SuperBiz wiadomości Awantura o krewetkę wartą 2 zł. Właściciel baru nazwał klienta gnojem

Awantura o krewetkę wartą 2 zł. Właściciel baru nazwał klienta gnojem

04.07.2017, godz. 13:48
Krewetki
foto: Jupiterimages

Powiedzenie „Nasz klient, nasz pan" z całą pewnością nie dotyczy tego warszawskiego baru. Poirytowany klient złożył reklamację, a w zamian za to zamiast talerza zupy został zwyzywany od gnojów. Wszystko dlatego, że zupa miała... za mało krewetek.

Do awantury doszło w przy ulicy Chmielnej w Warszawie. Klient, który nie chce zdradzić swojego imienia, a w Internecie podpisuje się pseudonimem Bedney, wraz ze swoją dziewczyną wybrał się do lokalu aby zjeść coś smacznego. Zamówił ramen z krewetką i pierożki.

Bo w zupie pływała tylko jedna krewetka
Ku jego zaskoczeniu, kiedy przyniesiono talerz w zupie pływała dosłownie jedna krewetka. Uznał, że skoro zupa kosztowała 18 zł, powinna być w niej nie tylko woda. Niewiele myśląc poszedł złożyć reklamacje. To co stało się później nie mieści się w głowie. Właściciel zamiast wysłuchać klienta, kazał mu za zupę zapłacić, a gdy ten odmówił – wyzwał go od gnojów. Jakby tego było mało, szef lokalu miał szarpać klienta za rękę i zerwać z niej zegarek. Kiedy doszło do przepychanek partnerka Bedneya wezwała policję. On sam zaś uparł się, że za zupę nie zapłaci, nawet pod groźbą pozwu. Uiścił natomiast część rachunku za pierożki, które zjadł.

Szef lokalu czuje się poszkodowany
Co na to właściciel lokalu. Jest nie mniej uparty niż Bedney. - Klient poinformował mnie, że w zupie nie ma krewetek. Podszedłem do stolika, wziąłem łyżkę i znalazłem dwie krewetki. Danie nazywa się ramen z krewetką, więc w zupie mogła być nawet jedna krewetka, jak twierdzi ten pan, a danie i tak byłoby takie, jak być powinno. Jeśli klient sobie życzy, może domówić krewetki do zupy - jedna w cenie 2 zł – powiedział dla metrowarszawa.pl właściciel lokalu na Chmielnej. Mało tego twierdzi, że to on jest poszkodowany, bo na fan page'u aż roi się od negatywnych komentarzy a ostatecznie klient nie zapłacił za zamówione danie.

Nasz klient nasz pan
Może i konflikt byłby zabawny, gdyby nie fakt, że w, tej z pozoru błachej, interwencji brali udział policjanci ze Śródmieścia oraz karetka pogotowia, której zażyczył sobie klient. Na nogi postawiono więc służby powołane do poważniejszych zadań niż rozwiązywanie sporów między klientem a właścicielem restauracji.
Na myśl ciśnie się tylko jedna refleksja. Klienci bywają różni i bez względu na to, czy mają rację większość właścicieli nieba im przychyli tylko po to, by nie stracić potencjalnych klientów. Ciekawe, jak duże straty przyniesie włascicielowi lokalu na Chmielnej krewetka warta jedynie 2 złote.

żródło: metrowarszawa.gazeta.pl

REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: