SuperBiz wiadomości B. szef KNF: O Amber Gold dowiedzieliśmy się przypadkowo - z gazet i radia

B. szef KNF: O Amber Gold dowiedzieliśmy się przypadkowo - z gazet i radia

25.01.2017, godz. 15:39
Stanisław Kluza
Stanisław Kluza foto: EAST NEWS

Komisja Nadzoru Finansowego nie miała żadnych źródeł informacji, poza ogólnie dostępnymi, o działalności Amber Gold. O samej tej firmie dowiedziała się przypadkowo z informacji dostępnych w prasie i radiu  – wynika z zeznań Stanisława Kluzy, b. szefa KNF, który w środę, 25 stycznia, stanął przed sejmową komisją śledczą ds. zbadania afery związanej z gigantyczną piramidą finansową Amber Gold.

Kluza stał na czele KNF od 2006 do 2011 r. To właśnie za jego kierownictwa poinformowała ona prokuraturę o podejrzeniach ws. działalności Amber Gold. Mimo to śledczy najpierw odmówili zajęcia się sprawą, potem, po interwencji sądu, wszczęli postępowanie, ale zostało ono umorzone. Obecnie pojawiają się głosy, że gdyby organy ścigania podjęły działania, w piramidzie finansowej Amber Gold swoje  oszczędności mogłoby utopić o wiele mniej osób (przez kilka lat oszukanych zostało 19 tys. klientów). Kluza pytany był przez członków komisji śledczej, jak ocenia działalność prokuratorów. - Nie było interpretacji, że prokuratura ma złą wolę – odparł b. szef KNF. Z jego wypowiedzi wynika, że nadzorowana przezeń instytucja zdawała sobie sprawę raczej z opieszałości prokuratury i dlatego też o sprawie Amber Gold starała się jej przypominać na różne sposoby, nie tylko listownie i telefonicznie, ale i bezpośrednio w osobie dyrektora jednego z departamentów.

ZOBACZ TEŻ: Komisja sejmowa bierze pod lupę Amber Gold

Członków komisji śledczej szczerze zaskoczyło to zeznanie. Do tej pory nie mieli bowiem pojęcia, że bezpośrednie spotkania przedstawicieli KNF z prokuratorami się odbywały. Kluza podkreślił, że tak wynika tylko z jego wspomnień i nie jest w stanie teraz stwierdzić, który konkretnie z dyrektorów jeździł do prokuratury. B. szef KNF, pytany o ocenę działalności ówczesnego rządu, kiedy już wystąpiły podejrzenia co do działalności Amber Gold, nie podjął się jej, wskazując, że na działanie organów państwowych w tej sprawie nie można patrzeć zero-jedynkowo. Stwierdził jednak, że „ze strony administracji rządowej nie dostrzegał zainteresowania” konkretnie sprawą Amber Gold, a skupiano się na ogólnych działaniach instytucji parabankowych w Polsce, bez wyszczególniania takich podmiotów. - Jeśli miałem szansę na spotkanie z członkiem rządu czy premierem, przygotowywałem dłuższą listę tematów, ale ze względu na czas, rozmawialiśmy o regulacjach systemowych – wyjaśniał Kluza.

W jego ocenie kluczowe znaczenie dla sprawy Amber Gold miała prokuratura, która, „jeśli działałaby zdecydowanie, to możliwe, że nie doszłoby do takiej eskalacji” oszustwa. Według Kluzy „umorzenie zawiadomienia ws. Amber Gold było zdziwieniem”, a „w sposobie działania prokuratury były pewne wątpliwości”. Ważnym wątkiem w zeznaniach b. szefa KNF było to, co zaniepokoiło nadzór w działaniach Amber Gold, skoro podobnie funkcjonujących instytucji było na rynku wiele, a mimo to wobec nich nie składano zawiadomień do prokuratury. - Wiedzę o istnieniu Amber Gold pozyskaliśmy zupełnie przypadkowo, za pośrednictwem prasy. Amber Gold prowadziło szeroką kampanie promocyjną, na pewno były to ogłoszenia prasowe, były również billboardy rozwieszane na mieście, komunikaty radiowe – wyznał Kluza. - Na wczesnym etapie Amber Gold się nie wyróżniało. KNF zaciekawiła dopiero informacja o planach zakupu linii lotniczych OLT Express, co wzbudziło poczucie, że Amber Gold jest podmiotem większym, skoro może sobie na to pozwolić – dodał.

ZOBACZ TEŻ: Utopiła oszczędności życia w Amber Gold. Teraz chce je odzyskać od państwa

Według niego, wiedza KNF na temat Amber Gold pojawiła się tylko w oparciu o publicznie dostępne informacje. - Nadzór nie miał kompetencji, aby pozyskać wiedzę poza tą ogólnodostępną – wyjaśniał Kluza. Tu pojawił się kolejny ciekawy wątek w przesłuchaniu, a mianowicie współpraca KNF z Agencją Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Polegała ona na tym, że instytucje miały wzajemnie się informować, gdyby dostrzegły jakiekolwiek ruchy na rynku finansowym zagrażające stabilności państwa czy bezpośrednio Polakom. Według Kluzy, spotkania pracowników obu instytucji zdarzały się na szczeblu niższym niż kierowniczy, a on sam nie miał szczegółowych informacji na ich temat zgodnie z zasadą delegowania. Nie było też przeciwwskazań, by pracownicy niższego szczebla kontaktowali się z funkcjonariuszami ABW bez informowania o tym Kluzy.

Źródło: tekst powstał w oparciu o transmisję na żywo z przesłuchania Kluzy dostępną na stronie sejm.gov.pl

autor: Piotr Osiński zobacz inne artykuły tego autora
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: