SuperBiz wiadomości Historia wielkich marek. Fanta – narodowy napój III Rzeszy

Historia wielkich marek. Fanta – narodowy napój III Rzeszy

15.10.2016, godz. 08:00
Fanta
foto: Archiwum

„Wracamy do starych, dobrych czasów” - ten niewinny slogan reklamowy rozpętał w zeszłym roku prawdziwą burzę. Nie poszło o samą jego treść, bo cóż w niej kontrowersyjnego? W końcu wiele firm lubi odwoływać się do tradycji. Wątpliwości pojawiły się wobec tego, KTO użył sloganu. Czy aby na pewno bowiem każda marka powinna szczycić się swą historią? Na takie pytanie musiał odpowiedzieć sobie producent popularnej oranżady Fanta. Napoju, który powstał 76 lat temu w nazistowskich Niemczech.

Temat współpracy znanych na całym świecie marek z hitlerowcami jest bardzo szeroki i wzbudza wiele emocji. Mundury dla nazistów szył Hugo Boss. Siemens przy produkcji elementów do niemieckich samolotów korzystał z darmowej siły roboczej w osobach przymusowych robotników, a informatyczny gigant IBM dostarczał Niemcom maszyny do sortowania kart perforowanych. Dzięki nim łatwiejsza stała się identyfikacja i segregacja Żydów, a w konsekwencji zsyłanie ich do obozów, w których sprzętu IBM także zresztą używano. Podobne przypadki można mnożyć i mnożyć. Wszystkie firmy dziś najchętniej wymazałyby niechlubną działalność z kart swojej historii. Tymczasem Coca-Cola Company, właściciel marki Fanta, przez brak zastanowienia zaczęła wychwalać czasy III Rzeszy w swojej zeszłorocznej reklamie!

Zastąpić Coca-Colę

Zanim ostatecznie omówię tę kwestię, przejdę do tego, co Fanta ma wspólnego z nazistowskimi Niemcami. Wszystko zaczęło się na grubo przed tym, zanim III Rzesza w ogóle powstała. W 1886 r. amerykański farmaceuta John S. Pemberton opracował recepturę napoju „tak dobrego, że i sam Bóg by nim nie wzgardził”, a przynajmniej tak go reklamował. Dziś napitek ten znamy wszyscy; chodzi tu o Coca-Colę, którą trzynaście lat od wynalezienia zaczęto rozlewać do butelek na masową skalę. Tak rozpoczął się „coca-colowy” podbój Ameryki. Napój błyskawicznie trafił też do Europy. W Londynie colę pito już w 1900 r., a pierwsze rozlewnie powstały 19 lat później we Francji. Do wybuchu II wojny światowej Coca-Cola była butelkowana w aż 44 krajach świata!

ZOBACZ TEŻ: Historia wielkich marek. Dlaczego upadła Nokia

Napój cieszył się też popularnością w międzywojennych Niemczech. Niemcy mogli raczyć się nim od 1929 r., a więc zaledwie na cztery lata przed tym, jak kanclerzem Rzeszy został Adolf Hitler. Napój był tak popularny i tak rozpoznawalny, że jego producent dostąpił nawet zaszczytu sponsorowania Igrzysk Olimpijskich w Berlinie z 1936 r.! Owszem, zdarzały się głosy, że naród niemiecki może i nie powinien pić napoju zagranicznego, lecz wspierać własnych producentów, którzy tworzą napitki „prawdziwie niemieckie” i o wiele lepsze niż „żydowska” Coca-Cola (jak określała ją działająca w Rzeszy konkurencja), ale nawoływania te spełzły na niczym. Cola wciąż święciła triumfy.

Nie inaczej było nawet tuż po wybuchu wojny - Coca-Colę nadal w Niemczech sprzedawano. Sytuacja zmieniła się w 1940 r., kiedy Amerykanie zaprzestali przesyłać do Niemiec koncentrat, z którego w kilkudziesięciu zakładach na terenie kraju wyrabiano napój. Ówczesną filią Coca-Coli w III Rzeszy kierował Max Keith, obsadzony na tym stanowisku w 1938 r. po śmierci poprzedniego, amerykańskiego, dyrektora firmy. Kiedy źródełko syropu do produkcji lubianego przez Niemców napitku wyschło, przed Keithem postawiono ambitne zadanie wynalezienia napoju, który mógłby go godnie zastąpić. Tu pojawił się jednak pewien problem. Tak, jak dziś, także wtedy pełna receptura Coca-Coli była mocno strzeżona przez Amerykanów i smak trudno było odtworzyć. W dodatku w wojennych czasach o składniki potrzebne do wykreowania nowego produktu, jak choćby owoce, nie było łatwo (wszystko szło na front) i dlatego zespół Keitha musiał się nieźle nagłowić.

Resztki jabłek i serwatka

Trzeba też było się zastanowić, jak nowy napój nazwać. Legenda głosi, że Keith zebrał swoich współpracowników w gabinecie i zorganizował burzę mózgów. Polecił im, żeby tworzyli nową markę, używając wyobraźni (niem. Fantasie). Wtem ktoś ze zgromadzonych w pokoju krzyknął: „Nazwijmy nowy napój Fanta!”. Według innej wersji, nazwa Fanty pochodzi od niemieckiego słowa „fantastisch”, czyli po prostu „fantastyczny”. Stworzona przez zespół Keitha Fanta nie miała zbyt wiele wspólnego z napojem dziś sprzedawanym pod tą marką. Jak już się rzekło, produktów do wyrobu napitku było jak na lekarstwo. Z czego więc go wyrabiano? Tu znów, podobnie jak w przypadku powstania nazwy, wersje są różne. Technolodzy, którzy mieli zastąpić czymś colę, mieli do dyspozycji tak „wyszukane” produkty jak m.in. resztki jabłek (pozostałe po produkcji cydru) czy… serwatka! Nic więc dziwnego, że coli nie odtworzyli, ale za to Fanta nabrała smaku kojarzącego się z pomarańczą lub cytryną. Według innych źródeł swój cytrusowy smak zawdzięczała ona pomarańczowemu koncentratowi sprowadzanemu z nazistowskich Włoch, z którymi Niemcy miały sojusz. Możliwe też, że obie wersje są prawdziwe, a skład Fanty różnił się w zależności od dostępnego akurat surowca.

Niemcom to nie przeszkadzało. Fanta, podobnie jak wcześniej Coca-Cola, zdobyła dużą popularność. Reklamowali ją żołnierze Wehrmachtu, a piło nie tylko otoczenie Hitlera, ale ponoć i sam führer! Napój chętnie kupowały także niemieckie gospodynie, które dolewały słodki napitek do przetworów owocowych, wobec ogromnych braków cukru na rynku. Właśnie w związku z tą popularnością zaczął się mroczny okres w historii Fanty. Max Keith, aby nadążyć z produkcją, zdecydował się ponoć na zatrudnienie robotników przymusowych i więźniów obozów pracy! Decyzja ta mogła zadziwić wiele osób, bo Keith, mimo swego eksponowanego stanowiska, znany był z tego, że za partią nazistowską nie przepadał. Odmówił nawet wstąpienia do niej, mimo wywieranych na niego nacisków.

ZOBACZ TEŻ: Historia wielkich marek. Jak Coco Chanel zbudowała swoje imperium

Produkcja Fanty nie trwała długo, bo zaledwie do 1943 r., kiedy to całkiem zabrakło składników, z których mogła być wyrabiana. Marka jednak nie umarła. Już po zakończeniu wojny Keith przekazał zakłady produkcyjne, którymi zarządzał, prawowitemu właścicielowi, czyli amerykańskiej Coca-Cola Company. Firma początkowo nie zamierzała wracać do produkcji wymyślonej przez Niemców Fanty. Zmieniła podejście dopiero w 1955 r., kiedy jej największy konkurent, producent Pepsi, zaczął wprowadzać na rynek napoje gazowane w różnych smakach, a Coca-Cola miała w ofercie tylko jeden napitek. Recepturę Fanty zmieniono na podobną do tej znanej dziś i zaczęto sprzedawać w Europie. W 1960 r. marka została oficjalnie włączona do  koncernu, który zaczął sprzedawać ją również w Stanach Zjednoczonych. Napój, podobnie jak wcześniej cola, błyskawicznie podbijał świat.

Reklamowa wpadka

Dziś Fanta to drugi najpopularniejszy napój w ofercie Coca-Cola Company poza Stanami Zjednoczonymi. Koncern podkreśla, że codziennie na świecie słyszy się dźwięk uciekającego gazu podczas otwierania puszki czy butelki Fanty aż 130 mln razy! Napój dostępny jest w kilkudziesięciu krajach świata w okołu stu wariantach smakowych. W Polsce Fanta sprzedawana jest od 1992 r. Regularnie można u nas znaleźć smaki pomarańczowy i cytrynowy, ale spotkać też można limitowane edycje Fanty o smaku grejpfrutowym, cytryny i czarnego bzu, czerwonej pomarańczy czy zielonego jabłka. Wartości samej marki Fanta nikt nie oblicza, ale Coca-Cola Company jest jedną z najcenniejszych marek na świecie. Jej wartość szacuje się – według magazynu „Forbes” - na prawie 60 mld dolarów (ok. 240 mld zł).

O oryginalnym pochodzeniu Fanty mało kto pamięta. Zapomnieli o nim najwyraźniej także twórcy wspomnianej przeze mnie w początkowych akapitach kontrowersyjnej reklamy emitowanej w zeszłym roku w Niemczech w związku z 75. rocznicą stworzenia napoju:

W klipie słyszymy lektora, który opowiada o tym, że Fanta powstała, kiedy zabrakło surowców do produkcji Coca-Coli (w szczegóły się jednak nie zagłębia). Spot kończy się sformułowaniem „by uczcić powstanie Fanty, wracamy do starych, dobrych czasów”. W zamierzeniu reklamodawców słowa te miały odnosić się do wypuszczenia na rynek limitowanej edycji Fanty w butelkach stylizowanych na te, w których była sprzedawana tuż po powstaniu. W niemieckim internecie jednak zawrzało, bo reklamę można było przecież rozumieć tak, że „stare, dobre czasy” to czasy III Rzeszy! Coca-Cola Company zareagowała na to wycofaniem spotu. Producent Fanty tłumaczył, że wszystko to jedno wielkie nieporozumienie, bo chwytliwym sloganem chciał wzbudzić w ludziach skojarzenia z dzieciństwem, a nie Hitlerem czy nazistami. Skandal, jak szybko wybuchł, tak i ucichł - niesmak reklamowej wpadki nie był w stanie wygrać ze słodkim smakiem Fanty.

Źródła: coca-colacompany.com, forbes.com, slate.com, businessinsider.com, coca-colahellenic.pl, web.archive.org, gazetabaltycka.pl, fakty.interia.pl, wyborcza.pl, gazetaprawna.pl, wiadomosci.onet.pl

autor: Piotr Osiński zobacz inne artykuły tego autora
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: