SuperBiz wiadomości Dopalacze: skandaliczny wyrok sądu w Elblągu

Dopalacze: skandaliczny wyrok sądu w Elblągu

22.10.2016, godz. 18:06
NIK bierze się za dopalacze
NIK bierze się za dopalacze foto: SE/EAST NEWS

Proces przeciwko trzem sprzedawcom dopalaczy ciągnął się od 2014 roku. Handlowali silnie odurzającymi substancjami – pochodnymi amfetaminy i marihuany. Z ich widy dziesiątki, a nawet setki osób mogły trafić do szpitali z objawami zatrucia, jednak sąd potraktował ich wyjątkowo pobłażliwie. To była pierwsza w historii polskiego sądownictwa tego typu sprawa – podaje Dziennik Elbląski.

Handel śmiercionośnymi substancjami kwitnie, a sprzedawcy pozostają bezkarni. W zeszłym roku w Polsce odnotowano 24 zgony z powodu zażycia dopaczy, jednak ich skala może być większa, ponieważ przyczyna śmierci nie zawsze jest łatwa do stwierdzenia. Tajemnicą poliszynela jest to, w których punktach sprzedaży można kupić dopalacze.

Handel dopalaczami odbywa się na wpół legalnie, ponieważ polskie prawo nie daje policji, ani prokuraturze, możliwości szybkiego reagowania na ten proceder. Aby wydać nakaz wycofania dolapaczy ze sprzedaży, trzeba udowodnić, że zawierają one składniki, które znajdują się na liście substancji kontrolowanych. Problem polega na tym, że producenci dopalaczy nieustannie zmieniają ich zawartość, dzięki czemu mogą bezkarnie prowadzić swój czarny biznes.

Zobacz także: NIK bierze się za dopalacze

Niestety sytuacji nie poprawia również polski wymiar sprawiedliwości. Ostatnio elbląski sąd skazał na jeden rok więzienia dwóch współwłaścicieli zamkniętego trzy lata temu sklepu z dopalaczami „Pachnący dom". Oficjalnie handlowali kadziedełkami i kulami do kąpieli. Szymon I. i Rafał G. dostali wyrok „za wprowadzanie do obrotu środków, które mogły zagrażać życiu i zdrowiu wielu osób". Ten sam sąd skazał wcześniej wspólnika handlarzy, Jakuba G., na dwa lata pozbawienia wolności. Adwokat oskarżonego odwołał się od wyroku. Maksymalna kara za handel środkami odurzającymi mogła wynieść osiem lat pozbawienia wolności.

Jeżeli wystąpi podejrzenie, że slep handluje dopalaczami, Sanepid wchodzi do punktu sprzedaży w asyście policji i konfiskuje maksymalnie na 18 miesięcy podejrzany towar w celu jego zbadania. To wystarczająco dużo czasu, aby właściciele „zwinęli interes" lub zmodyfikowali skład dopalaczy. Najczęściej przedsiębiorstwo handlujące dopalaczamia zostaje oficjalnie rozwiązane, a następnie powstaje kolejna firma, która kontynuuje sprzedaż w tym samym miejscu, ale pod nową nazwą. Ponadto Sanepid może nałożyć karę na sklep handlujący dopalaczami, ale wyegzekwowanie jej jest trudne.

Źródła: wyborcza.pl, dziennikelblaski.pl

REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: