SuperBiz wiadomości Czy najtańsze leki na ból głowy znikną ze sklepów?

Czy najtańsze leki na ból głowy znikną ze sklepów?

01.09.2016, godz. 10:30
KONSTANTY RADZIWIŁŁ
KONSTANTY RADZIWIŁŁ foto: EAST NEWS

Co robimy, kiedy późno wieczorem czujemy, że coś zaczyna nas „rozkładać", w głowie pulsuje i rośnie temperatura? Domowa apteczka pusta, najbliższa apteka zamknięta, bo niedziela, a dyżurna bardzo daleko. Za to czynny całodobowy market pod domem, gdzie można nabyć i przeciwbólowe, i przeciwgorączkowe środki. Tam właśnie udajemy się po zakupy. Niestety, takie proste rozwiązanie już niebawem może stać się nierealne.

Naczelna Izba Aptekarska postuluje bowiem stworzenie znacznych barier, ograniczających pozaapteczną sprzedaż popularnych i najtańszych leków OTC, czyli dostępnych bez recepty. Dziś tego typu leki – przeciwbólowe, przeciwgorączkowe, na gardło, kaszel czy problemy z trawieniem można kupić nawet w małych sklepikach, w kioskach, na stacjach benzynowych. Jak pokazują badania, przeprowadzone pod koniec ub. roku przez Federację Konsumentów, z zakupu leków OTC poza apteką korzysta okazjonalnie ok. 40 proc. Polaków. A prawie 70 proc. uważa, że takich możliwości nie powinno się ograniczać.

Zobacz też: Leki refundowane podrożeją? Ministerstwo szykuje nową ustawę

Aptekarze proponują całkowity zakaz sprzedaży pozaaptecznej niektórych leków OTC, obciążenie finansowe punktów sprzedających leki, zatrudnienie na stacjach benzynowych, w kioskach czy wiejskich sklepikach osób mających udzielać fachowych porad farmakologicznych, dotyczących m.in. niepożądanych działań leków, wprowadzenie do tych punktów szaf na produkty lecznicze, z funkcją kontroli temperatury. Realizacja tak restrykcyjnych postulatów to wyrok na pozaapteczną sprzedaż leków. Teraz wszystko w rękach ministra zdrowia.

Nie wylewać dziecka z kąpielą

– Tu trzeba zachować zasadę złotego środka – mówi dr n. med. Monika Madalińska, od wielu lat pracująca z najuboższymi pacjentami, nagrodzona przez rzecznika praw obywatelskich Honorową Odznaką za Zasługi dla Ochrony Praw Człowieka. – Prawdą jest, że warunki przechowywania leków w punktach pozaaptecznych bywają różne. I prawdą jest, że dostęp do nich mogą mieć małe dzieci, które choćby z ciekawości mogą wziąć z półki jakieś opakowanie leku. Trzeba temu zapobiec. Ale należy respektować zasadę równego dostępu do leków, bez względu na miejsce zamieszkania, oraz fakt, że mówimy tu o możliwej blokadzie dostępu do leków najtańszych. Pamiętajmy, że wrażliwość na cenę dotyczy przede wszystkim mieszkańców małych miejscowości i odległych od aglomeracji wiosek.

Ale, z drugiej strony, możliwość zakupu takich leków poza apteką w wielu przypadkach stanowi pierwszą doraźną pomoc, gdy nagle pojawi się problem zdrowotny, a większość aptek w pobliżu jest zamknięta. Jest to więc rozwiązanie racjonalne dla wszystkich.

– Nie bez znaczenia jest, że leki dopuszczone na rynek pozaapteczny mają profil bezpieczeństwa dostosowany do samoleczenia bez konsultacji z lekarzem. I są to leki tylko na podstawowe dolegliwości. Jeśli będą sprzedawane w małych ilościach, małych opakowaniach i właściwie przechowywane, w odpowiednich warunkach, tak by dziecko nie mogło po nie sięgnąć, to nie widzę zagrożenia. Poza tym nie ma badań, przynajmniej ja takich nie znam, które pokazywałyby, że dostępność leków w sprzedaży pozaaptecznej stanowi większe zagrożenie dla zdrowia i życia pacjenta niż leki dostępne w sprzedaży aptecznej – dodaje dr Madalińska.

„Tak" dla lepszego nadzoru

– Jesteśmy jak najbardziej za wprowadzeniem lepszego nadzoru w pozaaptecznej sprzedaży leków, za zaostrzeniem zasad związanych z taką ich ekspozycją, by nie dawać dostępu dzieciom, ale wymagania proponowane przez Naczelną Izbę Aptekarską bardzo źle rokują – mówi prezes Polskiego Związku Producentów Leków bez Recepty PASMI, Ewa Jankowska. – Te bariery stanowią zagrożenie dla równego dostępu do leków, do leczenia najprostszych dolegliwości w najkorzystniejszych warunkach cenowych.

Sprawdź również: Ile mogą dorobić młodzi emeryci? Są nowe wytyczne ZUS

PASMI proponuje m.in., aby do sprzedaży pozaaptecznej wprowadzić małe opakowania, od-powiadające maksymalnie dwudniowej terapii, stworzyć rejestr podmiotów prowadzących obrót takimi lekami. Koszty związane z koniecznością stworzenia rejestru miałyby ponieść firmy wprowadzające leki do sprzedaży pozaaptecznej. Tymczasem Naczelna Izba Lekarska proponuje obciążyć finansowo punkty sprzedaży, które tego nie udźwigną.

– Znacznym ograniczeniem dostępu do leków w nagłej potrzebie jest też mała liczba aptek całodobowych, co jak najbardziej przemawia za sprzedażą pozaapteczną – dodaje prezes Jankowska.

autor: Bożena Stasiak zobacz inne artykuły tego autora
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: