SuperBiz wiadomości Jasnowidz groził staruszkowi śmiercią, jeśli nie skorzysta z SMS-owego tarota

Jasnowidz groził staruszkowi śmiercią, jeśli nie skorzysta z SMS-owego tarota

15.02.2017, godz. 12:42
Senior korzystający ze smartfona
foto: SHUTTERSTOCK

„Gdy niebiosa coś Ci dają, a Ty tego nie weźmiesz, wówczas w zamian nieszczęście tylko otrzymasz. Mam szalenie ważne informacje. Odpisz”, „Twoją obecną sytuację opisuje Karta Wisielca”, „Ciąży nad Tobą klątwa. Stracisz miłość, zdrowie i pieniądze. Tylko SMS-em możesz złamać zły czar” - tego typu SMS-ami od tajemniczego wróżbity dzień w dzień nękany był nasz czytelnik, pan Jerzy. Mężczyzna ma 80 lat, jest schorowany, przez co straszenie go pogorszeniem stanu zdrowia równa się właściwie ze straszeniem śmiercią! „Pomóżcie mi uwolnić się od tego potwora. Nie mam już siły i zdrowia, wysiadają nerwy” - z takim rozpaczliwym apelem zwrócił się do nas pan Jerzy. Udało nam się mu pomóc.

80-letni pan Jerzy mieszka w Tomaszowie Mazowieckim. Ma problemy z krążeniem,  trudno mu chodzić. Jego małżonka także jest schorowana – przeszła już dwie operacje stawu biodrowego. Mimo to małżeństwo starało się nie tracić pogody ducha. Ich życie w prawdziwy koszmar zmienił tajemniczy jasnowidz, który nękał Jerzego SMS-ami, w których zachęcał go do skorzystania z usługi postawienia tarota. W innym razie naszego czytelnika miały spotkać duże nieprzyjemności, w tym utrata zdrowia. „Dziś w komórce mam cały plik oszczerczych wróżb, które doprowadzą mnie do utraty zdrowia, do reszty” - napisał do nas czytelnik. „Nie da się normalnie żyć, otrzymując tego typu treści” - podkreślał, prosząc o pomoc.

ZOBACZ TEŻ: Nowe oszustwo przez telefon. Nie odpowiadaj na to pytanie

Nie mogliśmy przejść obojętnie wobec tego apelu. O ile osoba młoda mogłaby SMS-owe nagabywanie skwitować jedynie ironicznym uśmiechem, to dla starszego, schorowanego człowieka jest to już duży problem, który negatywnie wpływa na jego psychikę. Pan Jerzy jest użytkownikiem telefonu na kartę w sieci T-Mobile. W grudniu zeszłego roku, zgodnie z nowymi przepisami, zarejestrował swój numer, od tego czasu zaczęły przychodzić nękające go SMS-y. Pan Jerzy myślał początkowo, że to jego operator wysyła do niego niepokojące wiadomości, ale okazało się, że był w błędzie. T-Mobile ze sprawą nie ma nic wspólnego, poprawnie zarejestrowało numer i nie udostępniło danych pana Jerzego zewnętrznej firmie zarejestrowanej w Szczecinie, która okazała się nadawcą SMS-ów od wróżbity.

- Starszy pan niesłusznie połączył zarejestrowanie numeru z faktem otrzymywania SMS-ów zachęcających go do skorzystania z tarota. Po weryfikacji okazało się, że nasz klient skorzystał kilka razy z tzw. numerów premium, czyli np. uczestniczył w jakimś konkursie, ale w żadnym razie nie był on organizowany przez naszą sieć – tłumaczy Konrad Mróz, ekspert T-Mobile. - Klient nieświadomie zaakceptował postanowienia regulaminu, zgadzając się na otrzymywanie SMS-ów zachęcających do skorzystania z wróżby. Ustaliliśmy, jaka firma wysyłała wiadomości do naszego klienta i podaliśmy mu numer telefonu, pod którym może wycofać się z subskrypcji usług – dodaje Mróz.

ZOBACZ TEŻ: „Oszust stulecia” dostanie 2 mln zł odszkodowania!

Potwierdza to nam Pan Jerzy. - Po waszej interwencji skontaktowało się ze mną T-Mobile i poradziło, co zrobić, aby te SMS-y już do mnie nie przychodziły. Dzwoniłem już do ich nadawcy i poprosiłem o wypisanie mnie z listy odbiorców. Dziś, pierwszy raz od dawna, nie dostałem ani jednej wiadomości – cieszy się nasz czytelnik. Podkreśla jednocześnie, że, mimo iż T-Mobile nie ma nic wspólnego z nękającą go firmą, stanęło na wysokości zadania i zadeklarowało dalszą pomoc, jeśli wiadomości wciąż będą przychodziły – pan Jerzy nie chciał bowiem blokować możliwości otrzymywania SMS-ów typu premium, gdyż co jakiś czas bierze udział w konkursach za pośrednictwem telefonu. Jak się od niego dowiedzieliśmy, sieć nie tylko poradziła mu, w jaki sposób pozbyć się niechcianych wiadomości, ale też zasiliła jego konto kwotą 10 zł, aby nie musiał pokrywać kosztów telefonu do nękającej go spółki z własnej kieszeni.

autor: Piotr Osiński zobacz inne artykuły tego autora
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: