SuperBiz wiadomości Praca w Biedronce. To naprawdę się opłaca!

Praca w Biedronce. To naprawdę się opłaca!

30.05.2016, godz. 12:44
Biedronka
Biedronka foto: Materiały prasowe

Sieć sklepów Biedronka to nie tylko ulubiony dyskont wielu Polaków, ale też największy prywatny pracodawca w Polsce! Nic dziwnego, że pracownicy wybierają zatrudnienie właśnie w tym dyskoncie – mogą tu liczyć na regularne podwyżki i dobre zarobki zarówno na starcie, jak i związane z wydłużaniem się stażu pracy.

Bieżący rok jest bardzo dobrym czasem dla pracowników sieci dyskontów, bo stoi pod hasłem dużej akcji podwyżek. W przypadku Biedronki nie jest to akcja jednorazowa. Sklep regularnie podnosi zatrudnionym pensje. I zawsze dba o to, by oferowane wynagrodzenie było wyższe niż obowiązująca w danym czasie pensja minimalna. Dowody? Wystarczy spojrzeć na poniższe dane.

ZOBACZ TEŻ: Ile zarabia się w Biedronce? SPRAWDŹ STAWKI i planowane podwyżki!

W 2012 r. minimalne wynagrodzenie krajowe wynosiło 1,5 tys. zł brutto. W tym samym roku Biedronka proponowała swoim pracownikom na start 1,87 tys. zł brutto, czyli aż 20 proc. więcej niż założył prawodawca. Podobnie było w latach kolejnych, kiedy w Biedronce można było od razu dostać od 14 do 25 proc. więcej, niż wynikało z ustawy budżetowej. Podobnie jest i w 2016 r. Teraz średnia krajowa to 1,85 tys. zł brutto, a nowo zatrudniona osoba dostanie w Biedronce aż 2,25 tys. zł brutto. Różnica to aż 22 proc.!

To jeszcze nie wszystko! 2,25 tys. zł to kwota, którą nowo zatrudniona osoba otrzymuje od razu. Po roku pracy jej pensja wzrasta do 2,35 tys. zł brutto, a po kolejnych dwóch latach jest to już 2,45 tys. zł brutto! Dla porównania, np. w Tesco po roku zatrudnienia można dostać ok. 2,3 tys. zł brutto, a to już po tegorocznych podwyżkach.

ZOBACZ TEŻ: Ile zarabia się w dużym, a ile w małym mieście

Jak podaje portal onet.pl, wcześniej ta kwota wynosiła 2,1 tys. zł, w tym samym czasie Biedronka oferowała zatrudnionemu 2 tys. zł. Różnica to niby tylko 100 zł, ale trzeba wziąć pod uwagę, że w przypadku Biedronki mowa o pieniądzach na start,w Tesco zaś po roku pracy. Jak więc widać, minęły już czasy, kiedy dyskonty kojarzyły się z ciężką pracą za marne pieniądze. Przykład Biedronki pokazuje, że szefowie coraz częściej doceniają wysiłki swoich pracowników. W końcu to dzięki nim budują swoją potęgę.

REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: