SuperBiz wiadomości Cios w polski bursztyn? Aż 80-krotnie wyższa opłata za wydobycie

Cios w polski bursztyn? Aż 80-krotnie wyższa opłata za wydobycie

01.09.2016, godz. 09:37
bursztyn.
foto: SHUTTERSTOCK

Nawet 400 tys. zł kary za nielegalne wydobycie bursztynu i prawie 80-krotny wzrost opłaty eksploatacyjnej za kilogram wydobytego surowca. Takie zmiany przewiduje nowelizacja Prawa geologicznego i górniczego, przygotowywana właśnie w Ministerstwie Środowiska. - To sprawi, że wydobycie już kompletnie przestanie się opłacać - narzekają przedstawiciele branży i dodają, że nowe prawo ją wykończy.

- Nowelizacja ustawy może całkowicie zabić wydobycie bursztynu w Polsce, to wylewanie dziecka z kąpielą - przyznaje w rozmowie z money.pl Michał Kosior, dyrektor Międzynarodowego Stowarzyszenia Bursztynników.

Zobacz też: Bezrobocie w Polsce. Tylko 7 krajów UE ma niższe [INFOGRAFIKA]

Co się dokładnie zmieni? Nowelizacja, będąca w dużej mierze autorstwa wiceministra i Głównego Geologa Kraju - Mariusza Oriona Jędryska - zakłada konieczność posiadania koncesji na praktycznie każdy rodzaj wydobycia bursztynu.

W tej chwili koncesja nie zawsze jest wymagana, co wykorzystuje przede wszystkim wiele firm funkcjonujących na Żuławach Wiślanych. Przepisy nakazują bowiem, by odnaleziony przy okazji innych prac bursztyn zagospodarować. Trzeba to jednak zgłosić wojewódzkiemu geologowi i przedłożyć mu raport z wydobycia. - Innymi słowy, nie można go z powrotem zakopać i zostawić pod ziemią - tłumaczy Michał Kosior. - Dopiero wydobycie na przemysłową skalę wymaga specjalnej koncesji.

Zmiana prawa sprawi, że koncesja będzie już konieczna zawsze, niezależnie od formy wydobycia. - Nawet w okolicach Lubartowa, gdzie mamy kilkadziesiąt hektarów złóż, opłaty praktycznie uniemożliwią zarabianie na bursztynie - przewiduje dyrektor Międzynarodowego Stowarzyszenia Bursztynników. - Koncesja już na starcie oznacza setki tysięcy złotych kosztu dla potencjalnego chętnego na wydobycie.

Na tym jednak nie koniec. Dużo bardziej dotkliwe będzie podniesienie opłaty eksploatacyjnej za wydobycie. Do tej pory wynosiła ona nieco ponad 10 zł za kilogram, teraz ma wzrosnąć do... 800 zł, a więc o prawie 8000 proc.

Skąd taki wzrost? - Zdaniem ministra Oriona Jendryska 800 zł to 10 proc. ceny rynkowej bursztynu - komentuje dyrektor Międzynarodowego Stowarzyszenia Bursztynników. - Problem w tym, że nie ma czegoś takiego, jak średnia cena bursztynu. To nie jest metal, który można przetopić. Bursztyn może mieć różną wagę, kolor, zanieczyszczenie czy przezroczystość.

Czytaj również: Fiskus nigdy się nie myli? Skarbówka nie rozstrzyga na korzyść podatnika

Prawdopodobnie minister zasugerował się ceną bursztynu o największej masie i najwyższej jakości. - Problem w tym, że 3/4 znajdowanych na Żuławach bursztynów to takie wielkości 3-5 mm, a więc ważące 1-2 g, które są warte 50-100 złotych za kilogram - twierdzi Michał Kosior. - Oczywiście, są też takie cenne unikaty, że kupujący płacą za nie 20 tys. zł. Takie okazy znajduje się raz na 10 tys. ton.

Podobnego zdania jest prof. dr hab. inż. Krzysztof Galos z Instytut Gospodarki Surowcami i Energią PAN Kraków. W opinii przesłanej resortowi naukowiec wskazuje, że "operowanie jednym poziomem cen bursztynu jest całkowitym nieporozumieniem, gdyż dla bryłek o wadze >40 g cena ta w zł/kg może być nawet 40-50 razy wyższa niż dla bursztynu w klasie 0,5-1 g". Na dowód przedstawia zestawienie cen surowca w IV kwartale ubiegłego roku.

 

Źródło: Money.pl

REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: