SuperBiz wiadomości Dlaczego Grecja bankrutuje? Życie na kredyt i dodatek za mycie rąk

Dlaczego Grecja bankrutuje? Życie na kredyt i dodatek za mycie rąk

29.06.2015, godz. 16:09
Grecja
Kryzys w Grecji foto: SHUTTERSTOCK

Grecy przez dekady beztrosko żyli ponad miarę i nie zastanawiali się nad konsekwencjami. Z drugiej strony banki miały świadomość skutków ogromnego zadłużenia się Aten i tego, że kiedyś życie na kredyt będzie musiało się boleśnie skończyć. Pracownicy budżetówki otrzymywali 14 pensji, premie za mycie rąk i niespóźnianie się do pracy. Absurdalne dodatki i ogromne wydatki socjalne w połączeniu z niską ściągalnością podatków okazały się gotowym przepisem na bankructwo.

Od czasu kryzysu finansowego, który wybuchł w 2008 r. Grecja znalazła się w poważnych tarapatach. Krajem wstrząsały polityczne konflikty, dochodziło do częstych zmian rządu, a przez Grecję przechodziły liczne demonstracji oraz dochodziło do zamieszek. W Europie, szczególnie na północy kontynentu, zaczął funkcjonować stereotyp leniwego Greka, który zamiast pracować woli narzekać i strajkować.

Zobacz koniecznie: Kryzys w Grecji. Kraj na skraju bankructwa. Czy dojdzie do Grexitu? [RELACJA NA ŻYWO]

Jak to bywa w przypadku stereotypów, był i jest on krzywdzący i nie ma wiele wspólnego z rzeczywistością. W Grecji praca jest dziś luksusem. W zeszłym roku Komisja Europejska w swoim raporcie stwierdziła, że Grecy to najbardziej pracowity naród wspólnoty. Średnio tygodniowo w pracy spędzają 43,9 godzin (na drugim miejscu są Polacy – 42,5 godzin).

W jaki sposób zatem sposób Grecja doszła na skraj bankructwa? Przez dekady politycy zadłużali kraj na potęgę. Obywatele nie zastanawiali się skąd rządzący biorą fundusze na bogate programy socjalne i chętnie z nich korzystali. Nie dość, że wydatki zacznie przekraczały dochody państwa, to grecki fiskus nie radził sobie ze skutecznym ściąganiem podatków.

Najbardziej skrajnym przykładem był sektor państwowy, który swoim pracownikom zapewniał czternaście pensji w roku – dodatkową na Wielkanoc i Boże Narodzenie. Niektóre z dobrodziejstw w państwowych przedsiębiorstwach budzą co najmniej zdziwienie: dodatek za mycie rąk (420 euro miesięcznie, ok. 1700 zł) czy 600 (ok. 2,5 tys. zł) euro miesięcznie za niespóźnianie się do pracy.

Sprawdź także: Co kryzys w Grecji oznacza dla Polski i Polaków?

Do tego dochodziła możliwość przejścia na emeryturę po 53 roku życia i przejście na utrzymanie państwa. Relatywnie młodzi emeryci to potężne obciążenie dla budżetu. Z drugiej strony państwo miało na utrzymaniu sezonowych bezrobotnych, którzy żyjąc z turystyki pracowali ok. pół roku, a przez resztę czasu pobierali zasiłek. Jeszcze w 2009 r. średnia pensja brutto w Grecji wynosiła 1 838 euro (ok. 7,5 tys. zł). Rok później spadła już do 1 767 euro (ok. 7,2 tys. zł). W 2013 r. przeciętne wynagrodzenie Greków wynosiło "jedynie" 1541 euro miesięcznie (ok. 6,3 tys. zł).

Grecja była jednym z nielicznych krajów europejskich, w którym minimalne wynagrodzenie przekraczało 50 proc. płacy średniej. Pomimo kryzysu do 2012 r. systematycznie ona rosła (do 877 euro miesięcznie – ok.. 3,5 tys. zł). Potem obniżono ją do 684 euro (ok. 2,8 tys. zł) i taka stawka obowiązuje do dziś. W Polsce pensja minimalna to 1750 zł brutto miesięcznie, a od przyszłego roku wzrośnie o 100 zł.

REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: