SuperBiz wiadomości Kowalczyk: Posłowie skorzystają z 500 zł na dziecko, bo mają niskie pensje

Kowalczyk: Posłowie skorzystają z 500 zł na dziecko, bo mają niskie pensje

07.12.2015, godz. 12:27
Henryk Kowalczyk
` foto: PZPS

Polski poseł miesięcznie zarabia ok. 12,5 tys. zł brutto. Dla wielu Polaków to kwota wręcz niewyobrażalna, ale zdaniem ministra Henryka Kowalczyka to mało. I to mało na tyle, że minister nie widzi nic złego w tym, by posłowie starali się o przyznanie im 500 zł an dziecko, kiedy już ustawa wejdzie w życie, bo „nie należą do kategorii bogatych”.

Kowalczyk jest szefem Komitetu Stałego Rady Ministrów. O pensjach swoich kolegów z poselskich ław mówił na antenie TVN24 BiŚ. Jego komentarz odnosił się do słów marszałka Senatu, Stanisława Karczewskiego, który stwierdził, że bogaci Polacy skompromitują się, jeśli skorzystają z programu 500 zł na dziecko – zgodnie z zapowiedziami o świadczenie będzie można wystąpić już od kwietnia 2016 r., a pieniądze dostaną na drugie i kolejne dziecko rodzice bez względu na uzyskiwane dochody.

ZOBACZ TEŻ: Szydło: 500 zł na dziecko już w kwietniu 2016 r. Bez limitów dla bogatszych rodzin

Po wypowiedzi Karczewskiego pojawiły się głosy oburzenia, że skoro korzystanie z 500 zł na dziecko miałoby być kompromitacją dla bogatych, być może o pomoc pieniężną nie powinni występować posłowie PiS-u. - Akurat diety poselskie i uposażenia poselskie, to są tak małe, że już chyba nie należymy do kategorii bogatych, których miał na myśli Marszałek Senatu – powiedział Kowalczyk.

Bieńkowska miała rację?

Minister dodał, że jego zdaniem niskie są uposażenia nie tylko posłów, ale i pracowników ministerstw. Zdaniem Kowalczyka nie ma chętnych do pracy na stanowiskach sekretarzy stanu w resortach, bo można na tym zarobić ok. 7 tys. zł miesięcznie brutto, co na rękę daje ok. 5 tys. zł. Kowalczyk uważa, że przez tak „niskie” kwoty do pracy w resortach trudno skłonić ekspertów, którzy mogliby przejść z prywatnych przedsiębiorstw czy rynku finansowego. Kowalczyk powiedział też, że ten system jest chory, bo dyrektorzy departamentów w ministerstwach zarabiają więcej niż wiceministrowie, którym podlegają.

ZOBACZ TEŻ: 6 tysięcy złotych - niemożliwe, żeby ktoś za tyle pracował!

Wygląda na to, że kontrowersje związane z zarobkami polityków tym samym powrócą do debaty publicznej. Ostatnio było o tym głośno w maju br., kiedy na jaw wyszło nagranie wypowiedzi unijnej komisarz Elżbiety Bieńkowskiej, która powiedziała, że „tylko złodziej lub idiota pracuje za 6 tys. zł miesięcznie”. Wtedy media, w szczególności prawicowe, wytykały Bieńkowskiej te słowa. Dziś to sam PiS zdaje się potwierdzać, że nie były one dalekie do prawdy.

Źródło: tvn24bis.pl, sejm.gov.pl

autor: Piotr Osiński zobacz inne artykuły tego autora
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: