowia, edukacja, obsługa w urzędach administracji publicznej), brak  racjonalizacji wydatków publicznych, niska konkurencyjność i innowacyjność naszej gospodarki, problemy demograficzne oraz brak poprawy jakości stanowionego prawa. NIK patrzy oczyma obywatela i dąży do tego, żeby to administracja była dla ludzi, a nie ludzie dla administracji.

autor: Hubert Biskupski zobacz inne artykuły tego autora
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: