SuperBiz wiadomości Braliśmy pieniądze z UE na gimnazja. Teraz trzeba będzie je oddać?

Braliśmy pieniądze z UE na gimnazja. Teraz trzeba będzie je oddać?

19.09.2016, godz. 17:22
Koniec banknotu 500 euro
Koniec banknotu 500 euro foto: SHUTTERSTOCK

Likwidacja gimnazjów może oznaczać, że samorządy będą musiały zwrócić setki miliony złotych, które dostały z UE na ich budowę, remonty czy wyposażenie.

Według Urzędu Marszałkowskiego Województwa Dolnośląskiego, zagrożone mogą być głównie te szkoły, które niedawno podpisały umowy na dotacje. Marszałek dolnośląski Cezary Przybylski pod koniec lipca skierował pismo do Ministerstwa Rozwoju z pytaniem, co mają robić te samorządy, które obecnie są w trakcie realizacji takich projektów.

Problemem jest wymagana unijnymi przepisami tzw. trwałość rezultatu. Jak wyjaśnia w komentarzu dla money.pl Dariusz Kapusta, prawnik, ekspert ds. funduszy europejskich Pracodawców RP, co do zasady „okres trwałości rezultatu” wynosi pięć lat i oznacza, że placówka, na rzecz której pozyskano środki w tym czasie powinna funkcjonować oraz realizować zadania zgodnie z opisem wskazanym we wniosku o dofinansowanie.

Zobacz: KE zażądała od Polski zawieszenia ustawy o podatku handlowym

Zdaniem eksperta istnieje duże ryzyko, że w przypadku zakończenia działalności określonej w umowie o dofinansowanie, trzeba będzie je zwrócić. Przed taką koniecznością staną samorządy.

- Teoretycznie, jeśli placówka zakończyłaby realizację projektu przykładowo w 2017 r., a zostałaby zlikwidowana definitywnie w 2019 r., nie zostałby zachowany okres trwałości wymagany do 2022 r. - zwraca uwagę Kapusta. - Realne zagrożenie, w naszej ocenie, wystąpi w przypadku definitywnej likwidacji konkretnego gimnazjum, gdy budynek, który został zmodernizowany, nie będzie użytkowany w żadnej formie związanej z edukacją uczniów - dodaje.

Według Kapusty, w takiej sytuacji adresatem takich roszczeń będzie jednak nie samorząd, lecz rząd, który podejmował decyzję w zakresie likwidacji. - Mogłyby to być bardzo duże kwoty, sięgające setek milionów, jeśli nie miliardów złotych - ostrzega ekspert.

Ministerstwo Rozwoju uspokaja jednak, że taki rozwój wydarzeń nam nie grozi. Resort przekonuje, że „do działań finansowanych ze europejskich funduszy spójności nie mają zastosowania wymogi dotyczące zachowania trwałości”.

Czytaj: Nie pozwolą „skrzywdzić” Apple'a. Amerykański biznes ostrzega UE

Jednocześnie MR chwali się, że znalazło sposób, by uniknąć konieczności zwrotu środków unijnych. „Zobowiązania wynikające z konieczności zachowania trwałości projektów, będą mogły być przenoszone na inne podmioty (szkoły, placówki oświatowe, organy prowadzące) w ramach sukcesji prawnej pod warunkiem, że zakładane cele projektu będą nadal realizowane” - pisze resort w mailu do money.pl.

Na to, że pieniędzy nie trzeba będzie zwracać liczy również Paweł Krawański, wicedyrektor Departamentu Wdrażania Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego Urzędu Marszałkowskiego Województwa Kujawsko-Pomorskiego. - W naszej opinii, tak długo, jak obiekty, które zostały zbudowane, przebudowane czy też doposażone w oparciu o środki unijne, będą pozostawać u tego samego właściciela oraz będą funkcjonowały w publicznym systemie edukacji, nie wystąpi ryzyko naruszenia trwałości projektu - stwierdza Krawański.

Źródło: money.pl, oprac. MK

REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: