SuperBiz wiadomości Mniejsze alimenty przez 500 plus. Minister oburzony

Mniejsze alimenty przez 500 plus. Minister oburzony

21.04.2016, godz. 12:58
Bartosz Marczuk
Bartosz Marczuk foto: EAST NEWS

„Praktyka niepłacenia alimentów w Polsce już sama w sobie jest oburzająca. Jeżeli miałaby ona być teraz jeszcze wzmacniania przez sądy, byłoby to co najmniej nieodpowiednie" – powiedział serwisowi SuperBiz Bartosz Marczuk, podsekretarz stanu w Ministerstwie Rodziny.

Jest pierwszy wyrok na niekorzyść dziecka rozwodników związany z programem „Rodzina 500+". W Rzeszowie sąd nie przyznał samotnej matce podwyżki alimentów ze względu na rządowy program. W uzasadnieniu powołano się na ustawę o pomocy państwa w wychowaniu dzieci.

- Zgodnie z tym, co od samego początku mówiliśmy, tego rodzaju praktyki nie powinny mieć miejsca. „500+" ma służyć wspieraniu dzieci i rodzin, a nie wyręczaniu rodziców w płaceniu alimentów na własne dzieci. – zapewnił w rozmowie z SuperBiz wiceminister rodziny, Bartosz Marczuk.

Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej opublikowało oficjalne oświadczenie, w którym deklaruje, że od początku działalności programu „Rodzina 500+" Ministerstwo Sprawiedliwości monitoruje sytuację.

Już teraz wiadomo, że ojcowie, którzy chcą płacić mniej na dzieci, powołują się na rządowy program. Przykłady adwokatów, do których zwracali się rodzice, podał dzisiaj Dziennik Gazeta Prawna. Nie wiadomo jednak, czy ministerstwo rodziny, gospodarz programu „Rodzina 500+", będzie interweniować w tej sprawie.

Może zaiteresować cię także: Będzie rekord 500+ na Dolnym Śląsku. Rodzina z gminy Jawor otrzyma aż 5500 zł

- Ministerstwo Sprawiedliwości będzie tę sprawę monitorować. Najpierw musimy przekonać się, czy skala tego zjawiska jest istotna, bo pojedyncze przypadki nie są powodem do tego, żeby od razu dokonywać istotnych zmian legislacyjnych. Sprawdzimy, jak to wygląda i jeśli okaże się, że jest to na tyle istotne, żeby rzeczywiście interweniować, to zrobimy to – zapewnił serwis SuperBiz wiceminister Bartosz Marczuk. – Wyniki monitoringu pewnie będą już w maju. Wtedy przeanalizujemy, jak to wygląda – dodał podsekretarz stanu.

O precedensowej sytuacji w Rzeszowie poinformowała DGP adwokat Anna Mazur, która reprezentowała swoją klientkę w sprawie o podwyższenie wysokości alimentów. Podkreśliła ona, że idea świadczenia wychowawczego była inna. W żadnym wypadku nie miało ono zwalniać z obowiązku alimentacyjnego. Jej zdaniem teraz rodzice, którzy będą chcieli uchylić się od łożenia pieniędzy na dzieci po rozwodzie, będą mogli wnioskować o obniżenie alimentów ze względu na prawo do „500+". Za taką interpretacją przepisów przemawiałby art. 135 par. 1 Kodeksu Rodzinnego i Opiekuńczego.

„Nie widzę podstaw do nieuwzględniania świadczeń uzyskiwanych w ramach programu przy ustalaniu wymiaru obowiązku alimentacyjnego rodziców. Zgodnie z art. 4 ust. 1 ustawy o pomocy państwa w wychowaniu dzieci celem świadczenia jest »częściowe pokrycie wydatków związanych z wychowaniem dziecka«" – napisał adwokat Krzysztof Świeczkowski. Jego zdaniem uchwalając ustawę w obecnej postaci, państwo przejęło na siebie część obowiązku zaspokajania podstawowych potrzeb dzieci. Według adwokata podwyżka alimentów i przyznanie świadczenia rodzinnego w niektórych sytuacjach może prowadzić do sytuacji, w których potrzeby dziecka będą zaspokajane ponad normowany przez prawo minimalny poziom.

Przeczytaj również: Dali 500 zł na dziecko, podwyższą VAT na smoczki?

Obowiązek alimentacyjny jest nakładany na rodziców, których dzieci nie dysponują majątkiem wystarczającym na pokrycie kosztów ich utrzymania. Prawo to reguluje Kodeks Rodzinny i Opiekuńczy. Kwestią sporną jest, czy 500 zł w ramach rządowego programu stanowi majątek dziecka. Zdaniem adwokata Filipa Pełnego, innego rozmówcy DGP – tak. Powiedział on dziennikowi, że świadczenie wychowawcze powinno się uwzględniać podczas wyliczania kosztów utrzymania dziecka.

Inaczej na sprawę zapatruje się adwokat dr Magdalena Matusiak-Frączak, według której obowiązek utrzymania dziecka spoczywa przede wszystkim na rodzicach (mówi o tym art. 133 par. 1 k.r.o.), a wysokość alimentów powinna być uzależniona od zarobkowych i finansowych możliwości rodzica (patrz art. 135 par. 1 k.r.o.).

Precedens w Rzeszowie nie musi być odosobniony. Resort sprawiedliwości zapowiedział, że przedstawi ministerstwu rodziny propozycję doprecyzowania przepisów. Jak podkreślił reprezentujący Ministerstwo Sprawiedliwości Sebastian Kaleta, świadczenie wychowawcze nie miało być wliczane do dochodu rodziny. Nie wiadomo jednak, kiedy, i czy w ogóle, zostanie wprowadzona korekta ustawy regulującej program „Rodzina 500plus". Bez odpowiedzi pozostaje również pytanie, ile dzieci zostanie poszkodowanych przez interpretację obowiązujących przepisów.

Trudno powiedzieć, w jakim stopniu ustawa o pomocy państwa w wychowaniu dzieci wpłynie na wysokość zasądzanych alimentów. Na razie sędziowie i adwokaci mogą różnie ją interpretować i dywagować na temat tego, które potrzeby małoletniego dziecka powinni zaspokajać rodzice, a które państwo. Oprócz tych podstawowych do uwzględnienia pozostają również inne w pełni usprawiedliwione potrzeby, np. edukacji i rozwoju.

Źródła: Dziennik Gazeta Prawna, mpips.gov.pl

autor: Anna Bartosiewicz zobacz inne artykuły tego autora
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: