SuperBiz wiadomości Ekspert górniczy: Trzeba zwolnić połowę górników, żeby kopalnie były na plusie

Ekspert górniczy: Trzeba zwolnić połowę górników, żeby kopalnie były na plusie

20.11.2015, godz. 14:11
górnicy w kopalni
górnicy w kopalni foto: EAST NEWS

Efektywnej ekonomicznie eksploatacji węgla kamiennego w Polsce pozostało jeszcze na 18 lat - przekonuje dr Michał Wilczyński, ekspert ds. paliw i energii, były główny geolog kraju w komentarzu dla serwisu biznesalert.pl. W opinii uczonego, aby przez te lata wydobycie węgla było opłacalne, z górnictwa musi odejść blisko połowa zatrudnionych, a 8-10 kopalni powinno zostać zamkniętych.

Dr Wilczyński przekonuje, że przed nowym rządem niełatwe zadanie, jakim jest zadłużone górnictwo. I do tego jakie działania podejmą politycy PiS zależeć będzie przyszłość całego sektora energetycznego. - Według moich rachunków opartych na oficjalnych danych krajowe zasoby tego surowca, nadające się do efektywnej ekonomicznie eksploatacji, wystarczą na niespełna 18 lat! - pisze uczony.

Zobacz koniecznie: Górnicy dostaną 650 zł barbórki, a kopalnie są na skraju bankructwa

W jego opinii zagospodarowane zasoby węgla wyczerpią się między 2027 a 2045 rokiem. Ale pod warunkiem, że w Górnośląskim Zagłębiu Węglowym zostanie zamknięta co druga kopalnia, a roczne wydobycie zostanie ograniczone do 47 mln Mg węgla.

Wilczyński argumentuje, że polskie górnictwo stanie się konkurencyjne jeśli koszty jego wydobycia spadną do 200 zł za tonę (obecnie wynoszą ponad 300 zł/t). I aby to nastąpiło, ekspert radzi aby "w pierwszych krokach terapii trzeba zlikwidować nadprodukcję węgla, którego nadwyżki sięgają dziś 12 ton". Następnie trzeba oszacowania dostępnych zasobów węgla (tzw. zasobów operatywnych) w poszczególnych zakładach górniczych, uwzględniając opłacalność wydobycia - bez pomocy państwa (w świetle decyzji Rady UE 787 żadne transfery publicznych pieniędzy na rozbudowę wydobycia nie będą możliwe).

To, jak pisze dr Wilczyński, będzie skutkowało tym, że już w przyszłym roku z górnictwa powinna odejść blisko połowa zatrudnionych. - Oznacza to zamknięcie 8 – 10 kopalń i konieczność zainicjowania programu dobrowolnych odejść połączonego z osłonami finansowymi, na wzór udanego działań Janusza Steinhoffa z lat 1998–2000 - wyjaśnia.

Zobacz też: Jerzy Kurella: W polskim górnictwie drzemie potencjał

Jego zdaniem tylko takie działania mogą ocalić 40–50 tysięcy miejsc pracy w rentownych i doinwestowanych zakładach górniczych, w przeciwnym razie skazanych na bankructwo wraz z całą resztą kopalń. Bez tych radykalnych działań w ciągu kilkunastu lat import surowca na potrzeby sektora energetycznego wzrośnie w Polsce z obecnych 10 proc. do 20 proc. zapotrzebowania, a w 2050 roku osiągnie 100 proc.

 

Źródło: Biznesalert.pl

REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: