SuperBiz wiadomości Niewolnicy z Ukrainy produkowali lewe papierosy w Polsce!

Niewolnicy z Ukrainy produkowali lewe papierosy w Polsce!

21.06.2016, godz. 14:12
Policjanci CBŚP zlikwidowali fabryki papierosów
Policjanci CBŚP zlikwidowali fabryki papierosów foto: Policja

Niewyobrażalne jest to, co spotkało w naszym kraju obywateli Ukrainy, których zaprzęgnięto do niewolniczej pracy przy wytwarzaniu papierosów. Sąsiedzi zza wschodniej granicy pracowali za bardzo niskie stawki po 12 godzin dziennie. Nie mieli możliwości kontaktu z bliskimi, zamykano ich w hali produkcyjnej. O sprawie poinformowało dziś Centralne Biuro Śledcze Policji.

CBŚP zlikwidowało dwie nielegalne fabryki papierosów. Jedna znajdowała się w Zielonej Górze, druga pod Warszawą – w powiecie pruszkowskim. W obu zakładach znaleziono łącznie aż osiem ton tytoniu i 5 mln gotowych papierosów. Straty Skarbu Państwa mogą opiewać nawet na 50 mln zł. To jednak nie jest najgorsze – jak ustaliła Polska Agencja Prasowa, w podwarszawskiej fabryce przetrzymywano obywateli Ukrainy, zmuszając ich do niewolniczej pracy. Nie dość, że pracowali po 12 godzin na dobę, to jeszcze w bardzo niekorzystnych dla zdrowia warunkach – dużym zapyleniu i wysokiej temperaturze. Za pracę dostawali grosze, a i tak nie mieli gdzie ich wydać, bo z fabryki ich nie wypuszczano. PAP mówi o nawet kilkudziesięciu zniewolonych Ukraińcach. Najprawdopodobniej przebywali w Polsce nielegalnie.

ZOBACZ TEŻ: Polska się wyludnia. Co dalej z naszą gospodarką?

Takie wydarzenia, pomijając już fakt, że są po prostu szokujące i obrzydliwe, mogą negatywnie wpłynąć na przyjazdy Ukraińców do naszego kraju, na czym, nie ma co ukrywać, zaczyna się opierać nasz rynek pracy, przynajmniej jeśli chodzi o zawody, których nie chcą wykonywać Polacy, mimo że rąk do pracy w nich brakuje. Według prognoz ekspertów, w tym roku polscy pracodawcy mogą skierować rekordową liczbę aż miliona ofert pracy dla naszych wschodnich sąsiadów. Wypełnią oni lukę w przypadku zawodów takich jak elektryk, operator wózka widłowego, pracownik szwalni czy tapicer. Nie wpłynie to przy tym negatywnie na zatrudnienie Polaków, bo naszym rodakom wspomniane branże i tak wydają się mało atrakcyjne.

Obywatele Ukrainy to niejedyna grupa, która chętnie przyjeżdża do nas za pracą, ale jest najliczniejsza z powodu zawirowań politycznych i pogarszającej się sytuacji ekonomicznej ich kraju. Zwiększa się też jednak liczba chętnych do pracy w Polsce obywateli Armenii, Białorusi, Gruzji, Mołdawii i Rosji. W zeszłym roku nasze urzędy wydały Ukraińcom aż 50,5 tys. pozwoleń na pracę, Białorusinom 2 tys. a Mołdawianom ok. 1,5 tys. Na zainteresowanie naszym rynkiem pracy duży wpływ ma liberalne podejście w kwestii zatrudniania cudzoziemców. „Zniesienie w 2009 r. dwustopniowej procedury ubiegania się o zezwolenie o pracę, obowiązku uzyskiwania przyrzeczeń wydania zezwolenia na pracę oraz ograniczenie liczby wymaganych dokumentów badanych przez administrację znacznie uprościły całą procedurę zatrudniania” - przypomina interia.pl.

ZOBACZ TEŻ: Nawet milion Ukraińców może dostać pracę w Polsce. PiS im to utrudni?

Możliwe jednak, że wspomniane procedury zostaną utrudnione. Rząd proponuje m.in., by firmy, które chciałyby zatrudnić obcokrajowców, musiały spełnić dodatkowe wymagania m.in. raportowanie właściwemu powiatowemu urzędowi pracy raz na kwartał o liczbie zatrudnionych cudzoziemców na podstawie zarejestrowanych oświadczeń o zamiarze powierzenia wykonywania pracy. Specjaliści z Konfederacji Lewiatan są jednak zgodni, że zmiana przepisów zaszkodzi nie komu innemu jak nam samym, ponieważ dotychczas napływ siły roboczej ze Wschodu przynosi naszemu krajowi korzyści.

Źródło: praca.interia.pl

autor: Piotr Osiński zobacz inne artykuły tego autora
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: