SuperBiz wiadomości POLSKA INNOWACYJNA. NAPĘD DLA GOSPODARKI

POLSKA INNOWACYJNA. NAPĘD DLA GOSPODARKI

20.12.2016, godz. 00:00
POLSKA INNOWACYJNA. NAPĘD DLA GOSPODARKI
foto: Materiały prasowe

Plan na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju opracowany przez Mateusza Morawieckiego ma przyspieszyć rozwój krajowej gospodarki, pchnąć ją na zupełnie nowe tory i zmienić tak, by mogła konkurować z największymi graczami na świecie. Do 2020 roku na programy innowacyjne trafić ma ponad 16 mld euro. Państwo będzie inwestować w innowacyjność polskiej gospodarki, w tym w rodzimy przemysł zbrojeniowy. W planie Morawieckiego zbrojeniówka przedstawiona jest jako jedna z przyszłych krajowych specjalizacji.

Plan na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju opiera się na pięciu filarach, a jednym z najistotniejszych jest rozwój innowacyjnych firm. Polskie firmy, zdaniem wicepremiera, muszą mieć dobre warunki do rozwoju i tworzenia innowacji, a państwo ma do odegrania bardzo poważną rolę we wspieraniu innowacyjności. Nowa „Konstytucja Biznesu", przyjazne otoczenie prawne, zachęty finansowe dla przedsiębiorców i naukowców, reforma instytutów naukowo-badawczych oraz program „Start in Poland"– to według Morawieckiego najważniejsze zasady, które pomogą rozwijać działalność w Polsce.

Innowacje to napęd

Dzisiaj Polska jest w ogonie Europy pod względem innowacyjności. To musi się zmieniać, jeśli chcemy dołączyć do grona państw nowoczesnych, z silną gospodarką. Plan na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju to szansa, żeby polskie firmy wspierane przez państwo przeznaczały część swoich zysków właśnie na inwestycje w nowoczesne technologie, innowacyjne rozwiązania czy badania naukowe. Polsce potrzebne jest przestawienie się na model oparty na rodzimych innowacjach, które będą kreowane przez polskie firmy.

– Będziemy wspierać polskie firmy we wdrażaniu innowacyjnych rozwiązań – deklaruje Morawiecki. – Chcemy promować inwestorów, którzy zdecydowali się na rozwój swojego biznesu. Możemy prześcignąć kraje, do których poziomu rozwoju aspirujemy, poprzez przyrost produktywności, innowacyjność i nowoczesność naszych modeli biznesowych, produktów czy jednostek wspierających innowacje. Chcemy doprowadzić do tego, żeby polskie firmy stawały się coraz bardziej innowacyjne i żeby się przesuwały na drabinie wartości dodanej szczebel po szczeblu, rok po roku coraz wyżej – mówi Morawiecki.

Biznes, nauka i państwo

Wicepremier podkreśla, że państwo powinno stwarzać jak najlepsze warunki do innowacyjności. – Prawdziwie innowacyjne gospodarki to gospodarki, gdzie jest znakomita współpraca pomiędzy nauką, biznesem i państwem. Wierzymy w to, że również państwo ma do odegrania i chcemy tę rolę odegrać. Chcemy tego wsparcia różnym firmom innowacyjnym udzielać i zobowiązujemy się do tego, że tak będzie wyglądała nasza współpraca z nimi w tym zakresie – deklaruje Morawiecki. – Sukces dojrzałych gospodarek polega na umiejętnym łączeniu „niewidzialnej ręki" rynku z aktywną rolą państwa. Zaczynamy myśleć o tym, jak administracja publiczna powinna służyć przedsiębiorcom. Wprowadzenie na rynek innowacyjnych rozwiązań wymaga dialogu administracji z sektorem prywatnym, ale też współpracy między sektorami i branżami.

Musimy wpisać w nasze DNA, że jesteśmy po tej samej stronie barykady – przekonuje autor Planu na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju. Morawiecki uważa, że trzeba zadbać o lepszą współpracę państwa i przedsiębiorców. Temu służyć mają m.in. Konstytucja Biznesu, ustawa o przedsiębiorcach, uproszczenie przepisów, w tym podatkowych, czy projekt Start in Poland (inicjatywa pozwalająca przełamać bariery komercjalizacji innowacyjnych rozwiązań stworzonych przez start-upy). W ocenie Morawieckiego niezwykle ważna jest współpraca nauki z biznesem.

– Dziś pomiędzy nauką a biznesem, leżących na dwóch skrajach przepaści, jest wąska, rachityczna kładka, po której prawie nikt nie odważy się przejść – ocenia wicepremier. – Chcemy doprowadzić, trochę na wzór Instytutu Maksa Plancka czy Fraunhofera, do zacieśnienia tych więzów, tak żeby jak najwięcej środków pochodziło z biznesu, tzn., żeby te instytuty przydawały się poszczególnym przedsiębiorstwom w tworzącej się wartości dodanej. Zacieśnienie współpracy pomiędzy nauką a przemysłem, zdaniem Morawieckiego, ma polegać m.in. na wykorzystaniu istniejącej infrastruktury publicznej (np. Centra Transferu Technologii, inkubatory przedsiębiorczości), a także na takiej reformie instytutów naukowo-badawczych, aby ich infrastruktura i zasoby pracowały dla gospodarki.

Polska zbrojeniówka

W Planie na Rzecz Odpowiedzialnego rozwoju przemysł zbrojeniowy jest przedstawiony jako jedna z przyszłych krajowych specjalizacji. Chodzi przede wszystkim o budowanie globalnej specjalizacji, oferowanie nowoczesnych produktów, stworzenie innowacyjnego biznesu z przepływem technologii na potrzeby cywilne oraz opieranie gospodarki na krajowym kapitale, sprawnych instytucjach państwowych i ekspansji zagranicznej. Wyniki prac badań i rozwoju w sektorze zbrojeniowym można wykorzystać na potrzeby cywilne, możliwe jest też cywilne wykorzystywanie wojskowych technologii o podwójnym zastosowaniu (tzw. dual use). W ocenie wicepremiera, do tej pory w Polsce nie było oczywiste włączenie przemysłu obronnego do gospodarki. Teraz polski przemysł obronny musi rozwijać się szybko i stanowić o sile innowacyjności naszej gospodarki. Mamy ku temu warunki.

– Talenty informatyczne są naszym dobrem narodowym. Te ponadprzeciętne w porównaniu do innych krajów, mogą i powinny być wprzęgnięte w supernowoczesny przemysł zbrojeniowy – uważa Morawiecki. Przemysł zbrojeniowy to jedna z najbardziej zaawansowanych technologicznie branż. Rozwijane i wdrażane są w nim technologie uważane są za najbardziej innowacyjne, często decydują o rynkowej przewadze konkurencyjnej i napędzające całą gospodarkę. Do jego rozwoju niezbędne jest jednak, zdaniem wicepremiera, lepsze włączenie prac badawczych i naukowych w politykę obronną. Mateusz Morawiecki w trakcie swojej wizyty w Świdniku podkreślił, że PZL są nowoczesnymi zakładami, w których tworzy się produkty unikatowe. O ich znaczeniu dla przemysłu zbrojeniowego świadczy choćby fakt, że świdnicka fabryka została zaproszona przez MON do udziału w przetargu na dostawę śmigłowców dla polskiej armii. Potwierdza to Krzysztof Krystowski, wiceprezes PZL Świdnik.

– W odpowiedzi na zaproszenie MON przedstawiliśmy naszą ofertę śmigłowców. Oprócz AW149 proponujemy też AW101, który nie mógł wziąć udziału w poprzednim przetargu ze względu na pewne ograniczenie tonażowe. Jest też jeszcze doskonale znany naszym pilotom Głuszec. – Jako jedyni z trójki zaproszonych podpisaliśmy umowę o współpracy z Polską Grupą Zbrojeniową – dodał Krystowski.

NOWATORSKIE PRODUKTY WIELU POLSKICH FIRM PODBIJAJĄ ŚWIATOWE RYNKI
MAMY SIĘ CZYM CHWALIĆ!

Innowacje w URSUS S.A.


Działalność spółki URSUS to idealny przykład na to, że firma kojarząca się głównie z rolniczą tradycją, może rewelacyjnie radzić sobie w obliczu współczesnych wyzwań. URSUS produkuje ciągniki i maszyny rolnicze. Z powodzeniem sprzedaje je w kilkudziesięciu krajach. Firma szczególnie chwali się podbojem Afryki. Jej produktami zachwycone są choćby Tanzania czy Etiopia. Do najbardziej rewolucyjnych produktów spółki należy ciągnik URSUS C-3150V POWER zaprezentowany na targach AGROTECH Kielce 2016. To zupełna nowość, której sercem jest doskonała transmisja VIGUS (przednia oś, skrzynia biegów, tylny most) stworzona wraz z Politechniką Lubelską i warszawskim WAT-em. Oprócz osiągów, traktor może pochwalić się ogrzewaniem i klimatyzacją w standardzie.

W-3PL Głuszec – najnowocześniejszy śmigłowiec polskiej armii


Wśród doskonałych maszyn produkowanych w PZL Świdnik znajduje się helikopter W-3PL Głuszec, na który warto zwrócić szczególną uwagę. To najnowsza bojowa wersja sztandarowego produktu PZL-Świdnik – śmigłowca PZL Sokół, która jest rezultatem owocnej współpracy świdnickich zakładów, polskiego przemysłu obronnego, sektora badawczo-rozwojowego i wojska. Obecnie polska armia wykorzystuje osiem maszyn tego typu, ale pozytywne opinie o śmigłowcu dają nadzieję na powiększenie tej floty. PZL ma nadzieję na wprowadzanie dalszych innowacji, np. nowych kompozytowych łopat wirnika nośnego Głuszca, które sprawią, że osiągi śmigłowca będą jeszcze lepsze, oraz dozbrojenie Głuszca w pociski przeciwpancerne z rodziny SPIKE, mogące znacząco zwiększyć zdolności Głuszca w zakresie zwalczania

PESA Bydgoszcz podbija Niemcy


O jakości maszyn PESA Bydgoszcz przekonały się tysiące mieszkańców m.in. Warszawy, Krakowa i Torunia, którzy na co dzień mają okazję podróżowania produkowanymi przez nią tramwajami. Choć firma jest kojarzona głównie z tymi właśnie pojazdami, PESA produkuje także świetne pociągi. Są one tak wysokiej jakości, że spełniły wyśrubowane wymagania naszych zachodnich sąsiadów. 3 czerwca 2016 r. model DMU Link stał się pierwszym w historii polskiego przemysłu pojazdem kolejowym dopuszczonym do ruchu w Niemczech. Pociągi z rodziny Link wyposażone są w nowoczesny system informacji pasażerskiej. Co ważne, w części niskopodłogowej znajdują się miejsca przystosowane dla osób poruszających się na wózkach inwalidzkich. Dwa ekologiczne silniki pozwalają na uzyskanie prędkości 140 km/h.

FAKRO. Ponad 100 zgłoszeń patentowych!


Unikatowe i nowatorskie produkty – fraza ta mogłaby być zawołaniem producenta okien dachowych FAKRO Sp. z o.o. Firma dysponuje nowoczesnym centrum badawczo-rozwojowym, w którym opracowuje własne rozwiązania. Pierwsze zgłoszenie patentowe FAKRO złożyło w 1997 r., obecnie ma ich ponad sto. Dla firmy ważne są dwie kwestie – okna mają być nie tylko estetyczne, ale i trwałe. Wśród rozwiązań niedostępnych u konkurencji znajduje się choćby specjalny system blokad, chroniący pakiet szybowy przed wyjęciem. On także został zgłoszony do Urzędu Patentowego. Co w nim rewolucyjnego? Chroni on dom przed rabusiami, którzy chcieliby dostać się przez dach. Do wyjęcia szyby z okna FAKRO nie wystarczy bowiem odkręcenie profili mocujących szybę, co sprawnemu złodziejowi zajmuje około 2 min. W przypadku okien FAKRO to niemal niemożliwe.

ŚWIDNICKI PRODUCENT DYSPONUJE ZAPLECZEM NAUKOWYM
PZL-ŚWIDNIK DUMĄ NASZEJ GOSPODARKI


W Świdniku już od 60 lat powstają śmigłowce dla polskiej armii. Co ciekawe, PZL-Świdnik jest jedynym producentem śmigłowców w Polsce! Co to oznacza? Że nie tylko budują śmigłowce, ale także wymyślają jak je unowocześnić czy stworzyć nowy model takiej maszyny. Zakład świdnicki ma bogate zaplecze badawczo-rozwojowe, któremu warto przyjrzeć się bliżej. Oprócz niewątpliwych atutów technicznych posiadanych przez firmę jest jeszcze jeden ważny element, który sprawia, że jest ona prawdziwą dumą dla Polski – pozytywny wpływ na naszą gospodarkę.

W latach 2011–2015 PZL-Świdnik zainwestowały prawie 160 mln zł w prace badawczo-rozwojowe. Firma zatrudnia ponad 650 inżynierów. Bogata w nich jest też kadra zarządzająca, która aż w 75 proc. składa się z osób z tytułem inżynierskim. Dlaczego to takie ważne? Tego chyba tłumaczyć nie trzeba. W końcu im więcej prawdziwych specjalistów podejmuje decyzje mające wpływ na przyszłość takiej instytucji jak PZL-Świdnik, tym dla niej lepiej. Bo kto ma znać przemysł lotniczy dogłębniej i wiedzieć, co jest dla niego dobre, jak nie osoba od podszewki orientująca się w budowie maszyn? Co ważne, pozostała część kadry zarządzającej w Świdniku to również menedżerowie światowej klasy.

Świdnicki producent maszyn lotniczych

Jedyne takie centrum w Polsce

Bogate zaplecze badawczo-rozwojowe ma istotny wpływ na innowacyjność firmy. Dysponuje ona jedynym w Polsce kompleksowym centrum projektowania, prób statycznych i zmęczeniowych wspierającym wszystkie programy Leonardo Helicopters (do tej włosko-brytyjskiej grupy PZL-Świdnik należą od 2010 r.). To właśnie w świdnickich zakładach prowadzone są zmęczeniowe próby certyfikacyjne najnowocześniejszych śmigłowców ze stajni Leonardo Helicopters, jak np. AW149 czy AW169, a w przyszłości testowany będzie również AW609 TiltRotor – statek powietrzny, łączący możliwości śmigłowca i samolotu (start / lądowanie jak helikopter, prędkość samolotu). PZL bierze też udział w programach badawczych, takich jak CleanSky czy INNOLOT. To jeszcze nie wszystko! Firma chwali się modelem SW-4 Solo RUAS/OPH, który jest największym bezzałogowym śmigłowcem w Europie, którym zainteresowały się już armie Włoch i Wielkiej Brytanii.

Ważny projekt HELIMARIS

Konstrukcja SW-4 Solo została zaprojektowana dla potrzeb misji bezzałogowych i załogowych. Obecnie w świdnickich zakładach trwają prace nad zwiększeniem zdolności śmigłowca jako platformy do zadań morskich. Wartość projektu realizowanego w ramach programu HELIMARIS wynosi prawie 22 mln zł, z czego niemal połowę finansuje Unia Europejska.

PZL w skali makro i mikro

PZL-Świdnik to nie tylko zaawansowane technologie i kompetentny zespół, ale również motor polskiej gospodarki. Obecnie zakład daje pracę ok. 3,3 tys. osób i generuje 4,5 tys. miejsc zatrudnienia dzięki współpracy z tysiącem polskich przedsiębiorstw. Od 2010 r. PZL-Świdnik zapłacił w podatkach i różnego typu daninach ok. 600 mln zł! Firma ma wpływ na nasz kraj nie tylko w skali makro, ale i mikro.

Zapewnia ona zarówno Lublinowi, jak i jego okolicom, wzrost konkurencyjności. Pełni rolę koordynatora oraz inicjatora kontaktów z lubelskim środowiskiem naukowym, biznesowym i samorządowym w Lubelskim Klastrze Zaawansowanych Technologii Lotniczych. Świetnie rozwijające się PZL-Świdnik dają przykład innym instytucjom. Pokazują, że wkład pracy w rozwój regionów przynosi korzyści nie tylko lokalnym społecznościom, ale i samym przedsiębiorstwom.

POLSKA TRADYCJA LOTNICZA SIĘGA LAT 60. XIX WIEKU
BOGATA HISTORIA I STAŁY ROZWÓJ

PZL-Świdnik są nieodłącznym elementem polskiej tradycji lotniczej. Nie spoczywają jednak na laurach i nie skupiają się jedynie na sukcesach z przeszłości. Stale się rozwijają, wzbogacając swoje wieloletnie doświadczenie w realizacji prac badawczo-rozwojowych związanych z produktami lotniczymi.

Polska tradycja lotnicza sięga aż lat 60. XIX w., kiedy cieśla Jan Wnęk skonstruował swoje płócienne skrzydła, na których próbował latać. To były dopiero początki. Pierwsze samoloty z prawdziwego zdarzenia pojawiły się w naszym kraju na początku XX w., od 1918 r. można mówić o budowie polskiego lotnictwa wojskowego. Rozwijaliśmy się błyskawicznie. Co ciekawe, rozwój ten nie ustał w czasach PRL-u. W 1951 r. powstały Państwowe Zakłady Lotnicze w Świdniku (wtedy: WSK Świdnik).

Współpraca trzech państw

Początkowo głównym ich przeznaczeniem była produkcja części do myśliwców MIG-15. Zakres działalności ulegał jednak zmianom wraz z historią zakładów. Nastał etap projektowania i rozwoju własnych śmigłowców PZL Sokół (z wersją bojową Głuszec i przystosowaną do ratownictwa morskiego Anakondą), PZL Kania oraz PZL SW-4. Od lat trwa współpraca inżynierów świdnickich wraz z kolegami z Włoch i Wielkiej Brytanii. Powstają kadłuby, owiewki, belki ogonowe, stateczniki, drzwi i inne części do śmigłowców z rodziny Leonardo Helicopters.

Innowacyjny AW149

Wymiana doświadczeń pozwala na wdrażanie najnowszych rozwiązań do oferowanych produktów. Dzięki temu mogą powstawać rewelacyjne śmigłowce, takie jak AW149, który ma szansę stać się helikopterem wielozadaniowym dla polskiego wojska. Byłby to dobry scenariusz, bo nowe zamówienia skłaniają firmę do dalszego rozwoju, a jako że świdnickie zakłady są istotne dla obronności całego kraju, ich potęga oznacza też jego potęgę.

ROZMOWA Z KRZYSZTOFEM KRYSTOWSKIM, WICEPREZESEM LEONARDO HELICOPTERS, WŁAŚCICIELA PZL-ŚWIDNIK
NASZYM DNA SĄ INNOWACJE

– W tym roku PZL-Świdnik obchodzi 60-lecie rozpoczęcia produkcji śmigłowców. Jaka jest obecnie pozycja firmy w Polsce i na świecie?

– Świdnik rozpoczął produkcję śmigłowców w latach 50. Ubiegłego wieku, a więc wtedy gdy ruszali wszyscy najbardziej znani producenci śmigłowców na świecie. Byliśmy więc jedynym polskim producentem śmigłowców uczestniczącym w światowym wyścigu technologicznym. Tak jest do dziś. Jesteśmy jedyną fabryką w Polsce, która ma własne wyroby, odpowiada za ich projektowanie, badania, a potem produkcję i cały „cykl życia".

– Co się zmieniło po dołączeniu do grupy Leonardo Helicopters? Czy dzięki temu rozpoczął się nowy rozdział w życiu firmy?

– Jako część jednego z liderów światowego rynku lotniczego Świdnik wnosi do Polski nowe technologie i tworzy miejsca pracy. To ogromna szansa na rozwój zakładu. W ciągu ostatnich lat zainwestowaliśmy ponad 600 mln zł, a obroty firmy wzrosły niemal trzykrotnie. Sprzedaliśmy dotąd ponad 7400 śmigłowców, co stawia nas w trójce firm, które wyprodukowały najwięcej tych maszyn na świecie.
-

WAŻNE: Świdnik jest jedyną polską firmą, która jest partnerem w wielkim europejskim projekcie badawczym dla lotnictwa, jakim jest „Clean Sky"


– Jaki wpływ na pozycję firmy mają innowacje? Czy Świdnik stawia na innowacje? Jak dużo inwestuje w badania i rozwój?

– Przemysł lotniczy należy do grona 5 najbardziej zaawansowanych dziedzin biznesu na świecie. W naszej branży wydawanie wielkich pieniędzy na badania i rozwój produktów jest koniecznością, aby utrzymać pozycję na rynku. Świdnik, podobnie jak cała grupa Leonardo nieustannie zwiększa wydatki na innowacje. Zatrudniamy ponad 650 inżynierów, mamy dział badawczo rozwojowy, bardzo zaawansowane laboratorium prób statycznych i zmęczeniowych, wreszcie najnowocześniejszy w Polsce wydział produkcji kompozytów. Innowacje to nasze DNA, inaczej nie bylibyśmy tym kim jesteśmy.

– Nie ma innowacji bez współpracy z nauką. Jak to wygląda w Świdniku?

– Nasze relacjami z nauką bazują na latach współpracy przy wielu projektach badawczych i rozwojowych. Świdnik jest jedyną polską firmą, która jest partnerem w wielkim europejskim projekcie badawczym dla lotnictwa, jakim jest „Clean Sky" – program o wartości miliardów euro. W tym, ale też w innych krajowych projektach bardzo blisko współpracujemy z Instytutem Lotnictwa, Instytutem Technicznym Wojsk Lotniczych, Politechniką Warszawską, Rzeszowską itd. Oczywiście bardzo ważnymi partnerami naukowymi są nasi lokalni naukowcy czyli Politechnika Lubelska czy UMCS. Jesteśmy ważnym członkiem Doliny Lotniczej, ale także wspólnie z Miastem Lublin i lokalnymi partnerami budujemy Lubelski Klaster Lotniczy.

– Jakie są pana zdaniem największe bariery hamujące innowacyjność polskich firm? Jak można to zmienić?

– To, czego potrzebujemy dla innowacji, to silnych intelektualnie jednostek naukowych, z mocną kadrą badawczą i dydaktyczną, a także silnych relacji między tymi instytucjami i biznesem. Do tego potrzebne jest zaufanie, które jest budowane latami poprzez codzienną współpracę. Firmy powinny budować wewnętrzną atmosferę zaufania do pracowników, przyzwolenia na „eksperymenty", ale też na błędy. Dopiero takie środowisko jest „podglebiem" dla innowacji.

– PZL jest kluczowym partnerem polskiego MON. Jakie maszyny produkcji PZL służą dziś w armii?

– Rzeczywiście co 8 śmigłowiec kupiony przez Siły Zbrojne RP w ciągu ostatnich dziesięciu lat był zbudowany w Świdniku. Łącznie około 150 śmigłowców naszej produkcji ciągle służy polskim pilotom wojskowym. Są to maszyny począwszy od najmniejszych SW-4, na których szkolą się w Dęblinie młodzi piloci śmigłowcowi, poprzez Mi-2 – helikoptery, które służą armii już dobrych kilkadziesiąt lat, i których wyprodukowaliśmy przez lata ponad 5,5 tys., aż po Sokoły – w wersji transportowej (też VIP do przewozu Prezydenta RP i innych kluczowych decydentów), w wersji morskiej Anakonda oraz w najnowocześniejszej i solidnie uzbrojonej wersji, czyli wsparcia pola walki W-3PL Głuszec. To spory asortyment. Jesteśmy bardzo dumni, że wojsko korzysta tak chętnie z naszych wyrobów.

– Niedawno Świdnik zaprezentował największą w Europie śmigłowców platformę bezzałogową. Jakie jest zainteresowanie tym produktem?

– Rzeczywiście jesteśmy twórcami największego śmigłowcowego drona na Starym Kontynencie. To śmigłowiec SW4-Solo bazujący na rodzimej, polskiej konstrukcji. Jego dodatkowym atutem dla potencjalnych klientów jest to, że nasz śmigłowiec może być opcjonalnie pilotowany, a więc po niewielkich i krótkotrwałych modyfikacjach nadaje do realizacji misji bezzałogowych, jak i tych z pilotem na pokładzie. To zwiększa znacznie gamę jego zastosowań. Niedawno pokazywaliśmy Solo na ćwiczeniach w Wielkiej Brytanii, a wcześniej także we Włoszech. Odnotowujemy duże zainteresowanie tą konstrukcją. Mamy także nadzieję zainteresować nią polskie wojsko, bo drony to przyszłość nowoczesnego pola walki. Naprawdę jesteśmy bardzo dumni, że w tak zaawansowanych technologiach jesteśmy dziś europejskim liderem.

– Podobno jeden ze świdnickich śmigłowców zagrał w filmie o przygodach Jamesa Bonda.

– Tak! Poczciwa Mi-2 zagrała w „Tylko dla twoich oczu" z Rogerem Moore'em w roli głównej, a w jednym z ostatnich filmów o Bondzie wystąpił potężny AW101. To największy śmigłowiec produkowany obecnie w Europie. Ogromna trzysilnikowa maszyna, którą także oferujemy Siłom Zbrojnym RP. Uważam, że nie ma lepszego śmigłowca morskiego, zarówno do misji poszukiwawczo-ratowniczych, jak też do zwalczania okrętów nawodnych i podwodnych. Ta maszyna niewątpliwie doskonale zastąpiłaby wysłużone już Mi14 używane obecnie przez lotnictwo Marynarki Wojennej.

– Jakie plany na następne 60 lat?

– Najważniejsze jest, aby firma trwała i rozwijała się. Aby była zdolna tworzyć nowe rozwiązania technologiczne, budować piękne i nowoczesne śmigłowce oraz dawać pracę pracownikom swoim i swoich kooperantów. Proszę pamiętać,że PZL-Świdnik to jeden z największych pracodawców województwa lubelskiego. Bardzo chciałbym abyśmy na bazie śmigłowców już zbudowanych tworzyli nowe rozwiązania. Najnowsza wersja Sokoła, czyli bojowy Głuszec, to maszyna, która powinna dalej być rozwijana. Chcemy wyposażyć ją w rakiety przeciwpancerne, a uzyskane przy jej budowie doświadczenia i ważną kooperację z Polską Grupą Zbrojeniową, czy ITWL przenieść na wyższy poziom budowy wspólnie nowego polskiego wielozadaniowego śmigłowca przyszłości. Jestem pewien, że taki projekt ma ogromne szanse i powinien być także platformą współpracy międzynarodowej. W dzisiejszych czasach wielkie projekty muszą być rozwijane wspólnie, w ramach europejskiej współpracy tak, aby wiele krajów korzystało jednocześnie na wspólnym rozwoju technologii i systemów obronnych. Tak widzę przyszłość Świdnika – jako jeszcze większą integrację z polskimi partnerami przemysłowymi i naukowymi, a poprzez to wzmacnianie także relacji z innymi partnerami Polski w Europie.

REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: