SuperBiz wiadomości Nawoływanie do bojkotu niemieckich produktów uderzy w Polskę

Nawoływanie do bojkotu niemieckich produktów uderzy w Polskę

12.01.2016, godz. 06:00
Krystyna Pawłowicz
Krystyna Pawłowicz foto: EAST NEWS

Do Niemiec trafia jedna czwarta polskiego eksportu, a jedna piąta importu do naszego kraju przyjeżdża właśnie zza Odry. Bojkot niemieckich towarów byłby szkodliwy dla polskiej gospodarki, a wypowiedzi polityków to pohukiwania, które jak najszybciej powinny się skończyć - tak eksperci, z którymi rozmawiał money.pl oceniają słowa polskich i niemieckich polityków o ewentualnych sankcjach, które mogłyby zostać nałożone na Polskę.

- Jeśli mówimy o interesach ekonomicznych, to należy uświadomić Niemcom, że to działa w dwie strony - powiedział w niedzielę w TVN24 wiceminister obrony Bartosz Kownacki, nawiązując do wypowiedzi szefa klubu parlamentarnego rządzącej CDU/CSU, który zasugerował, że na Polskę mogą zostać nałożone sankcje. Miałoby do tego dojść, jeśli partia rządząca „będzie w dalszym ciągu lekceważyła normy państwa prawa”. Wiceminister zauważył, że MON nie musi korzystać z oferty niemieckich koncernów i zasugerował, że również cały rząd mógłby to rozważyć.

Zobacz także: Rząd Beaty Szydło opodatkuje e-sklepy?

- Bojkotujmy, tam gdzie można, towary i banki niemieckie! Za ich 'kary', sami wymierzajmy Niemcom gospodarcze kary – napisała na Facebooku posłanka Krystyna Pawłowicz.

Taki pomysł w rozmowie z money.pl krytykuje jednak Jerzy Krzanowski, wiceprezes producenta mebli Nowy Styl. - To są bezsensowne pomysły i kompletnie niemożliwe do przeprowadzenia. Zresztą w mojej opinii, to nie jest konflikt na linii Polska-Niemcy, tylko co najwyżej Polska-Unia Europejska. I nie uważam, żeby to był jakiś ogromy kryzys. Nikomu na tym nie zależy - mówi money.pl Krzanowski.

Maciej Grelowski, ekspert BCC, jest zdania, że bojkot niemieckich towarów byłby dla Polski wręcz szkodliwy. - Nie trzeba być człowiekiem wielce przygotowanym do proroctw, by stwierdzić, że bojkot niemieckich firm nie wyszedłby nam na dobre przy tak dużym uzależnieniu polskiej gospodarki od niemieckiej. Byłby to znaczący cios dla polskiej gospodarki. Byłoby to działanie w stylu "na złość mamie uszy odmrożę”. To nic nie dający, ale szkodliwy gest, który postawi w kłopotliwej sytuacji bojkotujących – powiedział w rozmowie z money.pl.

Przez dwadzieścia ostatnich lat wartość wymiany handlowej z Niemcami wzrosła sześciokrotnie. Tylko w zeszłym roku podskoczyła o 11 proc. w porównaniu do wartości z 2013 rokiem. Czy coraz ostrzejsze tony wypowiedzi polityków z obu krajów mogą zaszkodzić rozwijającym się stosunkom gospodarczym? - Mamy do czynienia z sytuacją, że polityka sobie a gospodarka sobie - mówi Marcin Mróz, główny ekonomista Grupy Copernicus. – Jesteśmy dwoma całkiem dużymi gospodarkami położonymi obok siebie, mamy bardzo bliskie kontakty gospodarcze i nie sądzę, żeby polityka to miała zmienić - powiedział ekspert w programie #dziejesienazywo w Wirtualnej Polsce i money.pl.

- Wydaje mi się, że to takie pohukiwanie. Nie wydaje mi się, żeby zmiana władzy w Polsce miała taki wpływ na to, co robią niemieckie firmy - dodaje Michał Dybuła, główny ekonomista BGŻ BNP Paribas.

Podobnego zdania jest również Polsko-Niemiecka Izba Przemysłowo Handlowa. - Jesteśmy zdania, że indywidualny konsument będzie podejmował decyzje w oparciu o kryteria rynkowe – konkurencyjność, jakość, dostępność cenową towarów i usług – uważa rzeczniczka Izby Katarzyna Soszka-Ogrodnik. - I te produkty i usługi, które spełnią owe wymagania najlepiej, będą preferowane przez konsumentów, niezależnie od ich pochodzenia.

Niemcy to nasz największy partner handlowy. Jak wynika z danych niemieckiego Federalnego Urzędu Statystycznego, w zeszłym roku wartość polskiego eksportu do Niemiec sięgnęła 47,6 mld euro. W tym czasie importowaliśmy zza Odry towary o wartości 39,8 mld euro. Łączna wartość obrotów handlowych między Polską a naszym zachodnim sąsiadem wyniosła więc 87,4 mld euro - przypomina money.pl.

Czytaj koniecznie: Morawiecki chce pomóc tylko najbiedniejszym frankowiczom

Co sprzedajemy Niemcom? Z danych zebranych przez resort gospodarki, są to głównie maszyny i urządzenia mechaniczne oraz sprzęt elektryczny (22 proc.), metale nieszlachetne (17 proc.) oraz pojazdy (15 proc.). Importujemy natomiast maszyny i urządzenia mechaniczne (25 proc.), metale (16 proc.), pojazdy (14 proc.) oraz tworzywa sztuczne, a w szczególności części i akcesoria samochodowe, a także oleje ropy naftowej, części do silników, leki, wyroby walcowane i artykuły z żeliwa lub ze stali, okucia.

Niemcy są również  największym inwestorem zagranicznym w Polsce, biorąc pod uwagę wartość inwestycji ogółem. W naszym kraju działa około 6200-6300 firm z kapitałem niemieckim, a skumulowana wartość bezpośrednich inwestycji niemieckich w Polsce to około 27 miliardów EUR, czyli około 17% łącznej wartości inwestycji zagranicznych w Polsce. Firmy z udziałem kapitału niemieckiego są też w ujęciu ilościowym najważniejszym zagranicznym pracodawcą, zatrudniającym około 300 tys. osób.

 

Źródło: Money.pl

REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: