SuperBiz wiadomości Jak wiceminister lokatorów z własnych domów wyrzucał

Jak wiceminister lokatorów z własnych domów wyrzucał

03.03.2017, godz. 06:00
Reprywatyzacja - Grochowska 71A
foto: Super Express

Warszawą wstrząsają kolejne zatrzymania urzędników miejskich i prawników, a część polityków opozycji potępia w czambuł pomysł rządzącej partii, aby powołać komisję weryfikacyjną dla sprawdzenia poprawności zwrotów nieruchomości w Warszawie. Czemu?

Ostatni dom w Warszawie – tak nazywano rosnący piętro po piętrze budynek przy Grochowskiej 71a, dalej była już tylko pętla tramwajowa. Wedle przedwojennego spisu właścicieli nieruchomości dom zbudowano dla Ety Mandelbaum i Jankiela Grinwalda, a latem 1939 roku bliską ukończenia kamienicę nakryto dachem. W czasie wojny kamienicę pomieszkiwali uchodźcy wojenni, a po wojnie nieruchomość została znacjonalizowana.

Historia kamienicy toczyła się bez zakłóceń przez blisko 70 lat, aż do 2011 roku, kiedy na arenę wkracza wiceminister infrastruktury Maciej Jankowski. Pan Jankowski kierował przez prawię dekadę wydawnictwem Polskapresse, a w czasach koalicji PO-PSL postanowił spróbować sił w polityce. Padło na Ministerstwo Infrastruktury, gdzie pracował przez 6 lat jako wiceminister. Kolejny etap to podobna posada, ale tym razem w MON.

Minister w ostatnim domu

Jeszcze w resorcie infrastruktury losy pana Jankowskiego przecinają się z losami lokatorów opisywanej kamienicy. Na wiosnę 2011 roku czworo z mieszkańców, właścicieli mieszkań własnościowych wykupionych od władz miasta, dostaje od wiceministra list, w którym pan Jankowski obwieszcza im, że ... wykup ich mieszkań jest nieaktualny, a decyzja miasta o sprzedaży była bezpodstawna.

- Reakcją mieszkańców było wielkie zdziwienie – mieszkania z wielkim trudem zostały wykupione, bo władze miasta nie ogłaszały przesadnie szeroko tego, że można je kupować. A raptem kilka lat wcześniej zawiązała się wspólnota mieszkaniowa. I nagle ta wspólnota miała przestać istnieć, z powodu jednego pisma ministra? - pyta jedna z lokatorek kamienicy.

ZOBACZ TEŻ: [REPRYWATYZACJA] Dziś otwarcie skweru im. Jolanty Brzeskiej [GALERIA]

Jako pełnomocnik osób podających się za spadkobierców właścicieli występuje mecenas Robert N., obecnie aresztant śledczy we Wrocławiu. Adwokat jest znany w Warszawie m.in. ze sprawy Chmielnej 70 i wielomilionowych odszkodowań zasądzonych jego siostrze Marzenie K., zawieszonego przez samorząd adwokacki w prawach adwokata. To m.in. Roberta N. informuje wiceminister Maciej Jankowski o swojej próbie pozbycia się właścicieli mieszkań z Grochowskiej 71A. W 2013 roku miasto odmawia zwrotu częsci nieruchomości osobom reprezentowanym przez mecenasa, a samą decyzję odmowną podpisała Gertruda J. - F., niedawno zatrzymana przez Centralna Biuro Antykorupcyjne i przewieziona na przesłuchanie do prokuratury we Wrocławiu.

Kamienica miejska, ale rządzi N.

Odmowa ratusza, w której wyjaśnia też niemożność wykonania postanowienia wiceministra Jankowskiego, to tylko jedna z dwóch decyzji - druga decyzja daje osobom reprezentowanym przez Roberta N. zwrot części nieruchomości, nie wykupionej przez lokatorów. Nowi "zwrotobiorcy" kamienicy rękami mecenasa N. starają się wprowadzać nowe porządki. Podnosi lokatorom czynsz, w asyście notariusza Piotra Sicińskiego, byłego śedziego wydziału ksiągu wieczystych,  i niedoszłych spadkobierców kamienicy przy Grochowskiej urządza spotkania wspólnoty. Na tych spotkaniach dotychczasowi członkowie wspólnoty, którzy wykupili mieszkania, zostali powiadomieni, że ich udział w głosowaniu spadł poniżej połowy, bo przytłaczającą większość mają "nowi właściciele". Na spotkaniach wspólnoty decydowano o nadbudowaniu i remoncie kamienicy.

W księdze wieczystej kamienicy pod adresem Grochowskiej 71A jako właściciel nadal figuruje miasto stołeczne Warszawa. Nazwiska właścicieli przedwojennych za nic nie zgadzają się z nazwiskiem osoby, która po wojnie składała wniosek w ramach dekretu Bieruta. To ona - wedle decyzji zwrotowej - przekazała spadek osobom, które ubiegały się - częściowo skutecznie - o przejęcie kontroli nad budynkiem. Tak skutecznie się starali, że w ich sprawie interweniował sam wiceminister budownictwa! Na szczęście osób, które kupiły w kamienicy mieszkania - nieskutecznie. Czy udałoby się uniknąć tej sytuacji i oszczędzić nieszczęścia lokatorom, jeśli decyzje zwrotowe ratusza byłyby jawne.

- To pokazuje, jak wiele brakuje działaniom obecnym władzom miasta do pełnej przejrzystości. Przy sprawach tak istotnych, jak los lokatorów komunalnych i mienia publicznego wartego miliony, ukrywanie decyzji i dokumentacji skutkuje takimi przypadkami, jak Chmielna 70. W ratuszu muszą zrozumieć, że jawność zarówno decyzji, jak i mechanizmów ich podejmowania, to dzisiaj w Europie nie tyle standard, ile fundament budowania relacji władz miejskich z mieszkańcami. W Warszawie władze mają dwa wyjścia: albo umożliwią obywatelom wgląd w kulisy dotyczących ich decyzji, albo będą składać wyjaśnienia we Wrocławiu. Bo jak na razie tłumaczenia władz są tak samo przekonujące, jak miejskie przetargi na audyt – mówi Jan Śpiewak, radny warszawskiego Śródmieścia.

Rzecznik Ministerstwa Infrastruktury i Budownictwa, którego  tak się odniósł do skandalicznej próby wyłudzenia, dokonanej przez swojego urzędnika wysokiego szczebla: "do MIB nie wpłynęły żadne nowe wnioski dotyczące weryfikacji decyzji nr BO3b/786-R-400/08 z 2011 r. Nie wpłynęły również żadne informacje pozwalające podważyć ustalony w decyzji stan faktyczny i prawny, co oznacza, że brak jest także podstaw do wszczęcia postępowania nadzorczego z urzędu."

Więcej
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: