SuperBiz wiadomości Francuskie media: Polski rząd celowo utrudniał negocjacje ws. Caracali

Francuskie media: Polski rząd celowo utrudniał negocjacje ws. Caracali

11.10.2016, godz. 14:36
Caracale jednak mogą iść do lamusa
foto: Materiały prasowe

U nas szczegóły negocjacji między polskim rządem a producentem śmigłowców Caracal to tajemnica, tymczasem temat szeroko opisują media we Francji. Ich zdaniem polskie władze robiły wszystko, aby tylko przetarg unieważnić, wciąż to stawiając nowe warunki niemożliwe do spełnienia. Według ich przypuszczeń, wszystko miało doprowadzić do tego, że kontrakt na produkcję helikopterów przejmie PZL-Mielec, którego właścicielem jest amerykański Lockheed Martin.

O możliwości zerwania rozmów między Airbus Helicopters, producentem Caracali (które przez poprzednią ekipę rządzącą zostały wybrane na śmigłowce wielozadaniowe dla naszego wojska), a stroną polską mówiło się właściwie, od kiedy tylko władzę w kraju przejęło PiS. Partia rządząca wskazywała, że w przetargu odpadły propozycje PZL-Mielec i PZL-Świdnik tylko ze względu na błędy proceduralne, a sprzęt wojskowy ze względów bezpieczeństwa kraju powinien być wytwarzany w Polsce. W ubiegły wtorek rząd poinformował, że negocjacje w sprawie umowy offsetowej z Airbusem zakończyły się fiaskiem. To właśnie od ich przebiegu uzależniano podpisanie kontraktu na dostawę śmigłowców.

ZOBACZ TEŻ: Śmigłowce dla wojska muszą być produkowane w Polsce [WYWIAD]

Rząd tłumaczył wycofanie się z rozmów enigmatycznie. Podkreślał, że oferta Airbus Helicopters nie zabezpieczała odpowiednio interesu ekonomicznego i bezpieczeństwa państwa polskiego. Nie wiadomo jednak, co chciała uzyskać Polska, a czego Airbus nie chciał nam dać. Portal tvn24bis.pl podkreśla, że z pytaniami w tej sprawie zwrócił się do Ministerstwa Rozwoju, ale pozostały one bez odpowiedzi. Tymczasem francuskie media zdradzają szczegóły negocjacji. Według nich umowa offsetowa (czyli swego rodzaju dodatkowy pakiet korzyści dla Polski od strony francuskiej za chęć dokonania zakupu w ich kraju) zakładała, że Airbus stworzy w Polsce aż 3 tys. nowych miejsc pracy, z czego 1,25 tys. miało być związanych bezpośrednio z samym kontraktem na śmigłowce.

Według francuskich mediów 800 stanowisk miało powstać w Łodzi, 250 w Radomiu, a 2 tys. miało zostać stworzonych u podwykonawców zlecenia w różnych ośrodkach w kraju. Media nad Loarą twierdzą, że negocjacje ze strony polskiej były prowadzone w taki sposób, by zmusić Airbusa do wycofania się z rozmów. Polski rząd miał rzekomo przedstawić listę 50 nowych projektów do sfinansowania w ramach offsetu, o których na początku w ogóle nie było mowy, w dodatku, zdaniem dziennikarzy, nie miały one nic wspólnego z dostawą śmigłowców. Airbus mimo wygórowanych żądań szedł podobno na ustępstwa do tego stopnia, że zaczął już nawet magazynować części potrzebne do produkcji maszyn, tak, aby pierwsze egzemplarze dostarczyć już w 2017 r. Jak twierdzą francuskie media, producent helikopterów może wystąpić o odszkodowanie od strony polskiej.

ZOBACZ TEŻ: PZL-Mielec vs PZL-Świdnik. Czym różnią się ich śmigłowce [SPRAWDZAMY]

Skoro już wiadomo, że Caracale do Polski nie trafią, czym będą latali nasi żołnierze? Rząd najbardziej przychylnie spogląda na maszyny AW149 z PZL-Świdnik oraz Black Hawk z PZL-Mielec (według doniesień Francuzów to właśnie oferta tej firmy, należącej do amerykańskiego Lockheed Martin miałaby zostać wybrana). Wciąż oficjalnie nie wiadomo, propozycja którego z zakładów ostatecznie będzie realizowana. Nie jest tez pewne, ile maszyn trafi do polskiej armii, ani ile ostatecznie wart będzie kontrakt. Mówi się o tym, że MON chce przeznaczyć na zakup do 13,5 mld zł, za co zyskamy 50 lub 70 helikopterów.

Źródło: tvn24bis.pl

autor: Piotr Osiński zobacz inne artykuły tego autora
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: