SuperBiz wiadomości Od pucybuta do miliardera. Historia Dariusza Miłka, szefa firmy CCC

Od pucybuta do miliardera. Historia Dariusza Miłka, szefa firmy CCC

03.07.2015, godz. 16:30
Dariusz Miłek
Dariusz Miłek foto: EAST NEWS

Amerykanie mają swój mit – od pucybuta do milionera. My też mamy swój mit i doczekaliśmy się olśniewającej kariery z butami w tle. Zna swój biznes od podszewki, a właściwie od wkładki. Rósł wraz z polską transformacją i urósł na tyle, że dzisiaj za nabywcami rozgląda się po całym świecie. Mowa o Dariuszu Miłce, prezesie firmy obuwniczej CCC.

Nowe hasło reklamowe firmy obuwniczej CCC to „Nigdy dosyć” (never enough). I jak podkreśla sam Dariusz Miłek, to także jego motto. Zaczynał w roku transformacji ustrojowej, kiedy Polacy zaczęli masowo handlować na bazarach powstających jak grzyby po deszczu. Dwie dekady później Miłek znajdował się już w dziesiątce najbogatszych Polaków w rankingu tygodnika "Wprost" z majątkiem prawie 2 mld zł. Obecnie jego firma jest potentatem na rynku obuwniczym i większy od niego jest tylko Deichmann – stuletnia marka, która króluje na światowych rynkach i ma 3,5 tys. sklepów.

Zobacz koniecznie: Ryszard Krauze - były szef Prokomu i jeden z najbogatszych Polaków, traci majątek

Dariusz Miłek urodził się w Szczecinie (rocznik 1969), ale z wykształcenia jest górnikiem. W młodości był zapalonym sportowcem, a jego pasją było kolarstwo. W tej dziedzinie sportowej wspiął się nawet na poziom zawodowy. Stąd też w jego późniejszych wypowiedziach dotyczących biznesu, nierzadko pojawiają się odniesienia do wyścigów rowerowych. - Nieważne czy się jeździe 50 km/h jak w czasie koniunktury, czy 30 km/h jak podczas recesji, ważne, kto dojedzie do mety.

Sportowy paszport pozwalał szczecinianinowi na dorabianie na Zachodzie jeszcze w czasie PRL-u. Jak opowiadał w jednym z wywiadów prasowych, wówczas we Francji wycofał się nawet z wyścigu, żeby handlować tam garnkami.

Przygodę z kapitalizmem na ojczystej ziemi, Miłek rozpoczął w 1989 r. od polowego łóżka na bazarze Lublinie. - Stworzyliśmy w zasadzie z łóżka polowego firmę, kiedy zaczynaliśmy w '89 roku, w 25 lat ze swoimi współpracownikami firmę, która dzisiaj liczy się w Europie – przekonywał w wywiadach. Jak większość rodzimych handlowców, sprzedawał wtedy elektronikę i chemię zagraniczną. Na buty Miłek trafił – jak to w biznesie bywa, przez przypadek. Gdy jeden z kontrahentów nie był w stanie zapłacić za towar gotówką, postanowił zrekompensować to rosyjskimi butami. Fakt, że szybko udało mu się je sprzedać, pchnęło obrotnego przedsiębiorcę w stronę sektora obuwniczego.

Kolejnym krokiem w karierze było skupowanie butów od polskich hurtowni. Pierwszym poważniejszym sukcesem biznesowym było kupienie towaru upadającej firmy obuwniczej i sprzedaje go z zyskiem drobnym handlarzom. Następnym rozdziałem w biznesie było założenie sieci sklepów obuwniczych CCC (Cena czyni cuda). Nowy gracz na rynku szybko zdobył uznanie Polaków dzięki przestępnym cenom.

Buty dla CCC produkowane są nie tylko w Chinach, ale również w polskiej fabryce w Polkowicach. Obecnie przedsiębiorstwo Miłka sprzedaje 20 mln par butów rocznie w Polsce, a główny rynkowy konkurent Deichmann, o połowę mniej.

Sprawdź także: Grażyna Kulczyk - najbogatsza Polka i była żona Jana Kulczyka

Sam stara się odwiedzać nowo powstałe sklepy, w które inwestuje po pół miliona złotych. Od grudnia 2004 r. spółka CCC jest notowana na warszawskiej giełdzie. Obecnie akcje spółki podrożały siedmiokrotnie. Miłek utworzył też spółkę zależną do europejskich podbojów, a marka CCC jest już znana klientom w Rumunii, Kazachstanie i na Ukrainie. Wkrótce nowe sklepy z pomarańczowym logo powstaną także w Chorwacji i na Węgrzech.

Dzisiaj biznesmen ma 35 proc. udziałów w koncernie obuwniczym CCC, wycenianym na giełdzie na prawie 5 mld zł. Firma prowadzi 712 sklepów marek CCC, Boti i Quazi. Oprócz obuwniczego biznesu Miłek szturmem zdobywa też rynek galerii handlowych. Dolnośląski biznesmen ma również kilka swoich prywatnych posiadłości: pałac w Łącku koło Płocka, rezydencję nad jeziorem Garda we Włoszech i XVIII-wieczną rezydencję w Chróstniku pod Lubinem.

Jak sam przyznaje, w biznesie najważniejsza jest dobra zabawa. - Musi to człowieka cieszyć na co dzień i to musi być wielka pasja, wtedy łatwiej się wstaje rano. Kontynuuje karierę sportową, ale nie ścigam się już na rowerze, ale w tym, kto więcej sprzeda butów i zajmie więcej rynku – zdradza biznesmen.

REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: