SuperBiz wiadomości Polska zadłużona po uszy, a rząd planuje podwyżki dla urzędników

Polska zadłużona po uszy, a rząd planuje podwyżki dla urzędników

04.10.2016, godz. 14:21
Banknoty polskie
200 zł - król Zygmunt I Stary foto: SHUTTERSTOCK

W tym roku nasz kraj przeznaczy na spłatę tzw. długu publicznego aż 30,4 mld zł – wynika z projektu budżetu na rok 2017. Mimo że Polska jest zadłużona po uszy, rządzący nie planują zaciskać pasa, przynajmniej swego własnego. Zwiększyli bowiem fundusze na podwyżki, nagrody i odprawy dla urzędników! Więcej pieniędzy dostaną też urzędy organów władzy.

Już prawie bilion zł – tyle wynosi dług publiczny według licznika zamieszonego na stronie dlugpubliczny.org.pl. Czym ów dług jest? Mówiąc najkrócej, składają się nań zobowiązania finansowe rządu, samorządów i Funduszu Ubezpieczeń Społecznych zaciągane po to, aby państwo mogło funkcjonować. Na kredyt żyje większość krajów świata. Według MFW jedynym państwem, które długu publicznego nie ma, jest Hongkong. Jeśli chodzi o Polskę, najbardziej zadłużyła się ona w ciągu ostatnich 15 lat. Najwięcej nasze państwo pożyczało za granicą, ale pieniądze bierze też od własnych obywateli.

Jak się zadłużamy

W jaki sposób? „Każdy Polak, który kupuje obligacje skarbowe, pożycza rządowi swoje pieniądze. Co więcej, ten dług zostanie mu spłacony z jego własnych podatków. To jednak oznacza, że im więcej państwo pożycza, tym więcej musi nakładać podatków. Jeżeli rząd systematycznie zwiększa dług, to ciężar jego spłaty spada na kolejne pokolenia. Statystyczny Polak może nawet nie wiedzieć o tym, że swoje pieniądze pożycza państwu. Wystarczy, że fundusz emerytalny, w którym zbiera pieniądze na jego emeryturę, kupuje obligacje skarbowe” - wyjaśnia dlugpubliczny.org.pl. Inwestorzy zagraniczni także kupują obligacje skarbowe: denominowane w walutach obcych i w złotówkach.

Ile do spłaty

Każdy dług ma to do siebie, że trzeba go zwrócić. W 2017 r. Polska planuje spłatę zadłużenia w kwocie 30,4 mld zł. Tyle pójdzie n tzw. obsługę długu publicznego:



Choć to suma niebagatelna, to i tak jest kroplą w morzu. Tym bardziej państwo powinno oszczędzać. Tymczasem, jak się okazuje, w przyszłym roku wzrosną pensje urzędników. Na zwiększenie wynagrodzeń wynikające ze zmian organizacyjnych i nowych zadań pójdzie 2 mln zł, a m.in. na odprawy dla osób piastujących stanowiska kierownicze czy na nagrody jubileuszowe, prawie 6 mln zł:



Przy tym w służbie cywilnej będzie się mogło pojawić maksymalnie 280 nowych urzędników mianowanych, a na wynagrodzenia dla kadry urzędniczej pójdzie ponad 7,7 mld zł. Środki na szkolenia mają wynosić prawie 57 mln zł:

Urzędy dostaną więcej

Wzrastają również wydatki na funkcjonowanie urzędów naczelnych organów władzy państwowej. Kancelaria Prezydenta dostanie w przyszłym roku 168,3 mln zł, w porównaniu do 167,6 mln w tym roku. Zdecydowanie więcej trafi też do Kancelarii Sejmu – 481,6 mln zł. To aż o prawie 30 mln zł więcej niż w tym roku. Na wzrost środków może również liczyć Kancelaria Senatu. Tu wynosi on 21 mln zł w porównaniu z rokiem bieżącym: