SuperBiz wiadomości Kobiety w polskich służbach mundurowych [GALERIA]

Kobiety w polskich służbach mundurowych [GALERIA]

17.09.2016, godz. 11:14
Kobiety w armii i policji
foto: MON

Kobiety pracują w różnych służbach mundurowych i siłach zbrojnych, jednak największą popularnością wśród Polek cieszy się policja. W marcu 2016 r. pracowało w niej ponad 15,2 tys. kobiet, co stanowiło 18 proc. wszystkich funkcjonariuszy w tej formacji. W 2015 r. szeregi policji zasiliło 500 kobiet. Pozwoliło to zwiększyć liczbę funkcjonariuszek ogółem o blisko 250 osób, w porównaniu z rokiem ubiegłym.

Kobiety policjantki

Pracownicy mundurowi w Polsce podlegają Ministerstwu Spraw Wewnętrznych i Administracji, które czuwa nad wewnętrznym bezpieczeństwem naszego kraju oraz Ministerstwu Obrony Narodowej, które strzeże granic terytorialnych Polski. Zdecydowanie więcej kobiet jest w formacjach podległych MSWiA: w policji, straży pożarnej, straży granicznej i biurze ochrony rządu.

Formacja samorządowej policji powstała w 1919 roku. Sześć lat później 30 kobiet po raz pierwszy w historii zapisało się na kurs, który miał je przygotować do zawodu policjantki. Najwięcej funkcjonariuszek policji pełni służbę w Katowicach (ponad 3,7 tys.), Warszawie (3,2 tys.) i we Wrocławiu (blisko 3,2 tysiąca). W garnizonie śląskim znalazło zatrudnienie przeszło 1,6 tys. kobiet, w garnizonie dolnośląskim – ponad 1,4 tys., a w garnizonie stołecznym – ponad 1,3 tysięcy. Oprócz mundurowych, w lipcu br. w polskiej policji pracowało ok. 18 tys. kobiet w cywilu.

Kobiety w Biurze Ochrony Rządu

Dużo później kobiety zostały dopuszczone do pracy w Biurze Ochrony Rządu. BOR zaczął je zatrudniać w latach 50., ale początkowo wyłącznie do prac biurowych i administracyjnych. Sytuacja uległa poprawie dopiero w latach 90., za rządów Hanny Suchockiej. Kobiety podjęły pracę w ochronie premier Suchockiej i zasilają ochronę rządu do dzisiaj. W marcu br. blisko 9 proc. wszystkich funkcjonariuszy BOR-u stanowiły kobiety.

Zobacz także: Przemysł zbrojeniowy. Co powstaje w polskich fabrykach? [GALERIA]

Wśród pracowniczek Biura Ochrony Rządu można znaleźć wiele doświadczonych i zasłużonych funkcjonariuszek. Należy do nich Matylda Szalaty, która zabezpieczała przedstawicieli rządu podczas tak ważnych wydarzeń, jak pierwsza wizyta Prezydenta USA Baracka Obamy w Polsce czy Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej Euro. W 2012 r. uzyskała certyfikowane bezpośrednio przez NATO uprawnienia instruktora ds. przeciwdziałania improwizowanym urządzeniom wybuchowym C-IED, ukończyła także.

Pracowniczki straży granicznej

Procentowo kobiety mają największą przewagę w straży granicznej, gdzie stanowią ponad 32 proc. wszystkich funkcjonariuszy. Pod koniec 2015 r. w tej formacji pracowało ponad 3,6 tys. kobiet. W ciągu 2015 r. straż graniczna powiększyła się o 100 nowych strażniczek, chociaż w tym czasie zatrudniono ok. 140 kobiet.

Kobiety strażaczki

Dla porównania, w marcu 2016 r. w Państwowej Straży Pożarnej pracowało 1,2 tys. kobiet, podczas kiedy liczba wszystkich strażaków sięgała 30 tysięcy. Z danych MSWiA za marzec wynika, że mimo niewielkiej liczebności, blisko 200 kobiet w tej formacji było zatrudnionych na kierowniczych stanowiskach.

Przeczytaj również: Ile Polska chce wydać na rakiety, śmigłowce i okręty?

Kobieta generał

Obecnie wiele kobiet zajmuje kluczowe stanowiska w służbach mundurowych podległych MSWiA. Pierwszą kobietą w korpusie generałów polskiej policji została Irena Doroszkiewicz. Udało jej się przejść przez wszystkie szczeble policyjnej kariery – najpierw była funkcjonariuszką w komendzie rejonowej, potem w komendzie miejskiej, następnie – w komendzie wojewódzkiej. W 2013. r. została opolską komendantką wojewódzką policji. Obecnie podlega komendantowi głównemu policji. Również na czele MSWiA w latach 2014 – 2015 stała kobieta, Teresa Piotrowska.

Kobiety w siłach zbrojnych

Niestety, kobiety nadal rzadko robią karierę w polskiej armii. Dopiero od 1999 r. mają możliwość studiowania w szkołach wojskowych. Wcześniej tylko mężczyźnie mieli wstęp do akademii wojskowych oraz wyższych szkół oficerskich i podoficerskich. Pod koniec 2015 r. 460 kobiet studiowało w szkołach wojskowych, które nazywane są potocznie „służbą kanadyjską". W zależności od zapotrzebowania sił zbrojnych, szef MON raz na rok ogłasza limit miejsc na kierunkach przygotowujących do zawodowej służby wojskowej oraz w szkołach oficerskich i podoficerskich. Chociaż absolwenci obu płci muszą wykazać się taką samą wiedzą teoretyczną, to wymagania na egzaminie fizycznym są zróżnicowane w zależności od płci.

Przed 1999 r. kobiety podejmowały pracę w korpusach medycznych oficerów służby zdrowia, wojskowych ośrodkach farmacji i techniki medycznej czy w inspektoratach farmaceutycznych. Zmianom w dostępie kobiet do edukacji uczącej żołnierskiego fachu towarzyszyło utworzenie w 1999 r. Rady ds. Kobiet w SZ RP ─ organu, z którego opinii i doradztwa korzysta kierownictwo MON. Interesy żołnierek w Polsce reprezentuje także krajowa delegatura Komitetu NATO ds. Równości Płci (NCGP), a od marca br. – pełnomocnik ministra MON ds. wojskowej służby kobiet.

Może cię zainteresować: Targi zbrojeniowe MSPO w Kielcach zdominowała tematyka rakiet

Dopiero w maju 2016 r. szef MON Antoni Macierewicz zapowiedział, że zostaną uregulowane kwestie zatrudnienia w wojsku kobiet w ciąży. Zgodnie z ustawą o służbie wojskowej żołnierzy zawodowych (tzw. ustawa pragmatyczna), ciężarna żołnierka może stracić pracę, jeżeli do porodu zostało więcej niż 6 tygodni (dane z maja 2016 roku). W przypadku wygaśnięcia jej kontraktu podczas ciąży, nie ma obowiązku przedłużenia umowy.

Wiosną br. media nagłośniły przypadek kobiety, która została zwolniona z sił zbrojnych w czwartym miesiącu ciąży. W jej interweniował rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar, który poprosił o zajęcie stanowiska szefa MON, Antoniego Macierewicza. Paradoksalnie, ustawa chroni przed zwolnieniem żołnierzy przebywających na urlopie macierzyńskim, ojcowskim lub rodzicielskim, a także gwarantuje kobietom w ciąży prawo do 12-miesięcznego urlopu, ale nie zapewnia całkowitej ochrony prawnej żołnierkom w ciąży. Tymczasem Trybunał Sprawiedliwości UE orzekł, że nieprzychylne traktowanie kobiet z powodu ciąży stanowi przejaw dyskryminacji płciowej.

Pod koniec 2015 r. kobiety stanowiły niecałe 5 proc. pracowników służb zbrojnych. W wojsku znalazło zatrudnienie blisko 4,5 tys. kobiet, z czego ponad połowa pracowała na stanowiskach szeregowych. Pod koniec ubiegłego r. 2477 kobiet należało do korpusu szeregowego, 794 – do korpusu podoficerskiego, a 1213 – do korpusu oficerskiego. Kobiety, które podejmują decyzję o karierze wojskowej, często są deprecjonowane. O dyskryminacji płciowej w armii i na uczelniach przygotowujących do służby wojskowej mówi m.in. porucznik Sylwia Klimkiewicz, która w 2015 r. została dowódcą 15. Gołdapskiego Pułku Przeciwlotniczego.

Źródła: mswia.gov.pl, bip.mon.gov.pl, polsatnews.pl, weekend.gazeta.pl, isap.sejm.gov.pl

autor: Anna Bartosiewicz zobacz inne artykuły tego autora
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: