SuperBiz wiadomości Concierge. Asystent do zadań specjalnych w twoim domu

Concierge. Asystent do zadań specjalnych w twoim domu

25.02.2017, godz. 14:49
sprzątanie, mycie wanny
foto: EAST NEWS

Zrobi za ciebie zakupy, wyprowadzi psa, zorganizuje remont czy zamówi i dostarczy kwiaty do ukochanej osoby. Lista obowiązków jest długa, a zachcianki klientów nie znają granic. Wszystko zrobi jedna osoba – asystent do zadań specjalnych. Kto? Concierge. Zawód znany od średniowiecza, ale w Polsce wciąż mało popularny.

Concierge (od fr. słowa – dozorca) znany jest głównie jako hotelowy asystent, który ma zadbać o luksus klientów. Indywidualne podejście i brak rzeczy nie do wykonania – to cechy, które mają charakteryzować idealnego pomocnika. Za luksus trzeba jednak słono zapłacić i może to wciąż ten argument sprawia, że nie jest to usługa na masową skalę. Choć zawód znany jest od średniowiecza i początkowo oznaczał osobę, która odpowiedzialna była za pilnowanie zapalonych świec w pomieszczeniach zamkowych, obecnie ewoluował o 360 stopni. Można wciąż uznać tę branżę za niszę, w której jest olbrzymie pole do popisu - konsjerż zajmie się każdą zachcianką klienta. Lista obowiązków może być długa: od sprzątania mieszkania, wyprowadzenia psa, załatwienia urzędowych spraw, po umycie samochodu i zorganizowanie wakacji – jedynym ograniczeniem jest wyobraźnia zamawiającego. Im bardziej wymyślne usługi, tym wyższa cena, ale nie jest to branża skierowana do osób o przeciętnych zarobkach. Za pomoc trzeba bowiem zapłacić od 50 do ok. 100 zł za godzinę lub można wykupić pakiet roczny/miesięczny, który oscyluje wokół kwoty tysiąca złotych za miesiąc.

Klienci to zazwyczaj manadżerowie, dyrektorzy i kierownicy firm, którzy zapracowani nie mają czasu na codzienne obowiązki, ale też sporadycznie starsza pani, której trzeba pomóc w noszeniu zakupów czy umyciu okien. To właśnie oszczędność czasu wskazuje się jako najczęstszy argument korzystania z asystenta, a jak wiadomo – czas to pieniądz. Ten rynek w Polsce jest wciąż słabo rozwinięty. Szacuje się, że w całym kraju jest kilkadziesiąt firm, które mogą pochwalić się ofertą sprofilowaną ściśle pod zachcianki klienta. To wciąż jednak nisza, na której można sporo zarobić, działająca coraz prężniej głównie w dużych miastach: Warszawie, Krakowie, Poznaniu czy Wrocławiu, bowiem to tam można znaleźć najbogatszych, ale i najbardziej zapracowanych Polaków.

Przykładem takiej firmy może być Homecierge, której siedziba mieści się na warszawskim Wilanowie – dzielnicy, gdzie mieszka najwięcej rodzin na dorobku. Obecnie obsługuje ok. 100-200 zleceń tygodniowo od klientów indywidualnych i planuje współpracę z korporacjami. Gdy zaczynali w 2014 roku nie było to proste – niski stopień zaufania społecznego wśród Polaków sprawiał, że jako naród mieliśmy problem z zaufaniem obcej osobie i powierzeniem komuś swoich domowych zadań. Dziś realizują ok. 5 tys. zleceń rocznie, a liczbę tę chcą zwiększyć czterokrotnie. Zespół powiększa się, planowane jest otwarcie 6 oddziałów w innych miastach Polski. „Pocztą pantoflową" firmę polecają sobie sąsiadki, osoby z rodziny czy znajomi, którzy wręcz chwalą się między sobą, że korzystają z usług domowego konsjedż.

Zobacz także: Sprzątaczka zarobi więcej niż pracownik umysłowy. To będzie efekt stawki minimalnej 12 zł/h

Relacja z klientem opiera się w dużej mierze na zaufaniu – jak zaufać, że ktoś wyprowadzi psa, odrobi z dzieckiem lekcje i odbierze ciuchy z pralni na czas? - Zaufanie to kluczowa sprawa w relacji z klientem. Już od pierwszego kontaktu trzeba skupić się na zbudowaniu wiarygodności. Aby powierzyć komuś własny samochód, psa czy klucze od mieszkania trzeba mu w pełni ufać. Co ważne, jeśli to zaufanie nie zostanie w najmniejszym stopniu nadszarpnięte, istnieje duża szansa, że klient poleci zaufaną firmę swoim znajomym – opisuje mechanizm działania systemu rekomendacji Michał Przyłuski, wspólnik z firmy Homecierge. Rynek concierge w Polsce za pewne wciąż będzie się rozwijał. To nie nieodkryta nisza, ale nadal branża, która pomieści więcej usługodawców. Warto zwrócić na to uwagę, bowiem w tym biznesie zarobić może nawet kilkanaście tysięcy miesięcznie, a próg wejścia do zawodu praktycznie nie istnieje. Poza odpowiedzialnością, obowiązkowością i umiejętnością pozyskania klientów. Brzmi łatwo? Nie do końca. To również ciężka praca, nierzadko po kilkanaście godzin dziennie, 7 dni w tygodniu. Dyspozycyjnym trzeba być najlepiej 24 h na dobę. Może pani Zofia będzie właśnie potrzebowała, żeby o 2 w nocy przywieźć jej szampana i truskawki? Nigdy nie wiadomo. Zasada „nasz klient – nasz pan" nigdy nie traci na znaczeniu. Nawet w nocy.

REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: