SuperBiz wiadomości Lodowy milioner. Zbigniew Grycan jak Hiltonowie – fortuna i niesforna rodzina. Teść Marty Grycan, dziadek Weroniki i Wiktorii

Lodowy milioner. Zbigniew Grycan jak Hiltonowie – fortuna i niesforna rodzina. Teść Marty Grycan, dziadek Weroniki i Wiktorii

22.05.2015, godz. 18:00
grycanki, grycan, horodyńska
Co Joanna Horodyńska powiedziała o stylu Marty i Wiktorii Grycan? Dowiedz się na se.pl! foto: AKPA

Nestor rodziny Grycanów i potentat w biznesie lodowym w Polsce, to niezwykle pracowity biznesman, który do niedawna odwiedzał własne lokale, zakładał fartuch i sam zabierał się do roboty. Teraz marka "Grycan" stała się na tyle duża, że tylko nią zarządza i nie robi tego już w pojedynkę. Jego największym zmartwieniem jest jednak synowa Marta Grycan i jej córki, popularnie nazywane Grycankami, które nie przynoszą chluby rodzinnemu biznesowi.

Historia jednej z najpopularniejszej marki lodów w Polsce sięga XIX wieku. Dziadek Zbigniewa pracował wówczas nad sabotiere, czyli lodami robionymi w maszynie składającej się z dwóch cynowych kotłów. Ponad sto lat temu lody nie były dobrem tak powszechnym jak obecnie i występowały jedynie sezonowo – jadło się je głównie... zimą. Tylko w mroźne miesiące można było korzystać z naturalnych zamrażarek.

Zobacz także: Michał Sołowow - majątek 7,7 mld zł. Najbogatszy sportowiec w Polsce, ściga się z Kubicą i Hołowczycem

W czasie II wojny światowej rodzina Grycana zamieszkała we Wrocławiu, gdzie przy pl. Grunwaldzkim uruchomiono pierwszą lodziarnię w mieście. Biznes prowadził jeszcze ojciec Zbigniewa, a jego syn udał się do Warszawy, aby podszlifować umiejętności w cukierni prestiżowego hotelu Bristol. Gdy stery w rodzinniej firmie przejmie przyszły król lodów, to Grycanowie przenoszą się do stolicy.

Zbigniew Grycan (rocznik 1941) w 1980 r. kupuje Zieloną Budkę, firmę produkującą i sprzedającą lody. Zaczyna od jednego stołecznego lokalu, ale wkrótce marka pojawia się w całym kraju. Po zmianie ustrojowej rodzi się firma „Zbigniew Grycan Wynajem, Dzierżawa, Produkcja”. W 2000 roku Grycan zdecydował się na sprzedaż udziałów, a spółka Zielona Budka pozyskała nowego inwestora: Enterprise Investors. Pozostał jednak w biznesie lodowym i w roku 2004 powrócił z nową firmą „Grycan – lody od pokoleń”. Obecnie sieć lodziarni firmowych posiada 130 lokali, a sama marka może się poszczycić pozycją lidera na rynku lodów familijnych. Na ten rok firma zaplanowała jeszcze kilkanaście nowych otwarć.

Lodowa rodzina szczególną uwagę zwraca na jakość swojego produktu. Przedstawiciele Grycana przekonują, że liczy zadowolnie każdego klienta i rozwój przedsiębiorstwa. Na początku firma startowała z 60 smakami, a dotychczas było ich niespełna setka. O tym czy dany smak się przyjmie decyduje sama rodzina i pracownicy. Zgodnie z tradycją to właśnie im przypada rola pierwszych testerów. Co ciekawe, okazuje się, że najlepszą grupą testująca nowe smaki są... księgowe.

Sprawdź koniecznie: Zygmunt Solorz-Żak. Szef Polsatu, były właściciel Śląska Wrocław i  drugi najbogatszy Polak z majątkiem 12 mld zł

Marka Grycan zawitała też za granicę. Polskie lody dostępne są w 11 krajach w Europie oraz w Azji. Dziś firma daje pracę 1200 osobom i sprzedaje prawie co dziesiątą porcję lodów na wartym ok. 1,2 mld zł polskim rynku. Kiedy rodzinna marka prężnie sie rozwija, największym zmartwieniem Zbigniewa Grycana jest sama jego rodzina. A to za sprawą żony jego syna Adama, Marty. Syn poszedł w ślady ojca i został cukiernikiem. Jego małżonka stała się celebrytyką i wraz ze swoimi córkami Weroniką i Wiktorią, skrzętnie z tego korzysta. W kolorwych magazynach i serwisach plotkarskich pełno "Grycancek", ale trudno stwierdzić skąd ta popularość. Trzy panie, które są znane z tego, że są znane i nie kryją się ze swoją wyraźną nadwagą, nie są najlepszą reklamą dla firmy sprzedającej lody. Specjaliści PR przekonują, że wizerunek Grycanek epatujący bogactwem nie pasuje do marki Grycan kojarzonej z tradycją i rodzinnymi wartościami.

- Ani ja, ani moja żona Elżbieta nigdy nie stawialiśmy sobie za cel tworzenia szumu medialnego wokół naszej rodziny czy naszej firmy. Jest nam niepotrzebny – przyznał publicznie Zbigniew Grycan. - Po prostu zawsze robiliśmy to, co umiemy najlepiej, doskonałe lody - dodaje. Wygląda na to, że jest w podobnej sytuacji jak amerkańska rodzina Hiltonów, potenatatów na rynku hotelowym, która musi znosić wybryki Paris Hilton, dziedziczki fortuny.

REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: