SuperBiz wiadomości Olimpijska klątwa. Na obiekty sportowe idą miliardy, potem wszystko niszczeje [ZDJĘCIA]

Olimpijska klątwa. Na obiekty sportowe idą miliardy, potem wszystko niszczeje [ZDJĘCIA]

18.02.2017, godz. 12:00
Opuszczone obiekty olimpijskie
Stadion Maracana, Rio de Janeiro foto: AP

Ogromne sportowe emocje ponad podziałami i konfliktami; z tym kojarzą się (a przynajmniej powinny się kojarzyć) igrzyska olimpijskie, nieważne - letnie czy zimowe. Ta impreza sportowa ma jeszcze jeden nieodłączny element – towarzyszą jej gigantyczne pieniądze, które inwestowane są w obiekty sportowe. Nad nimi od dziesięcioleci ciąży klątwa. Budynki, na które wydano miliardy, niszczeją krótko po tym, jak odwraca się od nich uwaga całego świata. Ostatnio głośno jest o takiej sytuacji w odniesieniu do Rio de Janeiro, ale to niejedyny spektakularny przykład.

Swój udział w niechlubnym rankingu niszczejących obiektów sportowych mają Niemcy. Do dziś istnieją konstrukcje zbudowane pod Berlinem na rozkaz Adolfa Hitlera, które gościły sportowców na kontrowersyjnych igrzyskach z 1936 r. Choć były dumą Rzeszy, szybko o nich zapomniano. W roku 1940 i 1944 igrzyska olimpijskie nie odbyły się w związku szalejącą II wojną światową i obiekty sportowe, zamiast służyć olimpijczykom do przygotowań, były wykorzystywane jako szpital i koszary dla wojska. Po zakończeniu działań wojennych zaczęły popadać w ruinę. Podobne przypadki można mnożyć. W szwajcarskim Sankt Moritz niszczeje skocznia narciarska używana podczas igrzysk z 1928 r., zrujnowane obiekty straszą od 1972 r. w japońskim Sapporo, nie inaczej jest w stolicy Bośni i Hercegowiny Sarajewie, gdzie igrzyska zorganizowano w roku 1984.

ZOBACZ TEŻ: Kolejka na Kasprowy Wierch. Najbardziej kontrowersyjna inwestycja w Polsce?

O ile można powiedzieć, że na obiekty olimpijskie w opisanych wyżej miastach przyszedł już po prostu ich czas, to trudno zrozumieć to, co dzieje się obecnie w Rio de Janeiro. Według Polskiego Komitetu Olimpijskiego łączny koszt zorganizowania imprezy wyniósł zawrotną kwotę 10,4 mld euro, czyli ok. 45 mld zł! Mimo takich nakładów, problemy z olimpijskimi obiektami występowały od kiedy tylko oddano je do użytku. Głośne były doniesienia sportowców z całego świata skarżących się na liczne niedoróbki i brud. Brytyjski pływak Tom Daley zastanawiał się na przykład, co jest nie tak z wodą w jednym z basenów, która przybrała niepokojący zielony kolor:


Mimo że można się było spodziewać, że z oddawanymi naprędce obiektami sportowymi będzie z czasem coraz gorzej, nikt chyba nie przewidywał, że zamienią się w ruiny zaledwie po pół roku od zamknięcia igrzysk olimpijskich. Dlaczego tak się dzieje? Odpowiedzią są, rzecz jasna, pieniądze. Aby móc zaprosić do siebie sportowców z całego świata Brazylijczycy porządnie się zadłużyli. Teraz, w obliczu spłaty zobowiązań, najzwyczajniej w świecie nie mogą sobie pozwolić na utrzymanie poolimpijskich budowli. Tak jest choćby w przypadku krytykowanego przez Daleya basenu. Do dziś nie znaleziono dla niego zastosowania – obiekt niszczeje i gnije. Zielona woda, która wzbudzała niepokój, to przy obecnym stanie obiektu nic. Teraz resztki wody w basenie są… pomarańczowe. Wszystko przez to, że zmieszały się z błotem i chmarą rozkładających się utopionych owadów:


Prawdziwie dramatycznie jest, jeśli chodzi o Maracanę nazywaną najsłynniejszym stadionem piłkarskim świata. To tu odbyła się ceremonia otwarcia i zamknięcia igrzysk olimpijskich, a obecnie stadion to zwykły pustostan. Aż trudno to sobie wyobrazić, ale organizatorzy igrzysk po ich zakończeniu nawet obiektu nie posprzątali! Do dziś w lodówkach leżą resztki jedzenia sprzedawanego kibicom, wszędzie walają się śmieci. Na stadion krótko po igrzyskach wdarli się wandale i rabusie. Z trybun powyrywano krzesełka, które teraz zalegają w podziemiach obiektu, ukradziono telewizory wyświetlające informacje dla kibiców, powybijano szyby. Obecnie stadion zajmują miejscowe koty. Jak to wszystko jest możliwe? Obiekt był, oczywiście, chroniony. Problem jednak w tym, że alarmy i kamery monitoringu, aby działać, potrzebowały energii elektrycznej. A ta została odcięta z powodu niezapłaconych rachunków. Obecnie zarządcy stadionu zalegają z fakturami za prąd na kwotę miliona dolarów, czyli ok. 4 mln zł. Jak teraz wygląda Maracana, możecie zobaczyć w galerii nad niniejszym artykułem.

ZOBACZ TEŻ: Tajemnica NBP ujawniona! Oto banknoty na wypadek wojny [ZOBACZ]

Brazylia to niejedyny kraj, który ma problemy z obiektami z igrzysk olimpijskich organizowanych w ostatnim 20-leciu. Sprawę pokpili także Grecy. Igrzyska w Atenach odbyły się w 2004 r. Do dziś mało kto pamięta o chwale budowli z tamtego okresu. Jak wyliczono, aż trzy czwarte olimpijskich obiektów sportowych z Aten to teraz zwykłe ruiny. Jedynie wioska olimpijska ma się jako tako, bo przerobiono ją na osiedle mieszkaniowe. Inne konstrukcje nie miały tyle szczęścia. Strzelnice, tory kajakarskie, boiska, wielkie hale sportowe – wszystko to się sypie i pokrywa rdzą, bo greckie władze nie miały pomysłu, jak budowle zagospodarować. A w tonącym w długach kraju nie może być mowy o ich rewitalizacji. To wielkie marnotrawstwo, tym bardziej, że Grecy wydali na igrzyska kilkanaście miliardów dolarów. Opuszczonych obiektów pilnuje ponoć od kilku lat ochrona, aby wścibscy fotoreporterzy mieli utrudnione zadanie, jeśli chcieliby pokazać światu obraz zniszczeń.


Tragicznie jest też w Soczi, gdzie koszt organizacji zimowych igrzysk z 2014 r. był wyjątkowo wysoki i wynosił aż 50 mld dolarów (ok. 200 mld zł). Sama wioska olimpijska wzniesiona została kosztem 500 mln dolarów (2 mld zł), a obecnie przypomina miasto duchów. Z mieszkań, które zajmowali olimpijczycy i wolontariusze, zniknęło wyposażenie, a ze ścian w łazienkach powyrywano nawet umywalki! Sprawa jest bardzo tajemnicza – do dziś nie wiadomo, dlaczego wioska została porzucona. Po igrzyskach ogłoszono program sprzedaży mieszkań, ale nie wiadomo czy i kto je kupił. Ponoć prawo pierwokupu mieli rosyjscy wojskowi, dla których miały to być domy na wakacje, ale do dziś nikt z notabli w swej rezydencji się nie pojawił… Kiedy się to wszystko czyta, można przestać dziwić się krakowianom, którzy nawet nie chcieli słyszeć o organizacji w ich mieście zimowych igrzysk olimpijskich w 2022 r.

Źródła: sport.tvn24.pl, tvn24.pl, fly4free.pl, sport.tvp.pl, sport.pl

autor: Piotr Osiński zobacz inne artykuły tego autora
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: