SuperBiz wiadomości Hodowla psów – miłość do zwierząt czy do pieniędzy?

Hodowla psów – miłość do zwierząt czy do pieniędzy?

14.08.2016, godz. 16:02
Rasy psów
foto: SHUTTERSTOCK

Dla kogoś, kto rozważa kupno rasowego psa pierwsze zetknięcie ze światem hodowców, chociażby za pośrednictwem portalu z ogłoszeniami rodzi więcej pytań, niż odpowiedzi. Skąd biorą się tak duże różnice w cenach szczeniaków tych samych ras? Co oznaczają informacje na temat rodowodu i hodowli, które pojawiają się w niektórych ogłoszeniach? I czy w tym wszystkim chodzi o zwierzęta, czy raczej o pieniądze i ludzką ambicję?

Jeżeli wybraliśmy już rasę psach, którego chcemy kupić wejście na pierwszy z brzegu portal z ogłoszeniami uświadomi nam przede wszystkim, że koszty, które poniesiemy z tego tytułu mogą być bardzo różne. Różnice cen szczeniaków tych samych ras sięgają kilku tysięcy złotych. I nie zawsze wynika to z różnic w wyglądzie, lub z faktu, że przy jednych znajdziemy informację, że pies jest z rodowodem, a przy innych nie.

Na jakie zatem wydatki trzeba się przygotować? Sprawdziliśmy ceny kilku wybranych ras. Na początek – bardzo popularne u nas labradory. Za szczeniaczka rasy labrador retriever możemy zapłacić od kilkuset złotych do ok. 2-3 tys. Te ostatnie kwoty dotyczą ogłoszeń, przy których znaleźliśmy informację, że pies pochodzi z hodowli domowej, z rodowodem ZKwP FCI.

Zobacz także: To nie był dobry czas dla stadniny w Janowie. Jak wypadnie tegoroczna aukcja? [GALERIA]

Jeszcze większe różnice w cenach dotyczą na przykład pekińczyków. Znowu – możemy kupić szczeniaczka za kilkaset złotych, ale możemy też takiego, za którego właściciel żąda 3,5 tys. zł (tu znowu pojawia się informacja o rodowodzie ZKwP).

Czasem w ogłoszeniach nie ma ani słowa o rodowodzie, pojawia się za to hasło „po championach” – i już cena psa szybuje do kilku tysięcy złotych. Tak było na przykład w przypadku oglądanych przez nas ogłoszeń dotyczących sprzedaży Yorków (przykłady: 4 tys. zł za psa „po championach”; 1,8 zł za psa z rodowodem ZKwP).

Spory znak zapytania pojawił się też, kiedy przeglądaliśmy ogłoszenia dotyczące maltańczyków. Okazywało się przy nich, że za psa z rodowodem PKMPR trzeba zapłacić ok. 1400-1600 zł, a za takiego z rodowodem ZKwP – 3,5 tys. zł. Czy to oznacza, że mogą być różne rodzaje rodowodów, czy czym jedne są wyraźnie droższe od innych? I co oznaczają ich nazwy? Żeby jednak odpowiedzieć na te pytania, trzeba przede wszystkim uświadomić sobie, jakie zasady regulują ten rynek.

Kto w Polsce może sprzedawać psy?
Zgodnie z Ustawą o ochronie zwierząt generalnie, co do zasady, rozmnażanie psów i kotów w celach handlowych jest w Polsce zakazane. Zakaz ten nie dotyczy jednak hodowli zwierząt zarejestrowanych w ogólnokrajowych organizacjach społecznych, których statutowym celem jest działalność związana z hodowlą rasowych psów i kotów. W praktyce oznacza to, że tylko hodowle zrzeszone w tego typu organizacjach mają prawo sprzedawać psy i koty i robią to legalnie. Każda inna osoba wyhodowane przez siebie zwierzę może je tylko komuś oddać.

Najstarszą i najbardziej znaną organizacją zrzeszającą hodowców psów w Polsce jest Związek Kynologiczny w Polsce (ZKwP). Jako jedyna spośród działających w Polsce organizacji jest członkiem Międzynarodowej Organizacji Kynologicznej (FCI). W ogłoszeniach, które przeglądaliśmy to właśnie pochodzenie z hodowli zrzeszonej w ZKwP sprawiało, że cena szczeniaka była wyższa.

Czytaj również: Przegląd polskich parków rozrywki [GALERIA]

Przykładem innej organizacji jest Polski Klub Miłośników Psów Rasowych (PKMR). Klub powstał 11 kwietnia 2011 r. Na jego stronie internetowej możemy przeczytać, że PKMPR zajmuje się organizacją i propagowaniem hodowli, skupia hodowców pragnących prowadzić hodowlę w poszanowaniu praw zwierząt. Wspólnie tworzymy koleżeńskie grono i wspieramy się wzajemnie. W naszym gronie nie ma miejsca dla osób, dla których pies to tylko „maszynka do robienia pieniędzy”.

Organizacją, która również wymieniana jest na portalach, forach i blogach poświęconych hodowli psów jest Związek Hodowców Psów Rasowych. - Jesteśmy związkiem kynologicznym powołanym przez doświadczonych hodowców psów rasowych. Jesteśmy równorzędnym związkiem kynologicznym dla wszystkich legalnie działających w Polsce organizacji kynologicznych – czytamy na stronie ZHPR. I dalej: – Zgodnie z polskim ustawodawstwem posiadamy prawo do wystawiania różnego rodzaju dokumentów, w tym rodowodów.  Prowadzimy własne rejestry hodowli, księgi rodowodowe oraz organizujemy wystawy  psów  rasowych o randze krajowej i międzynarodowej. Celem naszego działania jest propagowanie hodowli i posiadania psów rasowych – pies rasowy to pies rodowodowy z udokumentowanym pochodzeniem – czytamy. W 2011 r. związek wstąpił do struktur United kennel Clubs International e.V.(UCI) – kolejnej (obok FCI) międzynarodowej organizacji kynologicznej.

Związek związkowo nierówny, a rodowód – rodowodowi?
Przepisy mówiące o tym, że rozmnażać psy i koty w celach handlowych można tylko w zrzeszonych hodowlach weszły w życie na początku 2012 r. Jak możemy wyczytać portalach, forach czy blogach poświęconych hodowli psów, właśnie wtedy rozpoczęło się zamieszanie związane z nowo powstałymi organizacjami zrzeszającymi hodowle psów. Piszą o tym zwłaszcza sympatycy ZKwP, nazywając hodowle zrzeszone w innych organizacjach „pseudohodowlami”.

Lista zarzutów, które stawiają takim miejscom znajdują się m.in. rozmnażanie psów spokrewnionych ze sobą; rozmnażanie psów chorych przewlekle lub z poważnymi dolegliwościami chorobowymi, a nawet z wadami genetycznymi; pokazywanie nabywcy psów, które tak naprawdę nie są rodzicami szczeniaka, którego chce kupić; podrabianie książeczek zdrowia, pieczątek i podpisów weterynarzy. To poważne zarzuty i z pewnością osoby decydujące się na kupno psa powinny mieć na uwadze to, z jakiej hodowli pochodzi wybrane przez nich zwierzę.

Czytaj: Syntetyczne mięso będą sprzedawać jak Coca-Colę! Mięso in vitro w pigułce

Z drugiej strony warto pamiętać, że środowisko hodowców psów wydaje się w tej chwili podzielone. Widać to nawet po wpisach na oficjalnych stronach internetowych stowarzyszeń. PKMPR na przykład pisze tak: Nasze rodowody PKMPR jak i rodowody ZHPR są oparte na przodkach Związku Kynologicznego FCI w Polsce, więc w żaden sposób nie można mówić o dyskryminacji. Często się zdarza i to nagminne że członkowie Związku Kynologicznego w Polsce wpierają ludziom, że tylko ich rodowody są najlepsze, a przecież nasze rodowody jak i ZHPR w Polsce są oparte tylko i wyłącznie na przodkach FCI (pisownia oryginalna).

Co radzą specjaliści?
Tym, którzy chcą kupić rasowego psa specjaliści radzą przede wszystkim, byśmy każdą hodowlę oceniali indywidualnie. Co powinno obudzić naszą czujność? Zbyt niska cena szczeniaka, która może świadczyć o tym, że hodowca oszczędzał na karmie i lekach. Kupno psa z takiego miejsca może oznaczać kłopoty i dodatkowe wydatki w przyszłości.

Kolejna kwestia to transparentność – hodowca powinien przekazać nabywcy nie tylko rodowód szczeniaka, ale również kopie dokumentów rodziców – lub przynajmniej umożliwić wgląd w te dokumenty.

Zobacz: Top 5: Najdroższe śluby i wesela świata [ZDJĘCIA]

Dobrego hodowcę można poznać nie tylko po tym, że umożliwia nam dostęp do wszystkich informacji na temat naszego przyszłego pupila. Najlepsze hodowle można też poznać po tym, że szczeniaki są rezerwowane jeszcze przed narodzinami.
Inną kwestią, na którą zwracają uwagę miłośnicy rasowych psów jest to, czy zwierzę pochodzi z tzw. hodowli domowej (właściciele posiadają wtedy najczęściej jednego psa, hodowany jest w typowo domowych warunkach), czy kojcowej – większa hodowla. Wielu zwolenników ma ta pierwsza opcja. Pojawiają się tu też jednak głosy, że nie o sam typ hodowli tu chodzi, tylko o poziom socjalizacji samych szczeniaków – powinny mieć one kontakt z ludźmi.

Osoby kupujące psa powinny też pamiętać o jeszcze jednej kwestii – wspomniana już ustawa o ochronie zwierząt zabrania sprzedawania zwierząt poza miejscami ich chowu lub hodowli.  Kupujący powinien udać się po odbiór zwierzęcia do hodowcy. Zabroniona jest również sprzedaż oraz kupowanie zwierząt na targowiskach, giełdach itp.

Czy na psach można zarabiać?
Osoby zajmujące się hodowlą psów, które wypowiadają się na ten temat mediach podkreślają, że to zajęcie z pewnością nie jest sposobem na zarabianie pieniędzy. To raczej bardzo kosztowne hobby, zaś pieniądze, które pojawiają się przy okazji wystarczają najczęściej na pokrycie tych kosztów – a o to nie zawsze (wśród wydatków ponoszonych przez hodowców znajdują się m.in. koszty karmy, szczepień, lekarstw, wyjazdów na wystawy). W statutach stowarzyszeń kynologicznych znajdziemy też informacje, że ich celem jest przede wszystkim „udoskonalanie ras” oraz propagowanie wiedzy dotyczących psów. Zaś ZKwP podkreśla, że jest stowarzyszeniem amatorskim.

Zobacz: Rio 2016. Ile polscy olimpijczycy mogą zarobić na igrzyskach?

Z drugiej strony w mediach od czasu do czasu pojawiają się informacje o hodowlach nastawionych na zysk, w których psy przetrzymywane są w złych warunkach. Wiele do myślenia daje też fakt, że jedno ze stowarzyszeń pisze o sobie, że zrzesza ludzi, dla których pies nie jest „maszynką do zarabiania pieniędzy”.

MK

REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: